grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem


13 Komentarzy

Hurra! Dopadła mnie nominacja!

Bardzo się cieszę, że dopadła mnie nominacja. Myślałam, że pierwsza będzie grypa. Na dworze jedynie plus 3 stopnie, mokro, wiaterek zawiewa- miałam sporą szansę na to drugie.

nominacja

A tu ani katarku, może w gardle coś przez chwilę zadrapie, a dostałam od blogerki ze Storylandu nominację do Wyróżnienia Liebster .

Najpierw o Storyland14. To jeden z pierwszych blogów, na który zwróciłam uwagę, gdy zaczęłam sama pisać bloga na WordPressie. I tak mi zostało 🙂  Sama autorka pisze o nim: „Storyland jest subiektywną opowieścią kogoś, kto już nie mieszka od dawna w kraju ojczystym,tutaj piszę o tym co jest bardziej lub mniej dla mnie ważne.” Jakoś tak się składa, że to, co bardziej lub mniej ważne w storylandzie, jest dla mnie bardzo inspirujące i budujące. Warto poczytać!

W pogodnym Storylandzie14 możecie się znaleźć wchodząc TU.

Dziękuję za nominację.

Nie spodziewałam się bo

Liebster Blog Award  otrzymywana jest od innego blogera w ramach uznania za “dobrą robotę”. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która nas nominowała. Następnie nominujemy kilka osób, które informujemy o naszej nominacji i zadajemy im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, od którego otrzymało się nominację.”. Jeśli ktoś nie posiada tylu zaprzyjaźnionych blogów, to może  nominować mniej.

Jeszcze raz sobie wkleję, tak się cieszę:

nominacja

Łatwo „zrobić coś od czasu do czasu”, „robić bokami”, „padać z przepracowania”, albo przeciwnie „coś tam sobie podłubać”, ale zrobić „dobrą robotę” to nie byle co, a jeszcze żeby ktoś to zauważył, że ta robota „dobra” jest, to najczęściej marzenie ściętej głowy. Moja jest na miejscu, marzenia się spełniają, dostałam nominację. A że dobrych blogów jest naprawdę sporo, sama chętnie je wymienię i nominuję do Liebster Blog Award:

  1. Białe Kamyki
  2. Kałuża pełna mirabelek
  3. Palpitacje mózgu
  4. Nie zawsze poprawne zapiski Dee – wiem, że już został nominowany, ale to dobrze, idziemy na rekord (oczywiście żadnych warunków nie musisz wypełniać jeszcze raz)
  1. Cichy zakątek poezji
  2. Fotoblog Zbigniew123
  3. Barwne westchnienia
  4. Ugoldenbrown’s Blog
  5. Fotografia i słowo
  6. Miguel Angel Cervera Fotografia
  7. I lost my lens cap

Od razu piszę, że to jedynie krótka lista, część moich ulubionych miejsc jest na instagramie, część na fejsie, wniosek- świat nie jest taki zły (kto jeszcze pamięta tę piosenkę? Na fejsie ją przypominam)

Zadam wam pytania, wiem, że może dla niektórych będą one zbyt trudnym zadaniem z powodów językowych (szczególnie dla tych, którzy świat opisują fotografią), dlatego będzie ich mniej:

  1. Jak to się stało, że zaczęłaś/łeś pisać bloga?
  2. Jak subiektywne jest twoje spojrzenie na świat?
  3. Co wartościowego jest w subiektywnym przedstawianiu (opisywaniu, fotografowaniu) świata?
  4. Jak ważne jest dla ciebie światło?
  5. Co po tobie powinno pozostać?
  6. Bukiet dla ciebie: jakie kwiaty, zioła, liście chciałabyś/chciałbyś mieć w bukiecie dla Ciebie?
  7. Czy chciałabyś/chciałbyś zacząć jeszcze raz?

A teraz pora na mnie. Gratuluję tym, którzy mieli cierpliwość, żeby dotrwać aż do tego momentu. Odpowiadam na pytania Storyladu:

  1. Wyobraź sobie,że masz w garażu wehikuł czasu, do jakiej epoki, wydarzenia historycznego wybrałbyś się w podróż?

Znalazłabym się tłumie na Górze Błogoslawieństw.

