grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem

Sarenka i pies. Przeciw cierpieniu.

2 Komentarze

sarenka1

 

Wczoraj była sielanka. Żniwa udały się nadzwyczajnie. Klęska urodzaju, choć zwana „klęską” jest lepsza od dzielenia się biedą.  Kombajny i ciągniki jeździły po polach, ludzie pracowali uśmiechnięci, spacerowały  bociany, wybierając dla siebie co smakowitsze kąski. Dzieciaki chlapały się w wodzie i wodą, wykorzystując każdą chwilę, żeby się ochłodzić.

Zabawa i radość jednych czasem oznacza dla innych początek końca. Choćby bezpiecznego schronienia.

sarenka2

Z. który dziś rano wyszedł z psem na spacer, usłyszał, jak coś woła żałośnie. Wydawało mu się, że to zagubiony młody kociak. Pospieszył na ratunek. Trochę martwił się tylko, jaka będzie reakcja psa. Dużych kotów nie lubi, zwłaszcza, gdy panoszą się nam po podwórku. Ale maleństwo?

sarenka3

To, co zobaczył, jednak zupełnie go przerosło. Mała ranna sarenka, leżała w polu. Pochylił się i pogłaskał ją. Piszczała. Ze strachu czy bólu? Widział krew. Pobiegł więc po pomoc, bo trudno było ocenić mu jej stan, zwłaszcza, że nie chciał jej dodawać bólu, nieumiejętnie dotykając. Jednak pies, nasz pasterski, dobry pies, już wiedział. Obwąchał maleństwo i starannie, delikatnie zaczął wylizywać jej łebek: „Nie mogę ci pomóc”- mówiły jego zmartwione, brązowe oczy – „Ale nie bój się, zaraz koniec, a jestem przy tobie”. Sarenka nie znała dotąd takich psów. Zaczęła się uspokajać.

sarenka4

Nie można było jej pomóc. Kombajn poranił ją tak mocno, że zdychała.

Staliśmy bezradni i smutni, patrząc na troskę psiny i gasnące oczy lizanego zwierzątka.

Chciałabym, żeby ta historia miała inne zakończenie. Chciałabym, żeby była dalszym ciągiem wczorajszej sielanki. Ciepłą opowieścią o uratowanej sarence. Letnią przygodą. Radosną wakacyjną lekcją przyrody. Chciałabym oszczędzić dzieciom patrzenia na cierpienie. Wszystkim cierpień oszczędzić bym chciała. I łez. Ale tak się nie da. Dziś jedynie mogłam przytulić, wytrzeć je i potwierdzić „Nic nie mogliśmy już zrobić. Tylko współczuć i być.” Jak ta psina.

 

Zdjęcia sarenki robił Z. który przypuszczał raczej, że jest świadkiem rodzącej się przyjaźni, niż gasnącego  życia.

Reklamy

Autor: Grand Mader

I like talking to people. I love gardening and playing with children

2 thoughts on “Sarenka i pies. Przeciw cierpieniu.

  1. Nie wiem, co napisać…
    Też chciałabym oszczędzić cierpienia… i wiem, że tak zupełnie się to nigdy nie udaje.

    • Tak, tak naprawdę na wiele rzeczy nie możemy nic zaradzić. To są wypadki, choroby, nieszczęścia, śmierć. I miałam nadzieję, że w te wakacje chociaż takie przeżycia będą im oszczędzone, a stały się „pretekstem” do rozmów przy stole wieczornym, rozmów o bezsilności, okraszonych łzami. Naszymi też. Są już duzi i jesteśmy z nich dumni… no że nie uciekli z wrzaskiem czy wstrętem od tej sarenki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s