grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem


4 Komentarze

Kluski na Środę Popielcową

Miało być skromnie, prosto i smutno, ale dzień się „źle” zaczął…

leniwe kopia

 

Zaczął się od tego, że pomimo ferii syn wstał bardzo wcześnie i zaofiarował się, że zaraz idzie z psem. Nic bardziej nie cieszy, niż dziecko dobrowolnie wychodzące na spacer ze zwierzakiem w rzęsisty deszcz. Żadnych przepychanek. Czy to miał być dobry uczynek? To był dobry uczynek. I to on uruchomił całą lawinę dobrych myśli. Przypomniało mi się, jak Bóg jest dla mnie łaskawy: mam wspaniałe dzieci (wcale nie jest oczywiste, że rodzą się dzieci i to wspaniałe),  wnuczkę. Widziałam piękne miejsca i byłam świadkiem rzeczy, których nie da się kupić za żadne pieniądze. Rozmawiałam z wieloma wspaniałymi osobami, a byli to nie tylko Prześwietni Profesorowie, ale (wiem, że to brzmi nieprawdopodobnie) i Prymas i Prezydent i Kardynał i biskupi… I żebym miała im choć coś istotnego do powiedzenia… Aż szkoda dla mnie tych chwil. Stałam tak blisko Papieża… i przez łzy widziałam, jak błogosławi moje dziecko. To które dziś dobrowolnie wyszło na deszcz z psem, zresztą… Poznałam tak dużo dobrych, tak kochanych osób. Wyjątkowych. Jedynych. A przecież jestem tak bardzo zwyczajna, a czasem nawet gorzej, bo płaczliwa, czy zniechęcona czy bezradna czy chora. I czasem, mocując się z przeciwnościami w smutne dni, zapominam, jak jestem wdzięczna za to swoje zwykłe-niezwykłe życie.

Zagniatałam więc ciasto na kluski, Mała Dziewczynka przez ten czas zgarniała mąkę nożem, syn tarł bułkę. Gadaliśmy sobie, a w garnku posapywała prawie ugotowana woda. Ciach, ciach: kroiłam ukośne kształty, Mała Dziewczynka zaczęła podśpiewywać i już zabrzmiała skoczna- nie smutna- piosenka i samo jakoś wyszło, że go garnka podchodziłam tanecznym krokiem. Upps… A to Środa Popielcowa!

(a kto z kim, na jaką godzinę i czy poszedł do kościoła, jak i czy się modlił i czego żałuje i czy zamierza pokutować, a nawet jakie ma postanowienia- nie wiem. Za duża rodzina, nie kontroluję 🙂

 


Dodaj komentarz

Co wtedy robisz?

O gotowaniu i nie tylko.

– Mamo, MasterChef

– A sok? Chcesz sok? I czy wzięłaś zastrzyk?

– Wszystko mam, mamo, chodź. Dzieci gotują, pamiętasz?

Odkąd moja córka  po operacji jest unieruchomiona w domu, więcej przesiaduje na kanapie w pokoju dziennym. Dzięki niej czasem mamy okazję obejrzeć jakieś filmy, czy programy, o których w ferworze codziennych wydarzeń byśmy zapomnieli. Tak, w tym programie gotowały dzieci. Szczególnie zachwycił nas mały Natan, miał 8 lat a już potrafił coś przyrządzić! Przyrzekłam sobie, że w wolnym czasie poprawię swoje umiejętności.  Właśnie pokazywał szefowi kuchni następną potrawę. Ta nie była udana. Coś nie wyszło młodemu kucharzowi i nie ukrywał tego. Gordon spróbował, umiarkowanie pochwalił- raczej smak, niż wygląd i zapytał:

– W życiu nie wszystko idzie po naszej myśli?

– To prawda- skinął głową młodzieniec

– Co wtedy robisz?

– Naprawiam to- powiedział po prostu.

Naprawiam to drodzy dorośli, którzy głównie odpuszczacie! I to jeszcze sobie odpuszczacie! A nawet mały Natan doświadczył, że to, że się naprawia zamiast nic nie robić, nie gwarantuje wcale sukcesu. Nie dziwmy się więc tak bardzo, że i wobec nas, starych, świat nie stosuje taryfy ulgowej. Chłopiec odpadł z progamu i dopiero wtedy w oczach pojawiły się łzy. Ale na krótko, bo za chwilę powiedział „Nie przestanę tego robić i jeszcze wam pokażę”. Ale to nie było: zemszczę się, czy dam wam nauczkę, to zabrzmiało, jak: pokażę, że jestem dobry. W to akurat wierzę.

gordon