  1. Wyjazd w góry czy nad morze ?

Nad morze, żeby pochodzić, w góry, żeby się bezmyślnie pogapić.

  1. Czy masz jakieś wymarzone miejsce na świecie,które chciałbyś odwiedzić?

Kilka. Bardziej przyziemne: Keukenhof wiosną, mniej przyziemne, bardziej podziemne: Rów Afrykański

4. Czego słuchasz w wolnym czasie?

Hmm… wszystkiego 😉

  1. Jaka tematyka w blogach najbardziej cię interesuje?

W blogach najbardziej interesują mnie ludzie, ich twórcy i ich spojrzenie na świat, choć powinny interesować mnie ogrody.

  1. Uwielbiam czytać książki, czy znasz jakąś którą warto polecić ?

Wiele, ale polecę G.K. Chestertona.

  1. Kim chciałeś zostać w dzieciństwie,czy spełniły się swoje pragnienia?

Trochę tak, trochę nie. Zawodowo mi się pomieszało, prywatnie- spełniłam je z naddatkiem.

  1. Co jadłeś dzisiaj na śniadanie?

Chrupiącą kajzerkę (!) pół, salami, ogórek gruntowy i kawa tradycyjnie zrobiona przez męża. Kolacje i obiady jem ciekawsze 😉

  1. Jakie jest twoje ulubione miasto w Europie i dlaczego?

Mam z tym problem, bo lubię wiele miejsc. Ale jednak Warszawa ze wszystkimi za i przeciw.

  1. Czy jest w twoim życiu ktoś kto cię inspiruje,motywuje?

Jan Paweł II

  1. Czego nie lubisz w ludziach ?

Lubię ludzi, całych. Przeraża mnie tylko agresja. U ludzi też.

A teraz… trzeba będzie z tą radością z powodu nominacji żyć i nawet zrobić zakupy

(jeszcze sobie wkleję tu:

nominacja


4 Komentarze

Chwalę się !

Cieszę się z sukcesu wyborczego Pana Prezydenta i z sukcesów wyborczych innych polityków, bo nie tylko wygrywającemu poszło bardzo dobrze. Mój ostatni sukces choć nie tak ogromny, jest dla mnie bardzo ważny.

To nie pierwszy mój blog i nie pierwsza „pisanina”, ale gdy zakładałam konto na wordpress.com, dostałam garść porad: „Nie pisz, że jesteś wierząca, przynajmniej nie na początku!”, „Nie pisz, ile masz lat!” (o, to akurat chętnie!), „O nie! Nie pisz, że jesteś babcią!”, „Ta społeczność jest za bardzo wymagająca, żeby się tak odkrywać! Nie będą traktowali cię poważnie”. Trudno– pomyślałam- To, że jestem babcią jest dla mnie ważne. Moja wiara też. I mój wiek… no nie będę o nim opowiadać, ale w sumie jest dość istotny. I kwiaty. I zachwyt życiem, że niezależnie od przygód, które mamy od szczęsć i nieszczęsc, ono płynie. I to kolorowo…

Znalazłam tu wiele dobrych blogów, czytam ważne, wspaniałe teksty i aż szkoda, że mam za mało czasu, by ogarnąć wszystko, co się tu dzieje. Pomimo, iż po prostu jestem sobą, poczułam, że wokół mnie są przyjaźni blogowicze. Dziękuję!

A ten sukces, o którym miałam napisać? Niedawno dostałam najprawdziwszą pocztą wyróżnienie w konkursie na blogu Storyland.

storylandia

Serdecznie dziękuję!


