grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem

Studniówkowa sukienka

16 Komentarzy

Nie jest łatwo być maturzystką. Nie jest łatwo być mamą maturzystki. Wyobrażam sobie, że nie jest też łatwo uczyć maturzystów.

Z jednej strony podjęcie ważnych w życiu decyzji: jaka uczelnia, jaki kierunek, jaki zawód? Dalsze tygodnie wyczerpującej nauki i żadnej gwarancji, ani teraz, ani w przyszłości. Z drugiej to przecież może być dobry czas: poznawania nowych, ciekawych dróg, podejmowania wyzwań, uczenia się przekraczania siebie, wytyczania granic, czy po prostu wielu przyjemnych przeżyć, które wspomina się całe życie.

sukienka

Dlatego tak krzepiący jest widok sukienki, która trochę wystaje z szafy, czekając na swój występ na studniówce. Kwietne motywy ma, co jest samo w sobie krzepiące zimą, ale… Niezależnie od tego, jak długo się ją wybierało, czy w tym roku były drogie, a może były tańsze i równie ładne, może inna firma oferowała je w niespodziewanie umiarkowanej cenie, może niektóre źle leżały „nie wiadomo dlaczego”, a dobrych było tylko kilka…Ta jedna została wybrana. I najważniejsze jest wbrew pozorom nie „jaka”, „za ile”, „skąd”, ale jaką zostanie wypełniona treścią. Tak, jak inne wybory maturzystki ( o czym myślę z optymizmem i nadzieją, bo wiem, że treść ta piękna jest 🙂

Reklamy

Autor: Grand Mader

I like talking to people. I love gardening and playing with children

16 thoughts on “Studniówkowa sukienka

  1. Studniówka, matura, studia … piękny to czas 🙂 Wyborów życzę jak najlepszych i najbardziej trafionych 🙂

  2. Stary kalendarz i nowe drogi, nowe wyzwania
    Te dwie notki przypomniały mi jeden wieczór sprzed 3 lat
    Przyjechała koleżanka ze starym kalendarzem i starymi gazetami
    Przywiozła też 2 duże puste kolorowe arkusze
    Zadaniem każdej z nas było zrobienie mapy marzeń na kolejny rok
    Kilka godzin przeglądania tego co było, zatrzymania na tym co jest
    i ten najtrudniejszy krok…znalezienie marzeń, żeby chciało się iść,
    nazwanie ich, znalezienie zdjęć które o nich będą przypominały,
    naklejenie na naszych arkuszach
    Później… konfrontacja z życiem

    Kiedyś usłyszałam, że starość zaczyna się wtedy kiedy nie mamy już marzeń…
    Chyba się starzeję 🙂

  3. Mam dokładnie ten sam problem….już wiem, że są takie które się nie spełnią
    I pewnie dlatego nie mam mapy marzeń na kolejny rok, bo boję się rozczarowań
    Ale z drugiej strony…wiem, że marzenia nadają życiu sens,
    że nawet jeśli nie są realne, to nadają jakiś kierunek, to każą iść
    Bo jak napisałaś w poprzedniej notce, można chcieć czegoś co nas przekracza,
    dostać coś co jest jakąś namiastką i się ucieszyć
    Ale najpierw musiało powstać to marzenie nierealne, żeby za nim pójść
    Tylko czy umiem się ucieszyć z tego co przyszło chociaż jest inne?

    • No tak. Bo plany się realizuje- muszą być rozsądne choć trochę. Zmieniają życie, bo skoro są realne, w zasięgu ręki, można nad nimi popracować. Ale… najczęściej nie zmieniaja go za bardzo. Marzenia… można snuć i nierealne, nierozsądne, malo pożyteczne- sama przyjemność. Ale im wyżej bładzą, tym większe prawdopodobieństwo rozczarowania. Tylko… może to bez sensu, co piszę, ale w moim życiu spełniały się marzenia, o których bałam się marzyć, za to czasami cos potrafiło przeszkodzić w realizowaniu rozsądnych planów 😉 To mnie dezorientuje lekko 😉

  4. To wszystko co piszesz jak najbardziej ma sens 🙂
    Myślę, że klucze są dwa: nasze intencje i nasza wiara
    Bo jeśli intencje są dobre a mój Ojciec jest specjalistą od rzeczy niemożliwych
    to dlaczego nie mogą spełnić się marzenia po ludzku nierealne?
    To ta optymistyczna wersja 🙂
    Ale jest jeszcze druga strona medalu i tu mi się pojawił trzeci klucz – zaufanie
    Bo moje marzenia, czy plany nawet na jutro – z perspektywy wieczności
    mogą wyglądać trochę inaczej niż z mojej
    I z tym mamy chyba największy problem, przynajmniej ja, wolę się nie rozczarować….
    samą sobą przede wszystkim
    Tylko wtedy odbieram sobie to o czym napisałaś – można snuć i nierealne, nierozsądne, mało pożyteczne – sama przyjemność

  5. Cudze cierpienie nie daje ulgi we własnym, ale rzeczywiście jest tak,
    że w czasie kiedy jest źle wolę rozmawiać z ludźmi, którzy też się z czymś zmagają
    bo jakoś łatwiej o porozumienie, o współodczuwanie
    Jak jest bardzo źle – bywa że cudza radość działa jak płachta na byka

    • Ale pamiętasz, jak to jest z tą babką (rośliną)? Deptana lepiej się rozrasta. Są czasy,w których niezależnie, co się zrobi- trudniej jest. Ale może to pora, by dać większe owoce? (ciagle siebie pytam, jak to się robi…)

  6. Ja siebie już nie pytam …
    Teorię mam opanowaną do perfekcji i właśnie się dowiaduje,
    że jak trzeba ją wprowadzić w życie to się jakoś traci przekonanie,
    że jest prawdziwa…
    Wczoraj, po bardzo długiej rozmowie usłyszałam:
    no jest źle ale to dobrze, to naprawdę dobrze tylko wytrwaj
    TYLKO wytrwaj… jak to się robi?

    • Właśnie nad przetrwaniem się w takich sytuacjach skupiałam. I wtedy przeczytałam o tej babce. Może trzeba się zacząć zastanawiać nad wydaniem owoców- podnieść sobie poprzeczkę- a wytrwanie stanie się oczywiste? Z praktyką u mnie kiepsko.

  7. Podnieść poprzeczkę…
    Coś mi mówi że dla mnie to poziom abstrakcji 🙂
    Ja to początkująca jestem

  8. Ja to już za stara jestem na takie akrobacje 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s