grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem

Wspólne zdjęcie małżeńskie

6 Komentarzy

(o prawie starym małżeństwie)

Szłam sobie spokojniutko przez ogród, żeby coś podlać w jego leśnej części, czy zerwać, już nawet nie pamiętam, bo nagle to przestało być ważne. Przystanęłam zachwycona. Na różanym, pachnącym kwiatku usiadł owad, sam kraśnik pięcioplamek, jak się później dowiedziałam. Nie żebym wcześniej nie widziała tego kraśnika w innych okolicznościach, ale razem wyglądali… pięknie. Niby z innego świata, ale dopasowani idealnie. Cudowna para.

Szybko pobiegłam po aparat, być może nawet w pośpiechu rzuciłam gdzieś kubełek, albo rękawice ogrodowe (ale to się stało tak mało ważne, że nie pamiętam) modląc się, żeby motyl nie odleciał. Kraśnik nie jest płochliwy, nigdzie się mu nie spieszyło, więc tkwił na miejscu. Ustawiałam się, układałam i cyknęłam parę takich fotek:

przyjaciele1a

Jak się człowiek spieszy… Jak nie ma nikogo w pobliżu… Można oczywiście potem nad zdjęciem popracować i zrobić z niego mniej więcej takie, albo trochę lepsze:

przyjaciele1

Zadowolona jednak nie byłam.

– Robert, Robert możesz przyjść? Szybko?- zawołałam, ale nie za głośno, bo kraśnik wciąż zalecał się do róży, a ja nie wiedziałam, co go może przestraszyć. Nieczęsto wzywam męża nadaremno i to tak tajemniczym tonem, więc zjawił się natychmiast i… stanął jak wryty. Też mu się spodobała ta para. Niewiele musiałam mówić. Tyle że… odebrał mi aparat!

– Chcesz je mieć?

– Ale ja sama! – protestowałam tylko chwilę, bo przecież liczyło się TO ZDJĘCIE, a nie to, które z nas je zrobi

Pytanie było retoryczne, bo mąż jednocześnie zakomenderował

– Delikatnie, powoli odchyl różę. Nie ma chwili do stracenia. Być może nie ma.

Kończył mówić, a ja już wystawiałam mu zwierzynę „do strzału”.

 

Niedawno obchodziliśmy 27. rocznicę małżeństwa. Dostaliśmy mnóstwo życzeń, a nawet piękny prezent od dzieci. Wśród śmiechu i uścisków, padały pytania: „Jak to jest być starym małżeństwem?”, „Jak to zrobiliście?” i „ Na czym to polega?” Wydaje mi się, że stare małżeństwo nie jest wtedy, kiedy dwoje ludzi potrafi wspólnie milczeć, albo czytać sobie nawzajem książki- to robiliśmy przed ślubem, ani nawet gdy małżonkowie dogadują się, żeby spać pod osobnymi kołdrami- bo wtedy bylibyśmy starzy już od pierwszego dnia po ślubie, czy wtedy gdy pocałunki stają się krótkie i zdawkowe – to może zakończyć całkiem krótki związek.

Stare małżeństwo, które przetrwało ze sobą mimo zmian, burz, suszy i powodzi, klęski głodu i urodzaju, to jest takie, dla którego „wspólne zdjęcie” to nie fotografia główki przy główce, ale to:

przyjaciele

czyli wspólna praca. Co ciekawe, ono wygląda tak bez żadnych poprawek. Kraśnik wcale się nas nie bał. A tak po ludzku: to nie do ogarnięcia, to łaska sakramentu musi być, przyjaciele wiedzą, o czym piszę.

Reklamy

Autor: Grand Mader

I like talking to people. I love gardening and playing with children

6 thoughts on “Wspólne zdjęcie małżeńskie

  1. piękne ! 🙂

    (w życiu nie widziałem kraśnika piecioplamka! )

    • Dziękuję. Piękne, bo wspólne 🙂 ( notkę tez Robert najpierw przeczytał- gdyby się okazało, ze inaczej to widzi). Kraśnika czasem widywałam w basenie- jak się podtopił, a niekiedy na koniczynie- tylko, że na innym tle on zupełnie inaczej, niepozornie wyglądał 🙂

  2. Pan nie był w ogniu…
    Jak to jest być starym małżeństwem…

    Te Twoje dwa teksty złączyły mi się w jedno piękne wspomnienie
    To nie ma znaczenia co i kiedy, ma znaczenie co wtedy usłyszałam
    bo zostało to we mnie i ciągle wraca

    Eliasz w grocie
    Burza, wichura, ogień – ktoś mi powiedział, że to obraz małżeństwa
    Tak, tak, małżeństwa – na co sama nigdy bym nie wpadła
    Każde małżeństwo to spotkanie takich właśnie 2 jaskiniowców
    Każdy w swojej grocie
    Przy próbie wyjścia ….burza, wichura, ogień
    I to nie moja wina, ja chciałam, chciałem dobrze, zrobiłam jak trzeba
    i widzisz Panie jakie tego skutki….

    Jak to jest być starym małżeństwem?
    To umieć z tej groty wyjść w oderwaniu od siebie
    i pomimo szalejącej burzy usłyszeć łagodny powiew w którym
    Bóg przychodzi z mocą swojego sakramentu

    Spóźnione ale szczere – niech moc tego sakramentu
    pozwala Wam codziennie się tego lekkiego powiewu doszukać…
    pomimo burz, wichury i ognia 🙂

  3. Pingback: Róże z Naivasha | grand Mader

  4. Pingback: Tylko róża | grand Mader

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s