13 Komentarzy

Przed egzaminami maturalnymi

Tuż przed maturą słychać szelest. Nie jest to jednak szelest kartek podręczników, to nadlatują żurawie z origami. zurawie1 To nie oznacza, że nasza maturzystka nie martwi się maturą. Ona znalazła sposób na skołatane nerwy. zurawie2 Szelest papieru, a potem ptasich skrzydeł je uspokaja. I, o dziwo, oglądane późnym wieczorem „Nad Niemnem”, bo jest takie pozytywne. zurawie3 Tak, jak życie św. Józefa z Cupertino, patrona zdających egzaminy zurawie4 Święty Józefie z Kupertynu, Przyjacielu studentów i Orędowniku zdających egzaminy, przychodzę, by błagać o Twoją pomoc w moich egzaminach. Ty wiesz, z Twego osobistego doświadczenia, jak wielki niepokój towarzyszy zaangażowaniu w egzaminy i jak łatwo popaść w niebezpieczeństwo zagubienia intelektualnego lub zniechęcenia. Ty, który byłeś wspierany cudownie przez Boga w studiach i w egzaminach, aby zostać dopuszczonym do święceń kapłańskich, wyproś u Pana światło dla mojego umysłu i siłę dla mojej woli. Ty, który w tak konkretny sposób doświadczyłeś matczynej pomocy Maryi, Matki Mądrości, proś Ją za mnie, żebym mógł przezwyciężyć szczęśliwie wszystkie trudności w najbliższych egzaminach. Łączę moją ufność w Twoją opiekę z mocnym postanowieniem, by żyć jak człowiek naprawdę wierzący. Amen. zurawie5


19 Komentarzy

Żyć przyszłością

Miałam napisać notkę o moich osiemnastych urodzinach w PRL- u. „Nie trzeba żyć przeszłością, tylko teraźniejszością a nawet przyszłością” – powiedział mąż. Cóż z tego, że trzeba, skoro przyszłość nie zapowiadała się różowo. A tu… niespodzianka.

urodziny

Wykończona fizycznie i finansowo chorobą kochanego psiska, oraz innymi niezbyt pozytywnymi wieściami, zawiesiłam myślenie o moich, jakże okrągłych (!) urodzinach, planowanie wyjść i atrakcji. Ja zawiesiłam, zrezygnowałam, ale nie inni.

urodziny1

Moje dzieci postanowiły zrobić mi przyjęcie niespodziankę i wciągnąć w to rodzinę i przyjaciół. Zajęta nie widziałam, jak pojedynczo znoszą butelki z piciem i wkładają pod łóżka w swoich pokojach, pożyczają sztućce i talerze i opatulają je ubraniami w szafie, a w mieszkaniu przybywa dekoracyjnych drobiazgów… Pewnie byłam zbyt zmartwiona, żeby zauważyć ten rozkwit miłości.

Dopiero zgodne porządkowanie mieszkania wzbudziło moje podejrzenia. Za późno !

urodziny2

Rodzina i przyjaciele włączyli się, biorąc odpowiedzialność za poszczególne części.

I tak w dzień swoich urodzin, po długim, miłym spacerze , weszłam w sam środek przyjęcia niespodzianki.

I się popłakałam.

urodziny4

Wzruszyła mnie pamięć, miłość, prezenty przygotowane specjalnie dla mnie

urodziny3

Dobrane, albo wręcz zrobione samodzielnie z wielką starannością.urodziny5

Dbałość o każdy szczegół… Tyle dobra, ile mnie spotkało.

A dzień później… „I zebrali jeszcze dwanaście pełnych koszów ułomków i ostatków z ryb.”

urodziny6

Trzeba pamiętać o przeszłości, więc wpis o osiemnastych urodzinach pewnie się pojawi, ale… jest i teraz za co dziękować.


Dodaj komentarz

Wspomnienie. Prezydent i chłopiec

Wpis o Prezydencie Lechu Kaczyńskim i chłopcu ukazał się tuż po katastrofie smoleńskiej  na fra3.pl. 

prezydentichlopiecTen chłopiec, jak wszyscy inni mali chłopcy miał swoje marzenia. Klocki Lego, gra komputerowa, latający helikopter.

Pytano go, kim chciałby być. Dziwiło go to niezmiernie, bo przecież on już był, miał imię i nazwisko.

