grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem


14 Komentarzy

Drobiazgi

Dużo drobnych kwiatków zakwitło… Takie „niby nic” tworzące kolorowe dywaniki i urocze obramowania grządek.

drobiazgi3

Wczoraj wieczorem usiadłam przy kominku, a byłam tak przeziębiona i przez to drobne przeziębienie, lekki ból gardła, nieduży katar, niewielkie kołatanie w sercu i głowie tak zmęczona, że choć mieliśmy oglądać film, który lubię, zaczęłam przysypiać. Wreszcie było mi ciepło i poczułam się bezpiecznie.

drobiazgi1 kopia

Dziś w ogrodzie wiatr przenikał wiosenną kurtkę, docierał aż do skóry. Oglądając drobne kwiatki, przemarzłam na wskroś. A jednak poczułam wiosnę. Poznałam ją nie tylko po oszałamiającym zapachu ogromnego krzewu mahonii, ale i po drobiazgach- kolorowych wzorkach ułożonych z szafirków, żółtych kropkach mniszka na trawniku, wylewających się z rabat floksikach, czy ścielącej się pod siatką miodunce, pyszniących pod sosną fiołkach.

Święty Hieronim powiedział:

Nie należy odnosić się z lekceważeniem do rzekomych drobiazgów, bo bez nich nie może być rzeczy ważnych. 

drobiazgi2

To z nich zbudowany jest świat. I na pociechę jeszcze słowa błogosławionej

Nie potrafimy robić wielkich rzeczy – jedynie małe z wielką miłością. 

Niech będzie, że tak jest 🙂

Miodunkę, tak małą przecież, stosuje się leczniczo w dużym  uporczywym kaszlu, przy zapaleniu oskrzeli i płuc.

Po co malowaliśmy fiołki?: TU


4 Komentarze

Biała niedziela

i skrawki nieba

biala4

… możemy zadawać sobie pytanie, jakie nurtowało króla Salomona, gdy oddawał Bogu na zamieszkanie świątynię jerozolimską: „Czy jednak naprawdę zamieszka Bóg na ziemi? Przecież niebo i niebiosa nie mogą Cię objąć, a tym mniej ta świątynia, którą zbudowałem” (1 Krl 8,27). Tak, na pierwszy rzut oka wiązanie obecności Boga z pewnym określonym miejscem może się wydawać niestosowne. A jednak trzeba pamiętać, że czas i miejsce należą całkowicie do Boga. Choć każdy czas i cały świat można uważać za Jego „świątynię”, to jednak są czasy i miejsca, które Bóg obiera, aby w nich w sposób szczególny ludzie doświadczali Jego obecności i Jego łaski.

Jan Paweł II Łagiewniki 2002

biala3.jpg


12 Komentarzy

Miłość

Czy zastanawialiście się, jakiego koloru jest Miłość?

milosc

Niebieska? Bo Niebo jest niebieskie? Bo to kolor wierności i stałości? Kolorowa, jak tęcza, bo to znak Przymierza? Granatowa a nawet czarna jak rozpacz po najbliższych? Biała, jak niewinność? Jaka jest?

Antonina Krzysztoń towarzyszyła nam w przygotowaniach do Wielkiej Nocy. Kasia w komentarzu przedłużyła jej obecność za co dziękuję (skąd wiedziałaś?) Dziś więc też jest:


10 Komentarzy

Pęknięcie

Nie wiadomo, skąd ten kasztan wziął się w naszym ogrodzie. Prawdopodobnie zawlokło go tu jakieś zwierzątko, które buszuje w nim, gdy wyjeżdżamy. Kasztanowiec rośnie przecież dość daleko.

pekniecie kopia

Kasztan przeleżał pod śniegiem, doczekał wiosny.Nie wyglądał tak pięknie i czysto, jak jesienią. Ale w tej niepięknej skorupce, z racji wyglądu bardziej przypominającej więzienie, niż schronienie, tliło się życie. Na zniszczonym kasztanie pojawiło się małe pęknięcie. Potem spore rozdarcie.

Taki kasztan znaleźliśmy na trawniku między innymi drzewami. Nie były to kasztanowce, więc trochę się zdziwiliśmy. Zostać tu nie mógł. Właściwie powinniśmy go rzucić jak najdalej w pole, bo na szukanie nowego miejsca dla niego nie było czasu. Wtedy Zygmunt zaofiarował się, że go weźmie ze sobą, wyhoduje i znajdzie dla niego miejsce. Zabrał go więc. Do domu. I zapomniał o nim. To się zdarza.

Pęknięcie, rozdarcie, obietnica, opuszczenie.

Wszyscyśmy o kasztanie zapomnieli. Odnalazł się po jakimś czasie już nie tylko brzydki, pęknięty, ale i przyschnięty. Jakby umarły.

