grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem


8 Komentarzy

Wielkanocny śnieg wielkości liści

Święta są Zmartwychwstania Pańskiego i co ma do tego grad i śnieg z deszczem, które starają się nas przekonać, że nam się tylko tak wydaje ?

mazurek2

Pisałam do koleżanek, które martwiły się, że z powodu wydarzeń w pracy i chorób, nie będą mogły być w okresie Triduum w kościele, słowa pocieszenia, a o mały włos i nasza skromna, zdrowa reprezentacja rodziny nie dojechałaby wczoraj na Mszę Wieczerzy Pańskiej. Pakowanie się opóźniało, wyjeżdzanie się opóźniało, a potem korki przytkały nas w drodze. Policja stała w kilku miejscach, sprawdzając, kogo się dało i choć obciążeni pasażerami  i bagażami, jechaliśmy uważnie, nas też zatrzymała. Nerwowe spoglądanie na zegarek i ciche pokwikiwanie świnki morskiej, wydało się podejrzane, bo dokumenty i zawartość pojazdu zostaly obejrzane ze wszystkich stron. Może chcemy uciec na Wschód? Nie mamy nic do policji, ale nie wtedy, gdy przeszkadza nam w Drodze. Nie było mowy, żebyśmy zdążyli ! Po krótkiej konferencji telefonicznej z naszym wiejskim sąsiadem i znaleźliśmy jednak parafię, która nas przyjęła. To był mały. stary drewniany kościólek, w którym był chrzczony mąż. Możliwy jest więc powrót do źródeł, gdy za oknami grad i śnieg i gdy coś idzie nie po naszej myśli.

mazurek1

Nie mam żadnego dobrego przepisu na Święta Wielkiej Nocy, gdy stres, choroby, tłok, policja i zła pogoda. To nie mazurek, który się zawsze udaje. Jest, jak jest. Trzeba się wtedy trzymać blisko siebie i Jezusa Chrystusa.

I takich Świąt Wam i sobie życzę

Dziś w oczekiwaniu na nabożeństwo Drogi Krzyżowej dekorujemy jajka mazurki. Jeden z nich jest kajmakowy, drugi bezowo- pomarańczowy. To są pyszne ciasta, tylko żeby je zjeść, trzeba jeszcze poczekać 😉

mazurek3


6 Komentarzy

W podróży

Już po Bożym Narodzeniu. Wydawało się, jak to zawsze w ostatnich tygodniach i godzinach oczekiwania na Dziecko, że one są najcięższe, a potem się odpocznie. Ale z Dzieckiem nie ma żartów.

Już po Świętach. „Komu w drogę…”. „Soczek?”- Mała Dziewczynka pomaga w pakowaniu, jak umie – „A koniki spakowałaś? Te od tatusia? Do toreby!” Torebie puszcza zameczek, nie spodziewała się, że będzie służyć za stajnię. „Do twojego plecaka! Konie do plecaka” buntuje się mama w imieniu toreby. Wreszcie wychodzą. Samochód, którym dziadek ma podwieźć dziewczyny do autokaru wprawdzie zapala, ale tylne drzwi nie chcą się otworzyć. Za zimno. Trudno, trzeba wsiadać przez przednie siedzenia. Mała Dziewczynka aż piszczy z zachwytu na taką atrakcję. Toreba jest. Walizka jest. Koniki są.

pendolino2

fot. M. Deresz

Na rynek miasteczka podjeżdża po pasażerów mały busik, a nie duży autokar i wszystkie miejsca ma już zajęte. Kierowca rozkłada bezradnie ręce. Mała Dziewczynka z walizką i mamą się nie zmieści (nic nie wie o stajni w plecaku). Żadnego dziecka. Co dalej? Może pociąg. Dziewczyny patrzą na dziadka prosząco. „Następny autobus tak późnooo, a pociąg dla odmiany za chwilę…”

Samochód dojeżdża pod stację, na którą już wtacza się pociąg. Trzeba się wygramolić z tylnego siedzenia przez przednie drzwi ( tylne ciągle nie działają) i podbiec spory kawałek po oblodzonym chodniku. A jeszcze walizka! I toreba i plecak z konikami. Wszyscy szarpią się, biegną pokracznie przez tory, po lodzie. Pociąg jeszcze stoi ! Zawiadowca uśmiecha się przyjaźnie na widok dziecka. A bo on wie, co to za dziecko jest? Dopiero co po Bożym Narodzeniu. Z matką jakieś ! Za nimi mężczyzna biegnie z bagażem. W drodze są. Trzeba pomóc. Kierownik pociągu i zawiadowca czekają. „Proszę, szybciutko, szybciutko, poczekamy”. Biorą dziecko, torebę, walizkę i plecak, który jest stajnią. Pomagają mamie: „Daleko pani jedzie z tym dzieckiem?”

Ale to nie koniec podróży. Jest jeszcze jej ostatnia część. Ta najdroższa, najłatwiejsza i najpewniejsza. Drugi pociąg zarezerwowany już od tygodni, bilety dawno kupione. Zaplanowany każdy szczegół. Mama i Mała Dziewczynka siadają w mięciutkich fotelach. Na stoliczku goszczą się koniki. Można wyjąć książki. Jest ciepło i przytulnie. I nagle słyszą za plecami oburzony kobiecy głos „Kto to słyszał, żeby pociągami  klasy PREMIUM jechało jakieś DZIECKO???”

W sumie po Świętach już. A kto to wie, co to za dziecko jest?

pendolino

fot. M. Deresz


4 Komentarze

Prostą drogą

Idę między rzędami kukurydzy.  Prosto.  Nie sposób zabłądzić. Patrzę w prawo- wysokie rośliny ograniczają widoczność, w lewo także widzę tylko kukurydzę. W pszenicy czy życie nie było tak łatwo.  W kukurydzy musisz opuścić jedną ścieżkę, żeby znaleźć się na innej. W życie, w życiu trzeba się było, trzeba się pilnować. Bo skręcając delikatnie, ale wytrwale, można znaleźć się z innej strony pola.

Ciekawe, co dziadek by myślał o takim kukurydzianym świecie?

kukurydza