Z czasem pojął, czego ma dotyczyć odpowiedź. Najpierw  mówił, że zostanie policjantem, a potem że choćby ochroniarzem… Ale w końcu… w końcu uznał, że najfajniej byłoby zostać prezydentem. Żeby zostać… to jeszcze tak dużo czasu, skoro tak twierdzą rodzice… I wtedy zupełnie niebacznie, zapytany przez księdza w czasie mszy, wymyślił sobie, że chciałby spotkać się z Prezydentem.

Prezydent… nie mógł nic wiedzieć o marzeniu wypowiedzianym publicznie przez małego chłopca. Bo i skąd? Wyobrażam sobie zresztą, że prezydenci, a zwłaszcza ci, którzy swoją funkcję pojmują jak służbę, z czasem zapominają o tym, że są Niezmiernie Ważnymi Osobami w Państwie, Pełniącymi Zaszczytne Obowiązki. I że samym zaszczytem jest ich poznać. Obmyślają strategie, podejmują decyzje, analizują porażki, a najrzadziej to świętują sukcesy.

Być może więc to zwykły przypadek, że o marzeniu chłopca się dowiedział.

Było to po kanonizacji Zygmunta Szczęsnego Felińskiego w Rzymie. W czasie uroczystego obiadu siostra zakonna rozmawiała z Prezydentem o tym wielkim dla Polaków wydarzeniu. Pamiętała też ciągle o chłopcu. Sama widziała, jak spokojnie i dzielnie zachowywał się podczas kanonizacyjnej mszy i słyszała, jak niezwykłe kiedyś wyraził życzenie, rozbawiając tym cały kościół! 🙂

I wtedy… okazało się, że gdy się jest w jednym miejscu i w jednym czasie niektóre marzenia łatwo jest spełnić.

Łatwo poprosić małego gościa do stołu. Nic prostszego niż ośmielić go słowami i uśmiechem… Zabawnie jest odpowiedzieć na wiele drobiazgowych pytań.

Przypomnieć sobie o swoich pragnieniach. Roześmiać się na myśl o swoim dzieciństwie.

Zatrzymać się.

Niezależnie od funkcji ma się imię, nazwisko, ciągle jest się sobą.

Jedną, jedyną, niepowtarzalną Osobą.

Takiego Prezydenta zapamięta już na zawsze chłopiec.

Pewnie dlatego, gdy 10 kwietnia 2010 spojrzał na włączony rano telewizor wyszeptał tylko „Tak nie można, to był przecież mój Prezydent”.


6 Komentarzy

Życzenia starą notką pisane

” A ja jestem kobietą „, szczególnie 8 marca 😉

choinkawiosna4

Otwieram Rzeczpospolitą a tu artykuł „Ani kobieta, ani mężczyzna”.

Zaglądam do ” Co jest grane?” Gazety Wyborczej i w oczy kłuje tytuł

” Płeć ? Sprawdzam”.

Idę na rekolekcje parafialne. Ksiądz biblista opowiada o świętowaniu niedzieli.

I o kobiecie 🙂

W niedzielę każda normalna kobieta – żona, matka, babcia – chce ugotować rodzinie obiad, wynika z nauki. Niedzielny, wystawny obiad. Co za szczęście, gdy bliscy zasiadają do zastawionego przez nią stołu! Wszyscy już jedzą, a ona ciągle wybiega do kuchni i podsmaża, doprawia i podgrzewa. A potem każda normalna kobieta czerpie radość ze zmywania po wspólnym posiłku.

Normalny mężczyzna wtedy wymyśla rozrywki na „po obiedzie”. ” To może być rower. A nie, rower w taką pogodę, jak dziś odpada, ale może być spacer, aby nie telewizja… może zabrać dzieci na Gorzkie Żale albo żonę do kina.”

Przyjrzałam się sobie uważnie i krytycznie. Kim jestem? I czy aby normalna?

Spokojnie.  Jestem jednak kobietą 🙂

Jestem kobietą. Będę więc uwijała się wśród rozmaitych posług jak Marta.

Postaram się przed świętami posprzątać, przecież lubię zapach czystej pościeli.