-Wsadzę go do ziemi, podleję- syn usiłował coś naprawić

– Wątpię, żeby udało się go odzyskać- zdemotywowałam go. Nie chciałam, żeby mu było przykro.

– Ale spróbować mogę?

– Próbuj, ale nie bądź rozczarowany, jak nie wyjdzie.

Wydawało mi się, że nie wyjdzie, nie powinno „wyjść”. Ale… wyszło… jak widać na zdjęciu.

Opuszczenie, umieranie, nadzieja, zwątpienie, zmartwychwstanie.

Czasem, gdy wydaje się, że życie nie jest już możliwe, ono ciągle się tli a nawet rozwija. Czeka, żeby wybuchnąć z pełną siłą. Niekiedy wydaje się, że Bóg jest tak daleko, a On jest wtedy właśnie najbliżej.

W Wielki Piątek życzę wszystkim, którzy tu wstąpili, żeby zawsze mieli nadzieję, nie dali się prowadzić za rękę nawet uzasadnionemu zwątpieniu, nie zniechęcali się ludzkimi słowami, pamiętali, że zdarzają się cuda, a życie zwycięża śmierć.

Dobrych, błogosławionych Świąt Wielkiej Nocy

pekniecie1


11 Komentarzy

Jest działanie, jest różnica

Budzę się z migreną, choć to niedziela. Za oknem co? Oczywiście deszcz. Ale już za godzinę dom napełnia się zapachem pieczonych kakaowych ciasteczek, nieśmiało zagląda do niego słońce i zaczyna działać środek przeciwbólowy. Jest różnica? Coś z nią trzeba zrobić w Wielki Post.

ciasteczka1 kopia

Jadą goście, jadą! Na kawę… A tu potworna migrena, deszcz, mrok i niepościelone łóżka. Całe szczęście kilka dni temu natknęłam się na blog Gęba w niebie, a tam na przepis na  kakaowe ciasteczka. Przepis jest tu

Kakaowe kruche ciasteczka z wzorkami

Szybki, łatwy i przyjemny. Zwłaszcza, gdy ma się do pomocy Małą Dziewczynkę. Wymaga to odrobinę więcej uwagi, niż bez jej pomocy- zwłaszcza, żeby surowe, ale już mocno pachnące ciasto nie wędrowało do jej do ust… Uzgodniłyśmy, że ma do tego talent- oraz do ugniatania, wycinania wzorów i układania wierszyków. Ja mam talent do nadawania każdej rzeczy i każdemu miejscu swojego charakter(k)u. Przepis też  się więc zmienił. Skoro jest nas dużo, podwoiłam proporcje, dodałam łyżeczkę proszku do pieczenia, żeby ciasteczka nie były tak suche (zaraz napiszę, dlaczego) mam migrenę, więc dodałam trochę (pół łyżeczki zaledwie!) imbiru. Podczas, gdy ciasto się chłodziło w lodówce, wyjęłam dżem z czarnej porzeczki i trochę wiśni w spirytusie, które zaraz odsączyłam i sprawdziłam, czy wszystkie są pozbawione pestek. Schłodzone, rozwałkowane jak w przepisie ciasto zaczęłyśmy wycinać szklanką w zestawy po dwa kółka, w jednym z kół małym kieliszkiem wycięłyśmy w środku malutkie kółeczko. Po nałożeniu jednego koła ( z wyciętym środkiem) na drugie, wyszły dwupoziomowe ciasteczka. Proszek do pieczenia sprawił, ze chętniej się w piekarniku połączyły, lekko tylko jedno do drugiego przyciśnięte palcami. W środek łyżeczką nakładałam ciemny dżem i po jednej wisience. Wyobraziłam sobie, że takie mocno wytrawne ciastka będą nam dziś bardziej smakować… Jakoś tak wycięło się jeszcze kilka gwiazdek. I już po kilkunastu chwilach dom napełnił się zapachem czekolady… zaczęło świecić słońce… działać środek przeciwbólowy…

Ufff… znaczna różnica.

Grzechem byłoby nic nie zrobić z tą różnicą.

Ciasteczka przecież wyszły wyśmienite: aromatyczne, mocno czekoladowe, nieprzesłodzone, szalenie eleganckie.

cisteczka2

Z takim wyglądem, kosztowałyby majątek. A kosztują tak niewiele !

Jest Wielki Post i ci, którzy jak ja nie mają postanowienia, by odmawiać sobie w jego czasie słodyczy, a przyjmują gości własnoręcznie zrobionymi ciasteczkami, mają w kieszeni  różnicę. A z różnicą (nawet niewielką) to już można coś dobrego zrobić:

pomóc Fundacji Świętego Jana Jerozolimskiego, która prowadzi domy dla dzieci i młodzieży

http://fundacjaswjana.pl/home/

Jak pomóc tworzyć dom pachnący kanapkami i ciastkami:

http://fundacjaswjana.pl/jak-pomoc/

Małe działania potrafią zmienić świat!

