grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem

W podróży

6 komentarzy

Już po Bożym Narodzeniu. Wydawało się, jak to zawsze w ostatnich tygodniach i godzinach oczekiwania na Dziecko, że one są najcięższe, a potem się odpocznie. Ale z Dzieckiem nie ma żartów.

Już po Świętach. „Komu w drogę…”. „Soczek?”- Mała Dziewczynka pomaga w pakowaniu, jak umie – „A koniki spakowałaś? Te od tatusia? Do toreby!” Torebie puszcza zameczek, nie spodziewała się, że będzie służyć za stajnię. „Do twojego plecaka! Konie do plecaka” buntuje się mama w imieniu toreby. Wreszcie wychodzą. Samochód, którym dziadek ma podwieźć dziewczyny do autokaru wprawdzie zapala, ale tylne drzwi nie chcą się otworzyć. Za zimno. Trudno, trzeba wsiadać przez przednie siedzenia. Mała Dziewczynka aż piszczy z zachwytu na taką atrakcję. Toreba jest. Walizka jest. Koniki są.

pendolino2

fot. M. Deresz

Na rynek miasteczka podjeżdża po pasażerów mały busik, a nie duży autokar i wszystkie miejsca ma już zajęte. Kierowca rozkłada bezradnie ręce. Mała Dziewczynka z walizką i mamą się nie zmieści (nic nie wie o stajni w plecaku). Żadnego dziecka. Co dalej? Może pociąg. Dziewczyny patrzą na dziadka prosząco. „Następny autobus tak późnooo, a pociąg dla odmiany za chwilę…”

Samochód dojeżdża pod stację, na którą już wtacza się pociąg. Trzeba się wygramolić z tylnego siedzenia przez przednie drzwi ( tylne ciągle nie działają) i podbiec spory kawałek po oblodzonym chodniku. A jeszcze walizka! I toreba i plecak z konikami. Wszyscy szarpią się, biegną pokracznie przez tory, po lodzie. Pociąg jeszcze stoi ! Zawiadowca uśmiecha się przyjaźnie na widok dziecka. A bo on wie, co to za dziecko jest? Dopiero co po Bożym Narodzeniu. Z matką jakieś ! Za nimi mężczyzna biegnie z bagażem. W drodze są. Trzeba pomóc. Kierownik pociągu i zawiadowca czekają. „Proszę, szybciutko, szybciutko, poczekamy”. Biorą dziecko, torebę, walizkę i plecak, który jest stajnią. Pomagają mamie: „Daleko pani jedzie z tym dzieckiem?”

Ale to nie koniec podróży. Jest jeszcze jej ostatnia część. Ta najdroższa, najłatwiejsza i najpewniejsza. Drugi pociąg zarezerwowany już od tygodni, bilety dawno kupione. Zaplanowany każdy szczegół. Mama i Mała Dziewczynka siadają w mięciutkich fotelach. Na stoliczku goszczą się koniki. Można wyjąć książki. Jest ciepło i przytulnie. I nagle słyszą za plecami oburzony kobiecy głos „Kto to słyszał, żeby pociągami  klasy PREMIUM jechało jakieś DZIECKO???”

W sumie po Świętach już. A kto to wie, co to za dziecko jest?

pendolino

fot. M. Deresz

Advertisements

Autor: Grand Mader

I like talking to people. I love gardening and playing with children

6 thoughts on “W podróży

  1. Dziwna ta pani, koników nie zauważyła? 🙂 Fajna opowieść :))

  2. O, może to była Agnieszka Kublik? 😉

    Swoją drogą, ludzie są dziwni naprawdę. Dziiiiiwni.

  3. Pomyślałam sobie, że właśnie tak wygląda nasza podróż zwana życiem 🙂
    Kierunek znamy…jest wpisany w serce
    Tylko te pułapki po drodze, czasem trzeba wejść tylnymi drzwiami,
    czasem zmienić środek transportu,
    czasem wysiąść żeby zmienić kierunek, co bywa trudne bo się okazuje, że na tym świecie to całkiem wygodnie,
    czasem zostawić trochę zbędnego bagażu
    A ile po drodze niezadowolonych pań 🙂

    • Nie wszystkich da się zadowolić. I to nie pierwszy raz, kiedy to, co wydaje się najlepsze, najlepiej zaplanowane, okazuje się najbardziej wątpliwe. Właściwie to miejsce, w którym podróżujące dziewczyny dostały dużo uśmiechu, pomocną dłoń i dobroć, to miejsce, w którym miało ich nie być, gdyby wszystko przebiegło planowo 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s