W oknach zawisną wiosenne firanki.

Wiem jednak , co usłyszała Marta:” troszczysz się o zbyt wiele”.

Sama nie dam rady, nie jestem lepsza niż ona. Okna będziemy więc myć razem,  nie dość, że ja i Mąż, ale jeszcze Najstarsza 🙂

Na targu kupię kwiaty, zapewne zajedziemy po nie po drodze z pracy.

Upiekę ciasteczka w kształcie baranków, a  on w tym czasie przygotuje ciasto drożdżowe. Z rodzynkami!

Będziemy w piątkę wybierać , która pisanka znajdzie się w święconce.

Już zaplanowałam potrawy świąteczne.

Nie będzie mi żal pieniędzy na wonne olejki.

Ubiorę się jak najładniej,żeby godnie przyjąć Wyjątkowego Gościa. Tak trzeba, to nie próżnośc, to miłość.

Jestem kobietą. Usiądę u nóg Pana jak Maria i będę przysłuchiwała się Jego mowie.

Odłoże na bok wszystkie nie cierpiące zwłoki sprawy, poczekają obowiązki. Może zabraknie jakiegoś dania? Może róg pokoju nie zostanie wysprzątany?

Z pewnością nie usiądę przy Nim sama. Przyjdą też Najważniejsze w moim życiu Osoby.

Jestem kobietą. W czasie Drogi Krzyżowej znowu zapłaczę. Przypomnę sobie słowa:

” płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi”.

Jestem kobietą, więc będę do końca. Wytrwam, pomimo braku nadziei. Wiem, ufam, że potrafię! Będę bezradna i przestraszona – gdzież jest mój Pan, przyszłam przecież do Niego z wonnościami.

Gdy jak Maria Magdalena doświadczę Zmarwychwstałego, nie oprę się, by nie  wykrzyknąć z radością : „Widziałam Pana”!

Znajdą się tacy, którym me słowa wydadzą się czczą gadaniną i nie dadzą im wiary.

Ale potem zobaczą sami, że mam rację :))))

Bo jestem kobietą :))))

Ksiądz rekolekcjonista zadał nam piękną pracę domową. Poprosił, żebyśmy przeczytali ostatni rozdział Ewangelii św. Łukasza, a znajdziemy tam opis pierwszej niedzieli 🙂

Ten tekst ukazał się w 2010 roku na fra3.pl

http://www.franciszkanska3.pl/A-ja-jestem-kobieta,a,3161


4 Komentarze

1 marca

1 marca to Dzień „Żołnierzy Wyklętych”. Emil August Fieldorf „Nil” był bojownikiem o niepodległość Polski, generałem brygady Wojska Polskiego. 16 kwietnia 1952 został skazany przez władze komunistyczne, po sfingowanym procesie, na karę śmierci przez powieszenie. Miejsce jego pochówku miało pozostać nieznane, a on sam zapomniany. 

W roku 2010 odsłonięto jego pomnik w Warszawie przy ulicy jego imienia. Obejrzeć go mogą nieliczni, bo od strony ulicy i drogi zasłaniają go ekrany dźwiękochłonne. Trzeba odwiedzić go specjalnie. Może to dobrze? Z pewnością na to zasługuje

Tak napisałam o tym wydarzeniu:

NilSkazany na śmierć w pięćdziesiątym drugim roku, powieszony dwudziestego czwartego lutego pięćdziesiątego trzeciego roku o godzinie 15.00 – Arcybiskup Hoser zawiesił głos – Powieszony w Godzinie Miłosierdzia ! Powieszony w godzinie, kiedy Jezus umierał na Krzyżu. To była cena wierności.

W świątyni zrobiło się zupełnie cicho.

Dzieci widząc łzy wzruszenia w oczach rodziców, chwilowo przerwały szeptanie, pojękiwanie i wspinaczkę po nogach.

Umilkły czyjeś kroki na niewykończonej posadzce.

A więc powieszono Go w Godzinie Miłosierdzia!

