grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem

Na przeziębienie zamiast nalewki

1 komentarz

Piszę mocno zakatarzona pomiędzy napadami szczerego kaszlu, a okolice nerek mam otulone swetrem. W takich okolicznościach sięga się po nalewkę babuni według receptury przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Cóż… nie mamy takiej domowej nalewki. Wprawdzie kiedyś ktoś puszczał plotki o winie, które dawno temu robiło się w przepastnych piwnicach kamienicy przy ul. Książęcej… Stało tuż obok węgla i beczki z kiszoną kapustą. Podobno pewnej zimnej jesieni, a nawet w początkach zimy, mężczyźni szczególnie chętnie schodzili do piwnicy po opał i wracali z kubłem i słoikami przetworów bardzo weseli, podczas, gdy wina ubywało, ale oni sami stwierdzili, że to pomówienia, a moja babcia nabierała w tej sprawie wody w usta, choć normalnie była gadatliwa. Win i nalewek własnej roboty od tamtego czasu jednak w domu rodzinnym nie było.

Dziś musi mnie więc ogrzać zupełnie inne wspomnienie: o bukieciku, nie nalewce babuni. Babcia miała na swojej działce mnóstwo nasturcji. Nasturcja jest popularnym kwiatkiem, ponieważ jest bardzo łatwa w uprawie. Wystarczy trochę nasion, miejsca w ziemi, słońca, deszczu i wyrastają piękne krzaki.

bukiecik1

Babcia jednak nasturcję nie tylko hodowała, ona ją uwielbiała. Była o nią zazdrosna i nie pozwalała mi jej zrywać, zawsze robiła to sama. Nie potrafiłam wybierać kwiatów z najdłuższymi łodyżkami, tylko jak to dziecko, rwałam, co popadnie (pewnie najczęściej same łebki, ale tego oczywiście nie pamiętam, tak jak mężczyźni nie pamiętali, żeby pili jakiekolwiek wino)

bukiecik2

 

Po ułożeniu samych kwiatów, wybierała okrągłe liście rośliny i otulała je nimi dookoła. Następnie jedną ręką sięgała po sznureczek, który trzymała w ustach i kilkoma ruchami związywała bukiecik.

bukiecik3

I tak jak same nasturcje wydawały mi się czymś powszednim, tak babcine bukieciki uważałam za cudowne. Sama byłam wtedy małą dziewczynką, przyglądałam się precyzyjnym ruchom jej spracowanych rąk z zachwytem i to były te momenty, w których chciałam być, jak babcia, a nawet chciałam już być babcią. No to mam, co chciałam 😀

bukiecik4

Bukiecik oczywiście przywiozłam ze wsi Małej Dziewczynce na pamiątkę po jej (ależ to brzmi!)  praprababci.

Advertisements

Autor: Grand Mader

I like talking to people. I love gardening and playing with children

One thought on “Na przeziębienie zamiast nalewki

  1. Pingback: Długie pożegnania | grand Mader

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s