grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem


8 Komentarzy

Kto dziś rozdaje karty?

Pracowałam w ogrodzie, na klęczkach oczywiście, rozmyślając trochę o II turze wyborów prezydenckich, a pracowało mi się dobrze, bo wokół aż roiło się od pomocników: pszczół, os, bąków, mrówek i innych trzmieli. To one teraz rozdają karty.

owady1

Maeterlinck w „Życiu pszczół” wspomina wizyty u przyjaciela: ” Często oprowadzał mnie po ogrodzie, pokazując szpalery, najróżniejsze klomby i trawniki powycinane i strzyżone, jak to było w modzie za czasów starego Catsa, poczciwego poety holenderskiego, arcyprozaicznego i płodnego jak królowa pszczół. Były tam gwiazdy, girlandy, festony, żyrandole, były drzewa owocowe i ostrokrzewy w kształcie kul, piramid, wrzecion i schodów, a bukszpany, czujne niby psy owczarskie, biegły wzdłuż grządek, by nie pozwolić kwiatom zapędzić się na ścieżki. Od niego nauczyłem się obserwować dzikie pszczoły, na które nie zwracałem nigdy uwagi, biorąc te niezawisłe miodziarki za zwyczajne muchy, naprzykrzone aroganckie osy, albo, co gorsza, za bezrozumne chrabąszczyki wszelkiego rodzaju”

owady2

Owady są wszędzie, trochę pogardzane, przeganiane ze sterylnych mieszkań. Przytruwane podczas oprysków. Zabijane przy okazji porządków. A tak dużo pracy wykonują wokół nas.  Radzę i Świętych i owadów nie lekceważyć. Niby ich nie widać, niby są oczywistością, a nie zagrożeniem, więc nie wydają się ważni. Są jednak bardzo pomocni i mają ogromną siłę.

owady3

Maurycy Maeterlinck tak pisze o pszczołach: ” Żadna żywa istota, nawet człowiek, nie doprowadziła w swym zakresie działania do tego, czego dokonała pszczoła w swoim, a gdyby zjawiła się na naszym globie istota zaziemska o inteligencji wyższej i spytała o przedmiot będący najdoskonalszym wyrazem logiki życia, trzeba by jej pokazać plaster miodu.

Ale nie wszystko w ulu stoi na tym poziomie. Zaznaczyliśmy już w ciągu tej pracy kilka błędów, kilka pomyłek, czasem oczywistych, a czasem znów zagadkowych i niepojętych. I tak- trudno nazwać doskonałością nadmiar bezczynnych samców, które niszczą ul i doprowadzają słabsze kolonie do upadku, dalej niebezpieczeństwo spowodowane partenogenezą, ryzykowność lotu miłosnego, nadmiar i nieobliczalność rojów, brak uczucia litości i brak współpracy poza ulem, a wreszcie monstrualne wprost i desperackie poświęcenie indywiduum dla społeczeństwa. Dodać by można jeszcze dziwną skłonność do magazynowania niezmiernych ilości pyłku kwiatowego, który w razie dłuższego i bezużytecznego przechowywania jełczeje, twardnieje, staje się zgoła bezużyteczny i zabiera tylko mnóstwo miejsca w plastrze

owady4

Jeżeli komuś jakiś fragment życia pszczół skojarzył się z polityką, niech tak będzie. Idą przecież wybory.