grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem


2 komentarze

Całkiem pogodny dzień

Wszystkich Świętych i Zaduszki spędziliśmy kręcąc się niedaleko domu, w Warszawie, zupełnie nietypowo. Zepsuł się nam samochód, a do tego u córki odnowiła się kontuzja kolana.

Te dwie rzeczy są przykre i nieprzyjemne, aż dziwne, że choć popsuły nam plany, nie zniszczyły dnia. W Warszawie jest dużo grobów i pomników, nie musieliśmy więc ruszać się daleko, żeby zapalić znicze. Co zauważyłam? Zauważyłam , że Święto Wszystkich Świętych było słoneczne i pogodne. Nie spieszyliśmy się, nie staliśmy w korkach.  W pełni słońca wszystko wyglądało radośnie, prosto i jasno, jak życie (nawet to z problemami i kłopotami), nie śmierć.

Zauważyłam, że obudziły się biedronki. Wpadały we włosy, siadały na ubraniu, były wszędzie. Nawet tu:

wszystkich

Pojechaliśmy do parku przy Muzeum Powstania Warszawskiego. W takie dni jeździ się tam nocą i podziwia setki drgających płomyków. W blasku dnia, wygląda to zupełnie inaczej.

Nie było tłumów

wszystkich5

Kwiaty w Parku Róż zastąpił  dywan z suchych liści

wszystkich2

Za każdym murem czaił się przyjaciel

wszystkich4

Nie mogłam się powstrzymać, żeby nie uwiecznić ortezy właśnie w tym miejscu…

wszystkich3

I nie mogłam nie zauważyć, że te wszystkie miejsca pamięci, na które natykaliśmy się w czasie swojej warszawskiej podróży, to miejsca w których triumfuje życie, nie śmierć. Przegląda się w nich nadzieja, nie rozpacz.  Może to wpływ dziennego spojrzenia na świat?

wszystkich6


14 komentarzy

Zawilce

Czego życzył mi kuzyn Czarek i o spacerze po ogrodzie. Znaleźliśmy zawilce !

zawilce1

Roztoczyłam przed kuzynem Czarkiem wspaniały obraz spaceru wiejską drogą, potem przez las aż do ulubionej sąsiedniej miejscowości z kapliczką. Nie pozazdrościł

– Jeżeli myślisz, że spacer przez wieś to dobry pomysł, to ja wam życzę, żebyście wrócili zdrowi i nie za bardzo oblani. Wodą.

O, niech to ! Zapomniałam, ze ten poniedziałek jest nie tylko częścią obchodzenia Świąt Wielkiej Nocy i częścią króciutkich ferii, ale i Lanym Poniedziałkiem ! Spacer po drodze wiejskiej odpadał ! Zbyt zimno na oblewanie się kubłami zimnej wody. Przezornie zatrzymaliśmy się w ogródku. A tam kwitną zawilce ! O zawilcach cztery wiosny temu pisałam tak:

Wzięliśmy gościniec dla zaprzyjaźnionych mrówek… Tym razem do torebki trafiła resztka bezy i już można było wyruszać w drogę.

Weszliśmy w las, a tam…

Jak mogłam zapomnieć?

Droga usłana kwiatami, jak co roku o tej porze!

Natychmiast przypomniało mi się jedno z opowiadań Ewy Szelburg – Zarębiny. Czytałam je wszystkim moim dzieciom… A było o tym, że Wielkanocne dzwony, które witają Zmartwychwstałego, budzą też rośliny. Spod ziemi wychylają wtedy główki zawilce. Ścielą się na bezlistnych, suchych gałązkach, których pełno w całym lesie. Skromne, białe kwiatuszki chronią poranione i obolałe stopy naszego Pana. Chcą oszczędzić Mu dodatkowego bólu. A ja?

Zamyśliłam się.

– Z. czekaj! Pamiętasz to piękne opowiadanie?

– Mamo, pamiętam! – poczułam jego niecierpliwą łapkę w swojej – Chodźmy, mrówki czekają na prezent Wielkanocny. Ciekawe, jak sobie dają radę…

Anemone nemorosa L. swoją nazwę zawdziecza greckiemu słowu anemos, które oznacza wiatr. Jest „różą wiatrową, „wietrznikiem” z powodu swojej nietrwałości – zerwany zachowuje świeżość najwyżej dwa dni- i możliwej samopylności, gdy w pobliżu nie ma owadów. Zawilce same chronią się przed zrywaniem – są trujące i piekące i trzeba na nie uważać, choć dawniej były używane w medycynie ludowej, a teraz w homeopatii. Najpiękniej kwitną na terenie starych, wiekowych kompleksów leśnych.

Oprócz zawilców znaleźliśmy też biedronkę 🙂

zawilce2


8 komentarzy

Odliczanie tęsknotą 3

Zapalone świece w wieńcu adwentowym: 4, ostatnie szufladki z kalendarzu adwentowym. Tęsknota za Świętami Bożego Narodzenia: duża. O niedokładnych porządkach.

biedronki1

Mąż właśnie zabierał się do mycia kolejnego okna… „Kochanieeee! Musisz to zobaczyć!”- dobiegło do mnie wołanie. W czasie sprzątania zawsze tak jest – oburzyłam się po cichu – Kochanieeee! Marzenaaaa! – z jednej strony, Mamoooo! Mammmmuuuuśśś! Gdzie to położyć?- z drugiej. I jeszcze doszło: Babsiaaaa! Babsioo!!!  (zawołanie godne córki kobiety, która w ogólniaku uczestniczyła w akcji Ratujmy wołacz 😀

Zeszłam, bo za każdym razem to są sprawy niecierpiące zwłoki 😀 

I okazało się, że niepotrzebnie mamrotałam pod nosem. Chciał mi pokazać śpiące biedronki! One się schroniły w ramie okna. Uznały, że to bezpieczne miejsce. Spodziewały się u nas obrony przed zimnem, przed mrozem! Mąż umył kawałek okna, sprawdził, czy nie zgniecie maleństw, zrobił zdjęcie i zamknął okno. Niech śpią 🙂  I w ten sposób nie wszystko będzie przed Świętami czyste i wypolerowane. W ten sposób przyjęliśmy do domu małych uchodźców. Ważniejsze jest, żeby nie skrzywdzić, niż żeby było, jak u innych. Też macie jakieś nieposprzątane kąty?