Generała brygady Wojska Polskiego, dowódcę Kedywu Armii Krajowej, zastępcę komendanta głównego AK! Generała Nila. Został zamordowany w Warszawie przy ul. Rakowieckiej. Pochowany gdziekolwiek, niewiadomogdzie, nigdzie – żeby nie pozostal ślad.

Ale te ślady pozostały. Najpierw tylko w pamięci najmężniejszych. Stopniowo dowiadywali się inni. Pojawiły się ich owoce. Symboliczny grób. Klepsydra w Kwaterze na Łączce. Jednostka Wojsk Specjalnych “ Nil” w Krakowie. Sztandar. Popiersie. Tablica pamiątkowa. Order Orła Białego.

A teraz ten pomnik nieopodal budowanego Sanktuarium Ojca Pio w Warszawie.

Stali przed nim Arcybiskup z Burmistrzem. Wokół delegacje kombatantów AK, współnoty parafii, organizacje społeczne, wojskowa orkiestra.

Wierni.

Mało znanych nazwisk, żadnych popularnych polityków. Celebrytom się nie chciało.

Wierność znowu nie jest w modzie.

Teraz z pewnością cieszy się, że razem z Łazarzem jest na łonie Abrahama, który jest synonimem bliskości Boga, mieszka wraz z Bogiem. – mówił Arcybiskup.

Otaczaliśmy pomnik szczelnie zasłonięty od strony jezdni ekranami. Wstydliwie ukryty przed wzrokiem przejeżdżających. Pierwsze – nie drażnić!

On jest po stronie Łazarza, nie po stronie bogacza.

Tłum zwiesił głowy.

To był zaszczyt stać w tym odpustowym tłumie, Panie Generale.

Przy ulicy Fieldorfa 1.

Tekst „Zasłonić Nila” ukazał się też TU

Pomimo starań proboszcza parafii ekrany zasłaniające pomnik nie zostały do tej pory usunięte


4 Komentarze

Działka w mieście

Dziadkowie mieli działkę pracowniczą w mieście i ja, miejskie dziecko, wychowywane w mieszkaniach w zanieczyszczonym centrum stolicy, jeździłam czasem kilka przystanków autobusem, żeby rwać agrest, wąchać lilie św. Antoniego czy głaskać… kury.

Zimą nie było tam co robić. Sprawdzić, czy aby ktoś czegoś nie ukradł (kradzieże grabi, łopat i stołków były na porządku dziennym). Porzucać się śnieżkami, też owszem, można było. Pochodzić między skopanymi na jesieni, a przygotowanymi na wiosnę, grządkami. Ogrzać ręce w altance, ale to tylko wtedy, gdy rozpaliło się ogień w węglowej kuchence. Żadnych ognisk! Bałwanka też nie lepiliśmy. Regulamin działkowicza był bardzo surowy. Dostawało się ten skrawek ziemi, tylko po to, żeby go użytecznie uprawiać, żeby przynosił pożytek i utrzymanie. Nie dla zabawy! Tak to już było w PRL-u, trzeba było uważać na to, co się bierze. Nic za darmo.  Ale ludzie są tylko ludźmi i moja babcia ozdobiła niewysoką bramę pnącą różą, siatkę ogrodzenia nasturcjami, tu i ówdzie wsadziła ostróżkę, irysa, rozlokowała cynie, pozwoliła rozsiać się nagietkom (Proszę pana, one są lecznicze te kwiatki. Przecież nie sadziłabym ich do ozdoby! – mówiła wprawiając zarząd w konsternację).

czarnobiale

O działce pracowniczej przeczytałam w „Lali” Jacka Dehnela i aż się uśmiechnęłam:

