grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem


3 Komentarze

Samo życie

O samym życiu. I czego mi żal.

azalia kopia

Tak wygląda piękna, dzielna azalia. Wyrywana kilka razy, uparła się, żeby żyć, żeby kwitnąć, a nawet dawać cień innym roślinom. Prawda, że piękna? Jej historię opisałam TU w fochy azalii

Zdjęcia tej drugiej azalii, która każdego roku obrażała się na kilka tygodni, „nie miała siły”, „nie miała ochoty” żyć, popadała w melancholię, tym razem niestety nie będzie. Pewnego dnia bowiem zjawił się u nas Gość. Gość był dla nas ważny i miły. Oglądał ogród z wielką uwagą. Podziwiał kwiaty. Ale dopiero uczył się ich, nie znał ogrodu. My przyzwyczailiśmy się już do fochów azalii. Wiedzieliśmy, ze ten marniutki krzaczek za chwilę się ocknie. Już było widać pojedyncze listeczki. Byliśmy więc wyrozumiali i delikatni. Gość nie wiedział i po prostu nie zauważył kilku dumnych badylków. Zdeptał je zupełnie niechcący. Malutka azalia naprawdę nie miała szansy tego przeżyć. Samo życie. A jednak mi żal…

Za to ta oto azalia:

azalia1

nie była ani zadeptywana, ani obrażona, ani wyrywana. Kupiona w dobrym sklepie ogrodniczym od razu się przyjęła. Rośnie sobie równiutko, spokojnie, radośnie, powoli i nie sprawia kłopotów. Nie potrzebuje żadnych specjalnych zabiegów: jedynie wodę, słońce i stosowny nawóz. Nie jest więc główną bohaterką przejmujących historii. Jakby jej życie nie zasługiwało na uwagę. I to jest dopiero samo życie…


4 Komentarze

Przeczuwam coś miłego

Mam przeczucie, że spotka mnie coś miłego- azalia była cała w pąkach.

azalia1

Mam przeczucie, że zdarzy się coś dobrego. Miewasz takie czasem? A przecież zima była dość ciężka. Bywały dni, gdy wydawało mi się, że jej nie przetrzymam. Niby uzbrajałam się w cierpliwość, niby się starałam, ale byłam w kiepskiej kondycji. Ileż to będzie jeszcze trwało?- myślałam- Może pomógłby jakiś psycholog? A potem postanawiałam nie zastanawiać się, tylko przetrwać. A tu taka niespodzianka! Gdy nie miałam już cierpliwości i byłam skrajnie wyczerpana, nagle poczułam cieplejszy wiatr i nagły przypływ siły. Starałam się nie rozmarzać, nie robić sobie nadziei, ale przybywało mi jej z dnia na dzień. Robiło się  coraz przyjemniej. Zobacz, jednak to, co dzieje się wokół nas, ma na nas wpływ! A wydawało mi się, że najważniejsza jest nasza postawa i że trzeba nastawić się jedynie na rozwój wewnętrzny, bo świat zawsze będzie nieprzyjazny.

A teraz, teraz czuję się tak dobrze! Czuję przez skórę, że los szykuje mi jakąś niespodziankę!

-Zakwitniesz- potwierdziłam- Masz już pąki.

-Naprawdę? Niemożliwe!- zachwyciła się azalia – Czy to możliwe, że znowu mi się to przydarzy?

azalia2

Jeszcze o azaliach Fochy azalii


12 Komentarzy

Single czyli pojedynczy

W połowie lutego wszyscy spoglądają tylko na zakochanych, rozmawiają o małżeństwach i parach. A przecież nie wszystkie rośliny w ogrodzie sadzimy w grupach. Nie wszystkie w grupach pozostaną.

single

Niektóre rosną pojedynczo. W połowie lutego wyglądają dość samotnie. Szczególnie na tle śnieżnej bieli, pozbawione kolorów. Ale pojedynczy to niekoniecznie to samo samotny. Single nie musi być zgorzkniały. Ani nie musi egoistycznie używać życia. Nawet jedna gałązka ziela ( zadbanego!) może poprawić smak potrawy. Pomaga usunąć dolegliwości chorobowe. Jest niezastąpiona, choć tak niepozornie wygląda w śniegu.

