grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem

Czekanie 8

11 komentarzy

Czekamy i czekamy, na tym w końcu polega Adwent… A im dłużej trwa, tym większe prawdopodobieństwo…

korale

Poplanował sobie człowiek wszystkie te szczegóły i ogóły przygotowań. Nawleka je, jak koraliki- starannie, w pewnym porządku, układając w określony, piękny wzór. Świąt Bożego Narodzenia. A raczej – swojego o nich marzenia. Czy pisałam kiedyś, że jestem Babcią od Korali? Niektóre kupuję, inne robię sama. Mała Dziewczynka je uwielbia. Czasem siada i podziwia, jak wkładam kamyk za kamykiem. Ale nagle, trrrrach. Na jej oczach. A plan taki napięty! A tu: telefon i pośpiech, albo jedno spojrzenie na termometr i pośpiech, ból, czy wrzask, kłótnia i… cały ten misterny plan rozsypuje się wokół. Właśnie jak… koraliki. Jeszcze się po nie schylasz, jeszcze je zbierasz, oglądasz… Czy nerwy, wypadki, kłótnie są częścią Adwentu? Nie zgadzamy się. Nie powinny. Nie wolno im. Nie ma takich kamieni w naszych koralach. A jednak skoro jesteśmy grzeszni…  Czy uda się to naprawić? Czy jest zapasowa żyłka? I najważniejsze: czy będzie na to czas?

Advertisements

Autor: Grand Mader

I like talking to people. I love gardening and playing with children

11 thoughts on “Czekanie 8

  1. Tak, tak jak mi się wczoraj spruła moja mitenka – prawie całkowicie. A plany na wieczór nie wypaliły. A dziś dzień pełen niepotrzebnych nerwów i zgrzytów.

    Ale ja się uczę, że to jest częścią życia i że tylko Bóg się myli, nie błądzi, nie grzeszy. Więc pogodzić się z tym, że się czasem nie udźwignie samego siebie, powierzyć się Bogu i podnieść 🙂

  2. No to jesteśmy umówione 🙂 O ile Ci się spodobają 🙂

  3. Bo Kasiagleb to jak nick wskazuje jest specjalistką od upadania na glebę!
    Na szczęście kiedyś ojciec Pelanowski powiedział, a ja usłyszałam, że to bardzo dobra pozycja,
    bo z niej można już tylko wstać i ja w swojej naiwności uwierzyłam 🙂
    Stąd u mnie nieustannie PADNIJ POWSTAŃ
    (W tajemnicy się przyznam, że już zdziebko poobijana jestem)

  4. A niektórzy nie zauważają ręki wyciągniętej do pomocy przy wstaniu…

    Niektórzy nie chcą zauważyć
    Pamiętam takie ćwiczenie duchowe, które sprowadziło mnie do parteru
    Poprowadzone po przeczytaniu przypowieści o dobrym Samarytaninie
    Trzeba sobie było wyobrazić siebie leżącego przy drodze, poobijanego, umierającego
    I trzeba było zobaczyć wyciągniętą rękę
    A na końcu przyznać się przed sobą….od kogo tej ręki nie przyjmę….

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s