grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem

Zamiast nalewki: szałwia

3 komentarze

Może i nalewka jest dobra na przeziębienia i smutki. Ale to szałwia lekarska (Salvia officialis L.)  ma nadzwyczajne właściwości.

szalwia1

Szałwia lekarska rośnie w kilku miejscach naszego ogrodu, stanowi piękne tło dla czerwonych róż tuż pod ogrodzeniem, dobrze czuje się obok malw i orlików, ale najmocniej rozkrzewiła się tuż pod gankiem, gdzie siadamy z mężem w letnie wieczory (a nawet noce) z filiżanką herbaty czy kieliszkiem czerwonego wina. U naszych stóp kładzie się psina, która wierna i niezwykle czujna, reaguje na każdy odgłos za płotem, przeskakując nad szałwią i biegnąc bezszelestnie w kierunku ogrodzenia. Poruszona tym roślina, wydziela silny, swoisty zapach. Lubię tę ich współpracę. Zapach szałwi kojarzy mi się z opieką i bezpieczeństwem, nawet jeżeli jest to skojarzenie nazbyt optymistyczne. Może nie tylko ja mam takie skojarzenie?

W „Magii ziół” Andrzeja Skarżyńskiego przeczytałam, że Święta Rodzina w czasie ucieczki do Egiptu musiała szukać schronienia przed siepaczami pod krzewem szałwii właśnie, która nie dość, że Ją ukryła, ale otrząsnęła swoje drobne kwiatki, jak miękki dywan, zapewniając Jej wygodę. Otrzymała za to nadzwyczajną moc niesienia ulgi cierpiącym.

Jan Paweł II w swoim liście skierowanym do rodzin napisał: Pośród tych wielu dróg rodzina jest drogą pierwszą i z wielu względów najważniejszą. Jest drogą powszechną, pozostając za każdym razem drogą szczególną, jedyną i niepowtarzalną, tak jak niepowtarzalny jest każdy człowiek. Rodzina jest tą drogą, od której nie może on się odłączyć. A rodzina często jest drogą trudną i wcale nie tak bardzo bezpieczną. Drogą krętą, na którą w czasie burzy spadają ogromne konary mogące zabić nawet najsilniejszego, gdzie czasem błoto jest nie tylko po kostki, ale i po szyję, na której nawet słońce dobrobytu potrafi doprowadzić do raka skóry. Trudno ją przejść nie tylko dlatego, że nie ma czasu na zmówienie modlitwy i bywają załamania duchowe, ale i dlatego, że brakuje pieniędzy na buty, na hotel, by się przespać, na jedzenie, a wokół kręcą się siepacze z obietnicami doborobytu w zamian za głowę. I im więcej przeszkód, tym mniej osób towarzyszy dotkniętej problemami rodzinie, a mijając dzieli się owszem, ale jakimś rzuconym słowem, wstydząc się głębokiej rozmowy o prostych problemach. Dziś jest 16 października, dzień wyboru Papieża Polaka, a także dzień kolejnego dnia synodu o rodzinie, którego przebiegiem wiele osób jest zaniepokojonych i na który wiele innych patrzy z nadzieją. Tym bardziej warto napisać o szałwii. Taka niewielka roślina, a ma działanie przeciwzapalne, ściągające, przeciwskórczowe, kojące, żoładkowe, bakteriobójcze i przeciwpotne. Jest dobrą przyprawą: do ryby, mięs, makaronów ( wystarczy sos z szałwii i masła, żeby makaron stał się pyszną potrawą). Ale dostała te właściwości za to, że towarzyszyła w drodze, a nie tylko pouczała, dała wytchnienie, a nie tylko rzuciła garścią słów, rozścieliła dywan kwiecia, a nie podzieliła się niepotrzebną szmatą. Nie zbudowała szerokiej autostrady do nieba, ale uratowała tu na ziemi- i to Świętą Rodzinę, która choć święta, też znalazła się w tarapatach. I dopiero w ten sposób zasłużyła, by przynosić ulgę w cierpieniach.

szalwia

Advertisements

Autor: Grand Mader

I like talking to people. I love gardening and playing with children

3 thoughts on “Zamiast nalewki: szałwia

  1. Napisałaś, że „im więcej przeszkód, tym mniej osób towarzyszy dotkniętej problemami rodzinie, a mijając dzieli się owszem, ale jakimś rzuconym słowem, wstydząc się głębokiej rozmowy o prostych problemach.” No i to jest prawda im więcej pojawia się problemów tym bardziej człowiek „samotnieje” , jest nieatrakcyjny, bo problemy są jak wrzody , szczególnie te finansowe i zdrowotne (często idą w parze). Trudny mamy czas ostatnimi laty , ale przestałam mówić o moich problemach , uczę się mówić o pogodzie -jestem wtedy nawet pogodniejsza, a od Ciebie na ukojenie biorę szałwię (nie wiedziałam, że ta ładnie kwitnie) i schowam pod nią moich bliskich i kochanych…chociaż my raczej taka nieświęta rodzina 😉

    • Tak… bo cierpienie- prawdziwe, któremu trudno zaradzić,a nie to „przez chwilę”, jako przerywnik pasma sukcesów, jest może piękne, ale nie jest atrakcyjne- jak napisałaś, przyjemne. Więc pomału, pomalutku goście wycofują się z cierpiących domów, przyspieszają kroku mijając cierpiącego. W drodze, którą jest rodzina, lubią spotykać rodziny, które wieczorami zmywają z siebie trud podróżny w podobnych hotelach i z nimi rozmawiać o swoich problemach. Bo i oni mają rzeczywiste przecież bolączki. W ten sposób rozmawiamy w ogrzewanych salach, przy stołach z napojami o problemach ludzi, rodzin w podobnych salach. Nie przeniesiemy się na piach, ulice, między brudnych, tych, co choć spełniają wszystkie warunki i cierpią ponad miarę, nie mogą przyjąć Pana Jezusa, bo nikt nie może do nich… dotrzeć… Moja rodzina też nieświęta 🙂 I cieszę się, ze z nami skryjesz się pod szałwią

  2. Pingback: Zbuntowana ziemia | grand Mader

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s