grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem

Nie zdążyła

6 komentarzy

Moja mama w tym roku nie zdążyła na czas kwitnienia irysów. Sama je dla mnie kupowała, choć nie zna się na kwiatach (!) u jednej ze słynnejszych ich hodowczyń w okolicy. Mama jeszcze pracuje na emeryturze. Nie napisałam tego, by wyśmiać kampanię Fundacji Mamy i Taty, ale żeby zabrać w niej głos.

irys1

Jak każdy może, „to babcia też” 😉 Kampania jest na tyle „zaczepnie” zrobiona, ze WRESZCIE wywołała dyskusję na temat rodzicielstwa. Nie ze wszystkim czlowiek musi w życiu zdążyć. Tak uważam. Nie będę miała wszystkiego, co bym mieć chciała. Kobieta nie wszystko zdąży zrobić, a żaluje się tylko najważniejszych rzeczy. Nie dziwi mnie więc, że kobiety grajace w filmach erotycznych , „oblatane” na tyle, żeby wsiąść do samolotu i dolecieć do kliniki aborcyjnej (potem taksówką pod drzwi), ale nie na tyle, żeby dobiec do apteki po środek antykoncepcyjny (nie po drodze na trasie codziennych biegów?), nie zdążają mieć dzieci. Nie muszą. I niech się nie wściekają na te kobiety, które zdążyć chcą, a nie mogą.

Staramy się w swoim życiu zdążyć ze zrobieniem tego, co dla nas najważniejsze. Wkładamy w to wiele wysiłku i wcale nie zawsze się udaje. Dziecko musi być ważne, a może nawet szerzej- drugi człowiek musi być ważny, żeby zdążyć z nim (po)być. Tym bardziej- urodzić.

iryspara

Czasem zanim jeszcze zdążysz urodzić dziecko, dowiadujesz się, że masz leżeć plackiem w łóżku (szpitalnym czy domowym, mniejsza o to) i przez ten czas topnieje ci grono przyjaciół, w pracy są toczone rozgrywki szachowe, o twoje stanowisko, a wsparcie dostajesz z nieoczekiwanych stron. Nagle odwiedza cię szef, któego nie obchodzilaś, piszą do ciebie internetowi znajomi, ktoś okazuje ci serce z drugiego końca Polski, ba świata! I przestajesz nad czymkolwiek panować, nie tylko nad datą porodu. I już tak będzie, taka jest cecha tej fascynującej wyprawy, na którą się zdecydowałaś. Może się więc zdarzyć, że kompletnie nie zdążysz z projektem, pożegnasz się z pracą i nie wyjedziesz harować do Paryża ( do 22.00 tylko, potem masz czas wolny, więc padasz prawie zemdlona na łożko hotelowe, żeby dospać do śniadania). Spokojnie, zdążysz urodzić, bo skoro jesteś w ciąży, ten etap nie sposób ominąć, potem będziesz zmęczona jak cholera, ale gdy zobaczysz pierwszy bezzębny uśmiech, znajdziesz w sobie pokłady radości na najbliższe kilkanaście tygodni, lat- czyli póki ci nie spowszednieje. Być może będziesz wynajmować mizerne pokoje nad polskim morzem i to nie będą te najlepsze hotele, ale będziesz oglądać każdą muszelkę, przesypywać godzinami piasek między palcami i skakać przez fale zaśmiewając się do łez. Gospodyni usmaży ci co rano jajecznicę, jakiej nie jadłaś dotąd. Będziesz cieszyć się, że stać cię na taki pokój. A kiedy dermatolog twojego dziecka przebąknie, że na jego stan skóry jest najlepszy pobyt nad Morzem Martwym, zarobisz te pieniądze, zbierzesz i pojedziesz na całe tygodnie w miejsce, na które nigdy by nie było cię stać (ale co ważniejsze- nie zdążyłabyś odbywając służbowe podróże miedzy Londynem a Tokio (pamiętasz? Od 22.00 czas na zwiedzanie!).


irys2

Może, gdy zdenerwują cię politycy i zabraknie ci pieniędzy na jedzenie i mieszkanie, wyjedziesz i poznasz wielu ludzi w obcym dotąd kraju i dokonasz wielkich rzeczy. Będziesz tęsknić za Polską. Albo inaczej- będziesz siedziała w kolejkach do lekarzy, półspała na fotelu w szpitalu, obok łóżka swojego dziecka i sama uznasz naiwnie, że nikt cię z tym nie zastąpi. Może, choć nigdy nie znałaś się na muzyce, będziesz przesiadywała godziny na korytarzach szkoły muzycznej swojego dziecka. Zaczniesz wreszcie regularnie chodzić na basen, bo dziecko mobilizuje. Nauczysz się perfekcyjnie jeżdzić na nartach i będziesz ustalała w ferie co rano trasy wycieczek w góry. Może wreszcie zmienisz wynajęte mieszkanie na własne, żebyście mieli większe poczucie bezpieczeństwa. Poznasz wielu rodziców kolegów dziecka i ucieszysz się, jak różni mogą być ludzie. Będziesz musiała gadać z nauczycielami o sprawach, które nie są ważne i czasem będziesz pękać z dumy, a czasem będzie ci wstyd. Zrozumiesz siebie samą z czasów szkolnych i zaakceptujesz swoją dawną niechęć do zorganizowanej edukacji. Podzielisz się z dzieckiem swoimi pasjami. A ono wprowadzi cię w swoje. Tak często będziesz mówiła „dasz radę”, że w samej tobie coś w to uwierzy. Być może zmienisz zawód i będziesz robiła coś, o czym kompletnie nie myślałaś. A kiedyś, dorosłe już dziecko pokaże ci z przejęciem „Zobacz mamo, to jest akcelerator” a ty pomyślisz „O cholera, to dopiero jest interesujące! Szkoda, że nie zdążę tego zgłębić”. Pokaże ogród, a ty pomyślisz: „Nie wiedziałam, że tak pięknie można urządzać ogrody. Dokupię jej irysy.” Twój świat, który wymknął się spod kontroli, będzie bogatszy, niż mogłabyś sobie wyobrazić i to pomimo, iż będą w nim chwile cierpienia, bólu i zdenerwowania, niedokończonych projektów i spraw.  Bo dobrze być mamą. To fascynująca przygoda. Najważniejsze jest jednak, żeby zdążyć być dobrym człowiekiem.

irys3Wszystkie te irysy dostałam od mamy, która nie dość, ze nie zna się na kwiatach – nie zawsze zdąży je w porze kwitnienia zobaczyć.

Reklamy

Autor: Grand Mader

I like talking to people. I love gardening and playing with children

6 thoughts on “Nie zdążyła

  1. Pięknie to napisałaś …

  2. Tak, żeby zdążyć być dobrym człowiekiem. W punkt, Maderku.

  3. Przeczytałam i pojawiła mi się w głowie taka myśl:
    często jest tak, że żeby zdążyć trzeba się…zatrzymać 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s