1 komentarz

Żywe miasto 6

Następny miejski wpis, co nie bardzo dziwi, gdy się wyjrzy przez okno, a jeszcze mniej, gdy dojdą rodzinne kłopoty zdrowotne. „ Trochę kiczowate…” powiedział syn widząc światełka w Wilanowie w sobotę. Zatkało nas. „Dobra, to dziś pójdziemy obejrzeć coś prawdziwego” odpowiedzieliśmy mu dopiero w niedzielę wieczorem Wystawą 19 artystów w 19. Dzielnicy (urzeczeni miejskością). Rozmawialiśmy z NeSpoon. Kocham Warszawę nie sama 🙂

Działając wspólnie 19 artystów ożywia 19. Dzielnicę i zarazem obdarza ją twórczą energią, nadając jej coś z klimatu nieznanego, podskórnego życia miasta. Miasta, w którym mieszka wielu artystów i wielu z nich próbuje łączyć sztukę z zaangażowaniem społecznym, zmieniać miasto i nadawać mu wyraz. Bo przecież jest to wciąż miasto w budowie…-  napisała o twórcach i o Warszawie kurator wystawy Zofia Jabłonowska- Ratajska

Światła i światełka musiały być, bo „znowu było ciemno”. Ale tym razem nie było do nich żadnych zastrzeżeń

19dzielnica1

 

Kwietniki i kwiaty też widzieliśmy, ale nie one były w centrum.

19dzielnica3

Rozmawialiśmy z artystami i coraz szerzej otwierały nam się oczy. Niektóre dzieła nie poruszały nas, inne bardzo nam się podobały (myślę, że jeszcze o nich napiszę), aż wreszcie weszliśmy do galerii NeSpoon:

19dzielnica5a

fot. R. Deresz

 

NeSpoon intuicyjnie odnajduje miejsca, które wymagają jej artystycznej interwencji. Ceramiczną koronką, materiałem zarówno delikatnym, jak trwałym, zalepia, niczym pajęczyną, rany i blizny miejskie. Uwagą obejmuje wszystkich mieszkańców miasta- porcelanowy serwis dla gołębi ustawia w samym centrum, koło Dworca Centralnego, gdzie gromadzi się najwięcej tych bardzo warszawskich ptaków– rozglądałam się zdziwiona (przypominając sobie „Ależ ja widziałam na murze, na mieście te koronki! To ona maluje koronkową bizuterię”). Artystka siedziała na parapecie, uśmiechając się i zachęcając: „proszę dotykać, proszę się rozgościć”, a przecież pracowała nad tym serwisem około pół roku ( przemknęło mi przez głowę „A jak coś się stłucze? Byłoby żal”)

19dzielnica4

fot. R. Deresz

 

 

19dzielnica5portret

fot. R. Deresz

Ale okazuje się, że niekoniecznie. Ta pierwsza zastawa z Dworca Centralnego zniknęła jeszcze tego samego dnia, zabrana pewnie przez bezdomnych. „Widocznie potrzebowali jej bardziej, niż ptaki. Niech im służy i będzie pełna”- skomentowała NeSpoon. Dzielenie się tym, co ma najcenniejsze i przecież najdroższe: swoim talentem, pracowitością i pięknem jest dla niej naturalne. („Czy ja tak potrafię?”) Robi koronki materiałowe. Pokazała nam zdjęcie, a na nim szałas bezdomnego. „To było w  Egipcie”- opowiadała- „W turystycznej miejscowości pełnej pięknych plaż i luksusowych hoteli. Dalej, za hotelami, miejscowi biedacy i bezdomni tworzą szałasy, konstrukcje z parasoli i leżaków. Mieszkają w nich całymi rodzinami, oklejając te domki różnymi szmatami. Ale jeden z szałasów był „uboższy” niż inne, skromniej opatulony. Jeden z tych panów- wspomina NeSpoon- był samotny. Pomyślałam sobie… Zrobię to dla niego. Jakoś się porozumieli, nie znając swoich języków i… NeSpoon uszlachetniła, ozdobiła jego mieszkanie koronkami”

„Serwis dla gołębi” można obejrzeć TU

Zapytana „jak to się zaczęło”, nie zastanawiała się długo. „Zaczęło się od biedronek. Lepiłam je całą zimę, która była dla mnie ciężka. Chciałam, żeby dzieci miały też coś dla siebie w przestrzeni miejskiej.” Na wiosnę 12 kwietnia 2009 roku, jednego dnia biedroneczki pojawiły się na warszawskich murach razem z jedną koronką, zawieszone nisko, na poziomie wzroku dzieci.

Jak to się zaczęło, czyli biedronki możecie obejrzeć TU

– Musimy spotkać się znowu- obiecaliśmy sobie. NeSpoon planuje przed 6 grudnia wystawę dla dzieci, więc pewnie przyjdziemy z Małą Dziewczynką.

– No, to jest wielka rzecz– spojrzeliśmy na siebie wychodząc z galerii. Ogrzani i pokrzepieni. A potem śniłam o koronkach na murze naszego wiejskiego domu i o koronkach na pniach drzew. Biedronki mamy przecież prawdziwe…

19dzielnica6