 

(Ciekawe, jak bardzo zagmatwany jest ten migrenowy wpis)


12 Komentarzy

Single czyli pojedynczy

W połowie lutego wszyscy spoglądają tylko na zakochanych, rozmawiają o małżeństwach i parach. A przecież nie wszystkie rośliny w ogrodzie sadzimy w grupach. Nie wszystkie w grupach pozostaną.

single

Niektóre rosną pojedynczo. W połowie lutego wyglądają dość samotnie. Szczególnie na tle śnieżnej bieli, pozbawione kolorów. Ale pojedynczy to niekoniecznie to samo samotny. Single nie musi być zgorzkniały. Ani nie musi egoistycznie używać życia. Nawet jedna gałązka ziela ( zadbanego!) może poprawić smak potrawy. Pomaga usunąć dolegliwości chorobowe. Jest niezastąpiona, choć tak niepozornie wygląda w śniegu.

Pojedynczy krzew często stoi w ogrodzie samotnie, bo ma stanowić mocny akcent, cieszyć oczy. Nie jest smutny i zgorzkniały, tryska kolorami i radością. Jest piękny i zadbany i to nie to samo, co myślący tylko o sobie. A nie chodzi nawet o to, że zdobi, więc się na coś przydaje, jak ta duża azalia u mnie na wsi.

single1

To prawda, jest tak śliczna, że do jej kwiatów ciągną owady, ale nie tyle podziwiać ją i się na nią napatrzeć, ale nasycić nią i najeść. Ona je karmi. W jej cieniu rośnie trawa i drobne kwiatki, które nie wytrzymałyby palącego letniego słońca. Bo w ogrodzie, a przypuszczam, ze skoro w ogrodzie to i w życiu, singiel to nie musi być egoistyczny samotnik, częściej jest jak rosnąca pojedynczo roślina.

Wyjątkowa. Kochana, godna miłości taka, jaką jest.

Tak, wiem, trzeba zwiększyć dzietność i ilość małżeństw, ale nie mogłam się powstrzymać

Dla pojedynczych mam słowa Jana Pawła II

Nie przyjmujcie za miłość niczego, w czym nie ma prawdy, ani za prawdę niczego, w czym nie ma miłości.


14 Komentarzy

Z nich zaś największa to

Lubicie świąteczne dekoracje? Ja też. Takie drzewa rosną na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie

krakowskie2a

Te żarówki, lampeczki, świecidełka to bardzo potrzebne ozdoby w mieście, w którym nieczęsto na ulicach, na gałązkach drzew i w parkach leży śnieg. Zwłaszcza, że o tej porze roku większość dnia panuje noc.

Ale to już koniec. W nocy z 1 na 2 lutego ozdoby znikną. 2 lutego jest Święto Ofiarowania Pańskiego i być może zamiast sztucznego światła, wieczorem ulice rozświetlą się płomieniami świec. Ale te już nie będą zapalane „centralnie”, z gromnicami powędrują po mszach świętych do domów zwykli wierni. Będą dłońmi chronić światło, żeby wnieść je do swojego mieszkania, do swojej rodziny. Odbędą się coroczne zapasy z wiatrem, z Diabłem. Znajomi będą „pożyczać” swój płomień i dawać dobre rady… Ale to nie wszędzie, to już coraz rzadziej, bo przecież 2 lutego jest zwykły dzień pracy. Mało tego- może to głupio tę zapaloną świecę takimi szerokimi, .nowoczesnymi ulicami nieść? Może w Warszawie to już tak nie wypada? 😉

Wszystko przemija, na wszystko trzeba znowu czekać, wiele rzeczy jest niewiadomą. Tylko jedno jest na świecie pewne i to wcale nie to, że w przyszłym roku zobaczę świąteczne dekoracje

 Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał. Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje, [nie jest] jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie. Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy. Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe. Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce. Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany. Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy: z nich zaś największa jest miłość.

(1 Kor 12,31-13,13)

 

 


Dodaj komentarz

Przełamanie

Przyznam, że ostatnio więcej czasu spędzam w domu, niż w ogrodzie. Nie znaczy to jednak, że ogród mi zobojętniał.

swieta

Są przecież rośliny, które  przełamują barierę: oleandry wnosi się do domu na zimę, żeby latem znowu je wystawić do ogrodu (nasz się w trakcie kolejnej migracji niestety zbuntował), do pokojów trafiają nawet cale drzewa iglaste, nazywane na ten czas choinką. Pod gankiem pyszni się ostrokrzew i stara się choćby na chwilę zajrzeć przez okno do środka.

I ludzie się przełamują

Ale nie tylko opłatkiem.