Babcia, wielka miłośniczka kwiatów, mistrzyni układania bukietów i takiego rozplanowywania ogrodów, by żółta forsycja kwitła obok białych ałycz, a prążkowane błękitne i różowe irysy amerykańskie (zwane piżamami) okalały kępy ciemniejszych irysów syberyjskich, przez całe lata miała nie tylko ogród przez domem, ale także tak zwaną „działkę pracowniczą Lasów Państwowych”. A wraz z działką pracowniczą miała mnóstwo kłopotów, bo zarząd dopominał się sadzenia określonych, kontyngentowych ilości warzyw i jarzyn, a babcia sadziła wyłącznie pysznogłówki, pełniki, astry i ostróżki, pozwalała sobie, co gorsza, na inne ekstrawagancje, bo nie gracowała, jak należy, każdego wolnego skrawka między pietruszką a sałatą, jak inni działkowicze, tylko zostawiała w spokoju trawę rosnącą między rododendronami a tawułkami. Ostatecznie obie strony poszły na pewne kompromisy i babcia obsadziła brzegi klombów szczawiem, zupełnie jakby był bukszpanem, a gdzie indziej zrobila żywopłot z porzeczek.


6 Komentarzy

Nietypowo

Napiszę krótko i nietypowo. Dziś Dzień Judaizmu w Kościele Katolickim. Przypadkiem, na zmianę z córką (jedna nocą, druga dniem) czytamy „Dziewczynkę w czerwonym płaszczyku”.

logogrand

Ta rozmowa toczy się między dziewczynką, której całe dotychczasowe życie toczyło się w czasie wojny (tak, jak mojego taty, który w 1939 roku przyszedł na świat), a jej mamą

… pytam dlaczego ludzie na Rynku tak się cieszyli

– Bo wojna się skończyła – śmieje się.

Nie rozumiem tego.

– Co to znaczy?- pytam.

– To, że jesteśmy bezpieczni ! – odpowiada.

Bezpieczni?

– Czy to znaczy, że już nic nam nie może się stać złego? – zdumiona wpatruję się badawczo w mamę.

Kuca przede mną i obejmuje mnie mocno. Widzę, że jej oczy są wilgotne i błyszczą. Jeszcze nigdy nie widziałam jej tak szczęśliwej.

– Własnie tak – rozpromienia się. – To znaczy, że nigdy więcej nie będziemy musiały się ukrywać.

– Obiecujesz mi to ? – pytam podejrzliwie.

– Obiecuję ! – odpowiada zdecydowanie.

– Jak długo? – Nie jestem wcale pojąć tego wszystkiego.

– Teraz jesteśmy wolne, rozumiesz to? – tłumaczy mi. – Wojna się skończyła. Hitler nie żyje ! Jest pokój ! A my jesteśmy teraz tymi samymi ludźmi jak wszyscy inni…

– Jak długo?

wspomina Roma Ligocka.

Myślę sobie, że rodzice muszą być zawsze pełni nadziei… Zawsze. I jakie to czasem trudne


16 Komentarzy

Studniówkowa sukienka

Nie jest łatwo być maturzystką. Nie jest łatwo być mamą maturzystki. Wyobrażam sobie, że nie jest też łatwo uczyć maturzystów.

Z jednej strony podjęcie ważnych w życiu decyzji: jaka uczelnia, jaki kierunek, jaki zawód? Dalsze tygodnie wyczerpującej nauki i żadnej gwarancji, ani teraz, ani w przyszłości. Z drugiej to przecież może być dobry czas: poznawania nowych, ciekawych dróg, podejmowania wyzwań, uczenia się przekraczania siebie, wytyczania granic, czy po prostu wielu przyjemnych przeżyć, które wspomina się całe życie.

sukienka

Dlatego tak krzepiący jest widok sukienki, która trochę wystaje z szafy, czekając na swój występ na studniówce. Kwietne motywy ma, co jest samo w sobie krzepiące zimą, ale… Niezależnie od tego, jak długo się ją wybierało, czy w tym roku były drogie, a może były tańsze i równie ładne, może inna firma oferowała je w niespodziewanie umiarkowanej cenie, może niektóre źle leżały „nie wiadomo dlaczego”, a dobrych było tylko kilka…Ta jedna została wybrana. I najważniejsze jest wbrew pozorom nie „jaka”, „za ile”, „skąd”, ale jaką zostanie wypełniona treścią. Tak, jak inne wybory maturzystki ( o czym myślę z optymizmem i nadzieją, bo wiem, że treść ta piękna jest 🙂