grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem

Zaskakujący finał

12 Komentarzy

Dorota Wolanin zaprosiła mnie na fejsbuku do zabawy, która miałaby polegać na tym, że przez kolejne pięć dni mam zamieszczać po jednym (w sumie pięć)  swoich czarno- białych zdjęć. Pięć zdjęć to pięć różnych historii, pięć odmiennych światów, które się kryją się za obrazkiem. Piątego dnia wybrałam obrazek, który nazwałam „Prawie symetria” i miałam dodać do niego historię o niezwyklej przyjaźni. Musiałam tylko najpierw pójść do przychodni na rutynowe badanie. A tak znalazłam się na kilka dni w szpitalu. Dziś jestem już w domu, ale piąty, ostatni czarno- biały, wpis wygląda inaczej

symetria

 

Mała Dziewczynka czekała grzecznie na zaproszenie. Stała obok łóżka. Babcia jeszcze leżała (sobota i pierwszy dzień po powrocie ze szpitala) a ona była już na nogach. Czekała niepewna. Podsłuchała rozmowy o tym, że o babcię trzeba dbać i dużo się teraz zmieni. Może babcia zmęczyła się tak bardzo wspólnym, porannym czytaniem?

Uśmiechnęłam się do niej i już wiedziała, że może wskoczyć i ułożyć się obok. To się nie zmieni.

– Co czytałyśmy ostatnio?- zapytałam sennie. Kilka dni temu, zanim…

– Zanim poszłaś do szpitala?- chciała się upewnić. Minę miała zbyt poważną, jak na wesołą wnuczkę

– Tak, tak, zanim… – czułam się, jakby rok minął, choć to zaledwie kilka dni- …pojechałam do szpitala. Zupełnie nie pamiętam, wyobraź sobie!

– No przecież „Pięciopsiaczki”! – zerwała się i przyniosła książkę.

Po chwili przewracałyśmy kartki, żeby podjąć przerwany wątek:

Pięciopsiaczki mają już sześć tygodni.

Trzeba pomyśleć o tym, żeby je oddać w dobre ręce- powiedziała mama…”

 

Nic nie poradzę. W pokoju brzmiał mój głos, czytający „Pięciopsiaczki” Wandy Chotomskiej (polecam!) a myśli powróciły do przychodni, do szpitala i przypomniały mi o wszystkich dobrych rękach, w które trafiłam. Od obcych ludzi tak wiele zależy! Czasem całe ludzkie życie, nie tylko ciało, w tych rękach trzymają. To takie ważne, zwłaszcza wtedy, gdy jest się bezradnym, czy chorym.  Osiemdziesięcioletnia starsza pani opowiadała po przywiezieniu na salę: „Ja nawet czułam, że umieram. Pogodziłam się z tym. Zamknęłam oczy i chciałam już znaleźć się u Pana Boga. A potem  otworzyłam je i zanim poczułam, jak bolą mnie połamane reanimacją żebra, zobaczyłam nad sobą dwie roześmiane twarze. Żeby pani widziała, żeby pani widziała, jak oni się cieszyli, jak się uradowali, że mnie uratowali! Że żyję! Taka stara! Tak żałuję, że nie mogłam im zdjęcia zrobić! Mogłabym sobie potem, gdy będę miała złe chwile, bo w życiu jest najwięcej cierpienia, pani wie sama i czasem pewnie nie ma siły żyć, mogłabym sobie na te ich roześmiane twarze, jeszcze raz popatrzeć”. To takie ważne i takie trudne, żeby samemu te „dobre ręce” mieć, bo przecież i na mojej drodze wiele osób staje i jest na te moje ręce dosłownie: skazanych. Na  życie lub śmierć. Czarno- biało.

Reklamy

Autor: Grand Mader

I like talking to people. I love gardening and playing with children

12 thoughts on “Zaskakujący finał

  1. Ojej, dałaś do myślenia…

    A z Tobą już w porządku?

  2. No to mnie zaskoczyłaś -faktycznie. życie bywa czarno białe …Oby zdrowie dopisywało 🙂

    • Życie- a raczej wybory bywają, są czarno- białe. Jednak. Co nie znaczy, ze ponure, smutne i bezbarwne. Wyobraziłam sobie tę pielęgniarkę nad starszą panią, która umierała i chciała umrzeć- musiała dokonać wyboru: życie, czy śmierć. Dokonała i narobiła niezłego rabanu. A potem długotrwała reanimacja, znowu: życie czy śmierć. To były wybory czarno- białe. A potem… radość z takiego niekolorowego wyboru… radość. Radość obcych, młodych ratowników, która potrafi nadać sens…

  3. Wiesz, życie bywa szare w troskach kłopotach codziennych, albo kolorowe bez trosk, z górki i z wiatrem , kiedy myślisz , że wszystko możesz, kiedy nie musimy dokonywać wyborów , że tak powiem, na ostrzu noża , czy tych ostatecznych …No, a ta historia jest ciekawa Ja byłam załamana, kiedy mamę ( w okropnych cierpieniach u schyłku choroby nowotworowej ) dwukrotnie reanimowano, wg procedur. czy ktoś mógł się cieszyć ? Ech, było minęło . Tyle tylko, ze zaczęłam się modlić o dobra śmierć , cokolwiek to dla mnie znaczy…Pozdrawiam i liczę na brak dramatyzmu w Twoim życiu. Jak blog dowodzi -jest bardzo kolorowe;)

    • Tak, wybory na ostrzu noża są… nie tylko trudne, czasem dobijające czy zabijające. Ale każdy chyba musi mieć takie za sobą. Trudno jest cierpieć, trudniej patrzeć na cierpienie kogoś, kogo się kocha. A świat… no właśnie jest kolorowy, czasem zachwycająco kolorowy, czasem denerwująco, czy załamująco kolorowy pomimo naszej sytuacji. Pewnie dlatego mamy szansę wrócić „do siebie” że tak napiszę?

  4. Już zapomniałam , że jest takie powiedzenie „przyjść do siebie „… Ja na razie jestem w jakimś oddaleniu od siebie , i po prostu trwam z podejrzeniem , ze mnie to już nie ma za bardzo, albo jestem niesobą. czasem tak w życiu jest , że się pogubisz. Ale nie ma co postrząsać . Póki człowiek rano wstaje , coś zrobić musi. Pozdrawiam 😉

    • O tak, pamiętam, jak kiedyś na pewnym forum zastanawiałyśmy się w oparciu zresztą o biblijny tekst, co to jest być „dzielną kobietą”. wtedy napisałam, bo tak czułam, że czasem być dzielną kobietą to wstać rano i podjąć po kolei, jeden za drugim, swoje obowiązki, czy prace. Ale ten element „wstania” jest najważniejszy. Prawda, jakie to prawdziwe „dojść do siebie”? Tak to własnie musi przebiegać.

  5. Najważniejsze jest to, że masz dla kogo wstać i walczyć , nawet gdy jesteś nie w formie . Nieraz myślałam, że to przekleństwo- ten przymus , ale teraz myślę: co by było , gdybym nie miała dla kogo wstać?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s