grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem


10 Komentarzy

Pęknięcie

Nie wiadomo, skąd ten kasztan wziął się w naszym ogrodzie. Prawdopodobnie zawlokło go tu jakieś zwierzątko, które buszuje w nim, gdy wyjeżdżamy. Kasztanowiec rośnie przecież dość daleko.

pekniecie kopia

Kasztan przeleżał pod śniegiem, doczekał wiosny.Nie wyglądał tak pięknie i czysto, jak jesienią. Ale w tej niepięknej skorupce, z racji wyglądu bardziej przypominającej więzienie, niż schronienie, tliło się życie. Na zniszczonym kasztanie pojawiło się małe pęknięcie. Potem spore rozdarcie.

Taki kasztan znaleźliśmy na trawniku między innymi drzewami. Nie były to kasztanowce, więc trochę się zdziwiliśmy. Zostać tu nie mógł. Właściwie powinniśmy go rzucić jak najdalej w pole, bo na szukanie nowego miejsca dla niego nie było czasu. Wtedy Zygmunt zaofiarował się, że go weźmie ze sobą, wyhoduje i znajdzie dla niego miejsce. Zabrał go więc. Do domu. I zapomniał o nim. To się zdarza.

Pęknięcie, rozdarcie, obietnica, opuszczenie.

Wszyscyśmy o kasztanie zapomnieli. Odnalazł się po jakimś czasie już nie tylko brzydki, pęknięty, ale i przyschnięty. Jakby umarły.

-Wsadzę go do ziemi, podleję- syn usiłował coś naprawić

– Wątpię, żeby udało się go odzyskać- zdemotywowałam go. Nie chciałam, żeby mu było przykro.

– Ale spróbować mogę?

– Próbuj, ale nie bądź rozczarowany, jak nie wyjdzie.

Wydawało mi się, że nie wyjdzie, nie powinno „wyjść”. Ale… wyszło… jak widać na zdjęciu.

Opuszczenie, umieranie, nadzieja, zwątpienie, zmartwychwstanie.

Czasem, gdy wydaje się, że życie nie jest już możliwe, ono ciągle się tli a nawet rozwija. Czeka, żeby wybuchnąć z pełną siłą. Niekiedy wydaje się, że Bóg jest tak daleko, a On jest wtedy właśnie najbliżej.

W Wielki Piątek życzę wszystkim, którzy tu wstąpili, żeby zawsze mieli nadzieję, nie dali się prowadzić za rękę nawet uzasadnionemu zwątpieniu, nie zniechęcali się ludzkimi słowami, pamiętali, że zdarzają się cuda, a życie zwycięża śmierć.

Dobrych, błogosławionych Świąt Wielkiej Nocy

pekniecie1