grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem


7 Komentarzy

Przy przebiśniegu

Jednego dnia pracowaliśmy, a potem nawet polegiwaliśmy na karimatach w ogrodzie, grzejąc się w cieple wiosennego słońca, drugiego nad ranem obserwowaliśmy przez okno śnieżycę, która pokryła trawę i młode listki. Ale o przebiśniegi mogliśmy być spokojni.

przebisnieg

Przebiśnieg (Galanthus nivalis L. ) da sobie radę nawet, gdy wiosenna temperatura niebezpiecznie spada i pada śnieg. To kwiat przedwiośnia. Śnieżyczka przebiśnieg jest jedną z tych roślin, których cebulki sadzi się późnym latem lub jesienią po to, żeby cieszyć się jej kwitnięciem właśnie na wiosnę. Moje kwiatki siedzą w jednym miejscu już do trzech lat i nie są wykopywane. Miejsce jest półcieniste, wilgotne z niezbyt urodzajną glebą, ale zadbane, bo cały czas coś tam rośnie. Trochę zapominam o przebiśniegach, a one po cichutku rozmnażają się latem, żeby potem zaskoczyć mnie, wychylając delikatne łebki spod śniegu.  Zwabiają wtedy do ogrodu pierwsze owady, dostarczając im pyłku. Nie dziwię się, że podobno gdy Ewa i Adam pierwszej zimy po wypędzeniu z raju zobaczyli  przebiśnieg, wokół którego krążyła osa czy inny bąk, poczuli ulgę i nadzieję. Może też rozłożyli się przy nim, ciesząc się promieniami słońca i życiem, które obserwowali. Może Adam przy tym drobnym kwiatku pierwszy raz od dawna usłyszał śmiech Ewy? Nie zrywali go. Ale…  nawet gdy zerwał go dla Ewy, ona potraktowała go raczej jako ozdobę, niż pokarm, bo by się nim zatruła. Zbyt drogo zapłacili za wiedzę, że niektóre owoce (i kwiaty) są zakazane, by popełnić zaraz następny błąd.

Po długim czasie nauczyliśmy się korzystać z właściwości leczniczych przebiśniegu, który wprawdzie jest toksyczny w samoleczeniu, ale w mikroskopijnych dawkach w przemyśle farmaceutycznym wykorzystywany jest m. in. w leczeniu uszkodzeń nerwów obwodowych, zakłóceń w przewodzeniu bodźców, nerwobóli, porażeń po udarze mózgu, paraliżu, chorobie Heinego- Medina. Daje nadzieję chorym.

przebisnieg1


8 Komentarzy

Odliczanie 2

Świec w wieńcu zapalonych ciągle 4, kalendarz adwentowy został w mieszkaniu w mieście, zapomnieliśmy go zabrać, poziom tęsknoty za Świętami podobny, bo tak wieje i pada, że przestaliśmy wierzyć, że to grudzień 😉 O tym jak być powinno, a jak jest.

– W ostatnim tygodniu Adwentu nawet mój tato się uaktywniał – przypomniałam sobie, mieszając coś w garnku. Córka z Małą Dziewczynką sklejały łańcuch – Mój tato, to twój pradziadek Tadeusz – wyjaśniłam – Zajmował się właśnie łańcuchami choinkowymi. To była jego specjalność. Dość… no nieźle pomyślana. Bo łańcuch symbolizuje węża.

– Aaaa!- Mała Dziewczynka była gotowa słuchać. Nie o pradziadku, ale o wężu.

– Wiesz, jak to było z pierwszymi ludźmi, których stworzył Bóg? To byli Ewa i Adam. Żona i mąż. -postanowiłam nie wgłębiać się w szczegóły, pozostawiając je sobie na kiedy indziej – Żyli w Raju. To było takie cudne miejsce, gdzie wszystko, wszyściutko było dobre. Sam Bóg tak to stworzył. Dobra była zawsze pogoda – spojrzenie w kierunku mokrego okna – Dobre były owoce – Mała Dziewczynka rozjaśniła się i sięgnęła po gruszkę – Dobra była trawa, na której można było poleżeć. I zwierzęta były dobre. Żyły w przyjaźni. Świnki morskie przybiegały się przytulać do lwa – Mała Dziewczynka aż pisnęła z radości. Niedawno robiłam na fejsbuku test „Jakim jesteś zwierzęciem” i trochę się rozfantazjowałam, wyobrażając sobie różne osobistości i znajomych – Słoń chodził bardzo ostrożnie, żeby nie zdeptać pieska (Aj, aj, uważaj drobinko, wlazłeś mi pod piętę!). Sarny podbiegały do Adama i łasiły się. Krowa przybiegała i przypominała o wydojeniu, a obok kręcił się cielaczek, którego nikt od niej nie odłączał na siłę. Można było głaskać gazelę, – przez ten czas kolorowy łańcuch rósł w siłę – a ptaki wyjmowały dziobami gepardowi kolce z łapy… Adam był dobry i Ewa była dobra. Bóg im to powiedział i byli razem szczęśliwi. – Mała Dziewczynka uśmiechnęła się. Nic nie mówiła, ale widać było, że opowieść bardzo się jej podoba. Razem z mamą składały krepinę – Bóg poprosił tylko, żeby ludzie nie jedli owoców z jednego drzewa. Zaszkodziłyby im

– Na brzuszek? – upewniła się dziewczynka

– Zakazane owoce mogą szkodzić na różne rzeczy: na brzuszek, czy na serce, czy nawet na główkę… Na różne.

– Tak, tak!

– I wtedy pojawił się wąż. Był piękny, jak ten, którego robicie z mamą. Tak naprawdę to był diabeł, któremu przeszkadzało, ze wszystko wokół jest dobre… Że wszyscy żyją ze sobą w miłości i pokoju…

Opowieść popłynęła dalej… Mała Dziewczynka zamyśliła się

– To namaluj mamo temu łańcuchowi wężowi oczy – zaproponowała.

Tak, bo on jest obok nas do dziś. Lubi wmawiać ludziom, że nie są dobrzy. I ich skłócać. I dziś i w Wigilię, i nawet w Boże Narodzenie. A ma dużo cierpliwości, niestety

weze1