Pojedynczy krzew często stoi w ogrodzie samotnie, bo ma stanowić mocny akcent, cieszyć oczy. Nie jest smutny i zgorzkniały, tryska kolorami i radością. Jest piękny i zadbany i to nie to samo, co myślący tylko o sobie. A nie chodzi nawet o to, że zdobi, więc się na coś przydaje, jak ta duża azalia u mnie na wsi.

single1

To prawda, jest tak śliczna, że do jej kwiatów ciągną owady, ale nie tyle podziwiać ją i się na nią napatrzeć, ale nasycić nią i najeść. Ona je karmi. W jej cieniu rośnie trawa i drobne kwiatki, które nie wytrzymałyby palącego letniego słońca. Bo w ogrodzie, a przypuszczam, ze skoro w ogrodzie to i w życiu, singiel to nie musi być egoistyczny samotnik, częściej jest jak rosnąca pojedynczo roślina.

Wyjątkowa. Kochana, godna miłości taka, jaką jest.

Tak, wiem, trzeba zwiększyć dzietność i ilość małżeństw, ale nie mogłam się powstrzymać

Dla pojedynczych mam słowa Jana Pawła II

Nie przyjmujcie za miłość niczego, w czym nie ma prawdy, ani za prawdę niczego, w czym nie ma miłości.


8 Komentarzy

Fochy azalii

A mogło być tak pięknie, a raczej: mogła być tak piękna. Kwitną azalie, nawet pięknie kwitną. Oprócz jednej, miniaturowej, z którą miałam kłopot.

azalia1a

Mam kilka azalii. Jedna z nich, pomarańczowa, była zaraz po wsadzeniu kilka razy wyjmowana. Najpierw przez małego chłopczyka, który przyszedł do nas z wizytą. Pooglądał „jadny kfiatek”, a potem postanowił go podarować mamusi (bo bardzo kocha mamusię), zaparł się więc, podparł i nie potrzebował nawet tego łańcuszka „dziadek za babcię, babcia za rzepkę, oj przydałby się…”, żeby wyrwać nieukorzenioną azalię.Wsadziliśmy ją w to samo miejsce. Potem ułożył się obok niej pies, a że troszkę go uwierała, „zrobił z nią porządek”, czyli szarpnął za gałązkę, wyjął delikatnie i ułożył zdziebko dalej. Bardzo się zdziwił, że się nie ucieszyłam. Byłam trochę mniej uprzejma, niż w stosunku do malutkiego gościa. Pies więc jeszcze spróbował się zemścić na roślinie, która stała się powodem zadrażnień z jego ukochaną panią, ale tylko raz. Azalia przeżyła. Nie przejęła się tymi wszystkimi nieprzyjemnościami, postanowiła sobie rosnąć powoli, ale wyraźnie. Dała cień botanicznym tulipanom i bratkom i nawet przebaczyła i zaprzyjaźniła się z psem.

azalia

 

Inaczej było z azalią miniaturową. Wymyśliłam sobie, że zwieńczy klomb leśny delikatnym, różowym akcentem. Pierwszej wiosny tak właśnie było, ale już latem maleńka roślinka się obraziła. Nawożona, podlewana, a nawet głaskana, uznała, że nie ma siły żyć. Wydawało się, że już po niej, ale jesienią puściła kilka listków z prawie całkiem suchej gałązki i przygotowała się do wiosennego kwitnięcia. Różowa azalia wiosną zakwitła, ale jakże mizernie! Niestety, tamtego lata znowu strzeliła focha. A potem jeszcze raz. Ciągle kwitnie i jest ładna, ale dużo mniej okazała, niż gdyby była bardziej stała. Jest żywym obrazem tego, ze skoro już JESTEŚMY na tym świecie, lepiej jest wzrastać, czy choćby trwać, nie ma co się obrażać na życie- bycie. To my więcej tracimy na tym, niż świat.