Spotykają się ludzie o różnych poglądach, ale przecież pełni dobrej woli. Tak, jak wczoraj w czasie debaty, na której byłam:  minister rządu PO Michał Królikowski i minister rządu PiS Marcin Warchoł  rozmawiali rzeczowo i przyjaźnie o projekcie ustawy, przełamując opinię o zacietrzewieniu elit.

Tak działo się od zawsze, gdy spotykali się ludzie dobrzy.

Ksiądz prof. Tadeusz Guz tak mówi w „Rozmowach niedokończonych”  o świętym Maksymilianie Kolbe: „Niemniej, pomimo że ma bardzo krytyczny stosunek do doktryny protestanckiej, to jednak odwiedza pastora Kreza w Dorpacie i prosi go o literaturę do omówienia protestantyzmu jako doktryny, a szczególnie chodziło mu o słowa Jezusa wypowiedziane do Piotra, z Ewangelii według św. Mateusza, rozdz. 16 wers. 18, o ustanowieniu urzędu Piotrowego pod Cezareą Filipową. Po dłuższej dyskusji z tym pastorem protestanckim wzbudził wątpliwość w myśl pastora, który poprosił o modlitwę w jego intencji. Proszę zobaczyć, nawet protestanci, którzy zetknęli się z Maksymilianem, i to pastorzy protestanccy, którzy wyznają zasadniczo inną religię, proszą św. Maksymiliana o modlitwę w ich intencji. Tak samo ten Żyd, który dopomógł św. Maksymilianowi i podarował mu świecę, żeby miał więcej światła. Ten aspekt modlitwy, który rodzi się sercu św. Maksymiliana, potwierdza, jak drogim jest mu ten człowiek! Pewien Japończyk, profesor protestant, tłumaczył w początkowych miesiącach „Rycerza Niepokalanej” na język japoński, a drugi Japończyk, też profesor uniwersytetu i też protestant, nawet mieszkał w klasztorze u braci franciszkanów w Nagasaki i pomagał na tyle, na ile pozwalały mu jego obowiązki”

 

Na świecie szaleją burze, śnieżyce, niekiedy jest szaro i brudno, ktoś się boi, ktoś komuś ze strachu mówi przykre słowa, zamarzają od nich nawet rośliny. Ale są miejsca, są pokoje, sale, miasta… w których ludzie przełamują się i skupiają się na porozumieniu i zrobieniu wspólnie czegoś dobrego.Rozmawiają. Pomagają sobie. Tworzą przyjazny świat dla siebie i roślin (bo to w końcu blog o ogrodach jest).


4 Komentarze

Cukier puder na ulicach

Dzisiejszy śnieg, na który wszyscy czekali wiele tygodni, to nie jest taki normalny, poważny śnieg. Zaledwie przyprószył ulice, jak cukier puder, przez sitko.

puder1

Gdy wracam z kościoła śnieg wydaje delikatne skrzyp, skrzyp z każdym moim krokiem. Niechcący zgniatam go butami. Widać wtedy zarys kostki. Ulice są niezamiecione, ale po prawdzie to nie bardzo jest co zamiatać, tak tego śniegu mało. Boję się potrącić jakąkolwiek roślinę, bo też zbyt delikatnie są posypane. Tym zimnym cukrem pudrem. Kiedyś dotykałam takiego śniegu językiem, żeby sprawdzić, czy to już na pewno on. Teraz tak nie robię, ale może przez to właśnie mam głupie skojarzenia.

puder

Skrzyp, skrzyp- odzywa się kreda przy pisaniu liter na drzwiach.

Myślę wtedy, że królewskim ciastem w tym roku nie będzie tort, ani piernik, ale sypka babka piaskowa z rodzynkami, migdałami, przyprószona cukrem pudrem. Jak śniegiem. Skoro śnieg może być cukrem, to i cukier może być śniegiem. W środku królewskiego ciasta zawsze umieszczamy ceramiczną figurkę osiołka, której wylosowanie wraz z kawałkiem ciasta, daje zwycięzcy tytuł króla. Realną władzę, która jest służbą i przywilejem organizowania, przedstawiania pomysłów na karnawał.

Cukier puder- jest, jasne, pachnące migdałami ciasto- jest, nowa korona- przygotowana. Czekamy tylko jeszcze na dzieci, które dojeżdżają z krótkich ferii, a chcą zdążyć i na wybór i na koronację.

puder2

 

O Trzech Królach w tamtym roku TU

Powrót migdałowego króla TU (ten tekst jest z 2011 roku i napisałam w nim o marzeniu: Może znowu nadejdzie dobry czas – czas na mszę świętą i czas na radosne pieczenie szczodraków, migdałowych tortów a przy stole zasiądzie migdałowy król. A ono się spełniło 🙂