grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem


7 Komentarzy

Porządek rzeczy

Przez wiele lat przygotowywałam potrawy wigilijne w półmroku i tłumaczyłam sobie to tym, że „taki mamy klimat”. Ale nie dziś

swieta

Dziś termometr zewnętrzny wskazuje plus (plus!) siedemnaście stopni Celsjusza, wieje wiatr, trawa ma ciągle mniej więcej zielony kolor, a w dzień nie trzeba zapalać lampek i światełek, żeby było jasno. Świeci słońce. Anormalnie jest. Znowu coś się zgubiło, czegoś nie ma, a po coś specjalnie trzeba jechać. I żeby nie wiem, ile miłości w sobie mieć, zawsze jest jej dla kogoś za mało. Czyli jednak normalnie.

To jest taki dzień, kiedy mam wrażenie, że wszystko jest po coś, bo jeżeli coś się kończy, to żeby coś się zaczęło, a gdy coś się gubi, tym więcej udaje się odnaleźć i jak coś się daje, to przecież i coś się otrzymuje.

Przepis na piernik, którym dziś pachnie w całym domu, znalazłam w jakimś czasopiśmie dawno temu. Spodobał mi się, ponieważ pisano w nim, jak skarmelizować samemu biały cukier na patelni. Upiekłam wtedy dwa takie pierniki – jeden do domu, drugi na wigilię szkolną. Po Świętach Bożego Narodzenia zadzwoniła do mnie Jola, mama koleżanki córki z klasy z prośbą: „Kasi tak bardzo smakował ten piernik, choć zwykle nie jada ciast. Proszę, daj mi przepis.” Chętnie go przekazałam.  Rok później przed Świętami zaczęłam szukać przepisu. Wyobraźcie sobie, zginął. Może go ktoś wyrzucił, może wsadziłam go między karty książki? Zapowiadało się, że nie będzie takiego smacznego świątecznego piernika! Trudno, przepadł jak kamień w wodę. I wtedy przypomniała mi się Jola. Zadzwoniłam do niej, a ona nawet się ucieszyła. Miała przepis i miała okazję, żeby pochwalić córkę: „Kasia go właśnie upiekła, wyobraź sobie. Mam pod ręką nawet.”

O,5 kg mąki pszennej , 20 dkg miodu, 1 szklanka cukru , 4 jajka , 20 dkg masła ,
łyżka smalcu , przyprawa do piernika średnia, łyżka sody oczyszczonej , szklanka bakali.
 
Mąkę wymieszać z sodą i przyprawą, dodać do utartej margaryny z cukrem (0.75 szklanki) i żółtkami.
 Dodać miód i karmel(na gorącej patelni mocno zrumienić 3 łyżki cukru, dodać wodę i zagotować), 
dodać bakalie, łyżkę smalcu i wymieszać na jednolitą masę. Na końcu dodać pianę ubitą na sztywno i delikatnie połączyć. 
Ciasto przełożyć do podłużnej blaszki, wyścielonej papierem do pieczenia.
 Piec ok.60 minut w 180 stopniach. Zimny piernik oblać polewą. 

 

W tym roku syn ozdobił piernik nie tylko śnieżynkami cukrowymi, ale i fiołkami w cukrze 🙂

Dużo radości, spokoju i miłości w Święta Bożego Narodzenia!

A i trawa może pozostać wiecznie zielona

 


13 Komentarzy

Zachować radość fiołka

Macie dość kampanii prezydenckiej? Ja też. Kiedyś malowano trawę na zielono, ja proponuję malowanie…  fiołków. Po co? Fiołek wonny (Viola odorata L.) jest jadalny. Można z niego robić dekoracje i… cukierki.

viola

Fiołek wonny jest byliną, którą sprowadziłam do kącika leśnego w moim ogrodzie. W ciągu trzech lat rozrósł się bardzo i właśnie o tej porze roku kwitnie. Właściwie surowcem zielarskim jest całe ziele fiołka wonnego razem z korzeniami, w którym jest wiolina, wiolatozyd, pochodne delfinidyny (wiolanina), olejek eteryczny, saponiny triterpenowe i śluz. Działa on wykrztuśnie, napotnie, moczopędnie, odkażająco, żółciopędnie i rozkurczowo. Rozrzedza zalegający w drogach oddechowych śluz i tym samym ułatwia jego wydalenie. Oczywiście nie wyrywam kupionej w kilku sklepach, pięknej roślinki, za bardzo mi żal, może to i dobrze, bo przedawkowanie wonnego fiołka powoduje nudności, wymioty i biegunkę. Co innego kilkadziesiąt kwiatów!

Te zrywam króciutko i zamiast zrobić z nich bukiecik, który zaraz zwiędnie, kilka fiołków dodaję do sałatki, a wieczorem…

viola1

A któregoś dnia wieczorem usiadłam z miseczką zerwanych kwiatków i słuchając utyskiwań Teściowej, starałam się zachować młodość i urodę fiołków. Oddzieliłam żółtko jednego jajka kurzego od białka, białko przelałam do filiżanki,wzięłam mały pędzelek, talerzyk, cukiernicę ze zwykłym białym cukrem w kryształkach.

viola2 kopia

Malowałam płatki fiołka ze wszystkich stron bialkiem. Małowałam, słuchając, że starość jest ciężka i samotna, nawet gdy obok są dzieci i wnuki, nawet gdy widzi się je codziennie. Nawet, gdy nic nie boli, bo przecież i wtedy sił nie ma. Nie cieszy nic, bo człowiek sam nie wie, czego chce, zjadłby co innego, niż mu podają. I nikt go nie zrozumie. Co to znaczy sam spacer po ogrodzie? Nic nie cieszy człowieka starego. Czasem ręce mi drgnęły, bo kwiaty fiołka maluśkie, a pomalować je trzeba dokładnie, potem posypać tym cukrem, skrzącym się na nich po wysuszeniu, odlożyć kwiatuszkiem do góry na papier do pieczenia.

viola3

A suszy się je ot tak po prostu: cały dzień zostawiając rozlożone na papierze, potem pół godziny dosuszajac w piekarniku w 50 stopniach. Jedna blacha, potem druga blacha była gotowa, ułożona na stole ogrodowym, który jeszcze stoi w saloniku. Ręce mi jeszcze trochę drżały, ale oczy już uśmiechnęly się na widok fiołków. Zachowam na trochę ich świezość i młodość. Udekoruję nimi tort, deser, będę udawała, że nie widzę, jak dzieci podkradają je z talerzyka i pochrupują nimi, jak słodkimi chipsami. Utyskiwanie ustało, Teściowa zmęczyla się i przysnęła.

Starożytni Grecy wierzyli, że fiołek to kwiat płodności, długowieczności i optymizmu. Warto je pomalować, w przeciwieństwie do kampanijnej trawy, niech ta będzie naturalnie zielona.