grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem

Nielegalni

2 Komentarze

 „Ułożyłam” swój ogród. Pozbyłam się chwastów i dałam miejsce tym roślinom, na których mi zależało, nakarmiłam nowe sadzonki i spojrzałam za siatkę, na granicę. A tam „nielegalni” imigranci!

nielegalni

Przypomniała mi się czytana kiedyś książka- „Jak Irlandczycy ocalili cywilizację” T. Cahill- a w niej opis mroźnego dnia 406 roku nad zamarzniętym Renem, po którego jednej stronie stało wojsko rzymskie, zaś po drugiej- barbarzyńcy. „Świat nigdy nie znał niczego tak głębokiego, trwałego i rozległego jak Pax Romana, pokój i przewidywalność rzymskiej cywilizacji. Patrząc na żołnierzy rzymskich, widzimy w nich spokojną i władczą pewność siebie, ogładę osobistą, doskonałą poprawność postawy, jednym słowem, chłopcy jak malowani.” Autor zachwyca się każdym szczegółem ich ekwipunku. Barbarzyńcy ” w ukośnych, szarych promieniach zimowego słońca gromadzą się jak postaci z sennego koszmaru”. Już sam ich widok jest przerażający, a do tego „nie widać wśród nich śladu dyscypliny: ryczą na siebie i chaotycznie biegają dookoła. Są brudni i cuchną”. A jednak to oni opanowali wielki Rzym. Dlaczego nie obroniły Rzymu ani bogactwa, ani historia, a z nią dziedzictwo gospodarki, uprawy winorośli, ogrodnictwa, kuchni, sztuki, literatury. filozofii, prawa, polityki, a nawet- kunsztu militarnego?

„Kiedy w końcu nieszczęśni Germanowie ruszają przez rzekę po moście z lodu, robią to na oślep, bez planu czy strategii. Konwulsyjne fale uchodźców prą przez Ren z niedorzeczną odwagą, a ich główną bronią jest desperacja. Żeby zrozumieć, jak liczna i zdesperowana była to masa, wystarczy rachunek ofiar: sami tylko Wandalowie stracili przy przekraczaniu rzeki, jak się przypuszcza, 20 tysięcy wojowników, nie licząc kobiet i dzieci. Rzymska dyscyplina nie była w stanie powstrzymać germańskiego morza. Barbarzyńcy mieli więc nad Rzymianami przynajmniej jedną przytłaczającą przewagę- liczebną. I to nie tylko w tym jednym starciu, ale w ciągu całych stuleci przenikania poprzez nieszczelne granice cesarstwa.”

nielegalni1

Grubsze czy cieńsze druty, nawet kolczaste, nie są w stanie powstrzymać naporu mniszka lekarskiego z sąsiedniego ogrodu. Na miejsce jednej wyrwanej z korzeniami rośliny wdmuchuje nasiona kilku następnych, młodych, tak samo silnych. Niepielęgnowany, niezarządzany, nie ma w starym domu miejsca i pokarmu, Cóż dziwnego, że stara się zamieszkać tu, gdzie i przestrzeni i jedzenia jest aż za dużo. Zdziwiłby się, że napisałam o nim „nielegalny”, bo przecież świat jest dla każdego, kto na nim żyje. Czy to moja wina, że jest go tak dużo tuż obok, za siatką? Nie, ledwie daję sobie radę z zarządzaniem swoim kawałkiem ziemi! Czy to jego wina? Nie, to roślina, więc przynajmniej o jej winie nie ma mowy.

A sam mniszek lekarski da się okiełznać, choć wymaga to dużej pracy. Kwitnie pięknie, a bez szczególnych zabiegów, ma liście, które można dodawać do sałatek, bywa lekiem na niektóre dolegliwości, a nawet… zrobiłam z niego wino. Ale o tym w innej notce- jak zajmować się nielegalnymi imigrantami 😉

Reklamy

Autor: Grand Mader

I like talking to people. I love gardening and playing with children

2 thoughts on “Nielegalni

  1. O! Czytamy te same książki 🙂
    A w kwestii mniszka – mój mąż (to on głównie zajmuje się ogrodem) załatwia sprawę krótko: kosi go razem z trawą. pozostałe powierzchnie są zarośnięte bluszczem lub barwinkiem, a te nie wpuszczą żadnego „nielegalnego imigranta”.

    • Fajnie 🙂 Mój mąż też kosi 😉 Ale my mamy pole do nielegalnych migracji w postaci kilku „pokoików” w ogrodzie 😉 A tam, owszem, dla mniszka miejsce się znajdzie zawsze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s