grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem


6 Komentarzy

Masz wiadomość

Nie byłam jeszcze w swoim ogrodzie. Od końca lipca. To długo. Dziś jednak dostałam wiadomość.

-Babciu, babciu- głos Małej Dziewczynki był przejęty. Pojechała z mamą na wieś. Teraz dzwoniła- Mam dla ciebie złą wiadomość.

-Ojej!- też się przejęłam. Myślałam szybko” „Mała jest chora? Jej mama jest chora? Może myszy się zagnieździły. Może dach jest dziurawy? Płytki odpadły? Rośliny zgniły?” Zatrzymałam ten potok wyobrażeń pytaniem- Co się stało, kochanie?

-Nasze słoneczniki! One zemdlały. Chyba chorują i nie dają sobie rady.

ogrodj3

– Umierają, kochanie. Idzie zima.

Oszczędzę Wam dość dlugiej i spokojnej rozmowy o umieraniu kwiatów

Dziecięcy protest przed zmianami. Skoro było tak ładnie… Skoro już było tak dobrze… No ale ja- dorosła- przecież wiem, że czasem to wszystko jest potrzebne: deszcz, zimno, zmiana, a nawet umieranie, żeby żyć. Skąd to zdziwienie? Skąd więc ten częsty bunt? Nie wypada w tym wieku już- jest dziecięcy i nierozsądny.

Słoneczniki zostawią po sobie nasiona (o ile już ich ptaki nie wyjadły)

 

Sens umierania w Nawet jeśli pada


11 Komentarzy

Torba, teczka, jesień

W jednej łapie torba z zakupami, drugiej- teczka z dokumentami, na szyi zawieszony aparat. Znacie to? Oczywiście, że znacie. Więc posłuchajcie…

jesien

Nie widziałam mojego ogrodu od dawna. Bardzo dawna. Nie wiem, jak wygląda. Nie ja zbierałam wyhodowane przeze mnie owoce. Mało tego- w naszym miejskim mieszkaniu remontują właśnie balkony. Trzeba więc było usunąć z nich skrzynki, doniczki i donice z kwiatami i ziołami.

jesien1

Pozbawiona własnych roślin, wgapiam się w cudze. Dostaję zupełnie za darmo widok kwiatów pielęgnowanych cudzą ręką. A nawet zupełnie bezpańskich. Wcisną się wszędzie.

jesien2

I w ten sposób z torbą, teczką, aparatem fotograficznym zauważyłam dziś, że mamy jesień. Jest. I to jaka ładna!

jesien3


11 Komentarzy

Na uspokojenie- samo życie

Rośliny są takie spokojne…

pocieszenie

Na uspokojenie pije się herbatki ziołowe z melisy, kozłka lekarskiego, chmielu, pomaga też męczennica czy lawenda. Mróz jednak tak im dokuczył, że zabrały się już z mojego ogrodu. Wspomnienie po nich patałęta się gdzieś w kuchni, zasuszone w słoikach. Niby są, ale to nie to samo, co świeże.

Pomaga też czytanie, muzyka, modlitwa, rozmowa, niespodzianka zrobiona przez przyjaciół. Niektórym taniec. Na te nerwy pomaga.

Mnie uspokaja sam spacer, włóczenie się wśród drzew w parku, czy patrzenie na ogród, na rosnące w nim rośliny. Niechby nawet nagie, całkiem odsłonięte. One są po prostu sobą. Nie szarpią się. Nie usiłują być inne. Bratek nie pragnie stać się konwalią, a ta nie udaje róży. Przecież hoduję je w ogrodzie, w miejscach im przynależnych właśnie dlatego, że są tylko i aż sobą. To dlatego je wybrałam. Zachwycam się nimi tym bardziej, im większy widzę rozkwit ich własnej osobowości.

Niski berberys nie musi się starać, by przerosnąć górujący nad nim krzew. On rośnie na swoim miejscu, bo jest taki, jaki jest. Każdy z nich to swoje miejsce ma.

Pięknie obok siebie wyglądają. Tworzą razem ogród.

Rośliny więc mogą być spokojne.

Niewzruszone na każdym etapie swojego rozwoju. Wiedzą, że każdy z tych etapów jest po coś potrzebny.

Nie miotają się z kąta w kąt.

Nie boją przyszłości.

Nie analizują przeszłości.

Wystarczy im samo życie.


9 Komentarzy

Czas to ludzie?

Czas to ludzie, bo to ludzie tworzą czasy dobre lub złe

powiedział św. Augustyn. I miał rację. Ale wystarczy spojrzeć na te kwiaty

lobelie

żeby zobaczyć, że ogród myśli inaczej.  Pory roku zmieniają się bez udziału kwiatów i ludzi. Wpływ na to, pomimo jakiegoś tam okresowego ( i globalnego!) ocieplenia klimatu, mamy niewielki. Trzeba się z tym pogodzić, trzeba opracować sobie sposób na przetrwanie- swoje lub choćby swojego potomstwa.

Ale lobelie? W listopadzie?  One walczą do końca.

Może uwierzyły w augustynowe: „Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą”

 


8 Komentarzy

Nie poddawaj się nigdy

Nie poddawaj się nigdy. Ogród przecież tylko zasypia! Ale ludzie?

list2

Ogród powoli umierał. Przycinałam róże. Mąż skopywał jakąś grządkę.

Rozejrzałam się.

Z części kwiatów pozostały tylko patyki. Nikt nie domyśliłby się, jak piękne były jeszcze kilka tygodni temu. Teraz trzeba było je usunąć. Nie zostanie po nich nawet ślad. Nie widać też, gdzie są powsadzane cebulki. Być może chodzę po krokusach. One tam są!

Wszyscy umierają, także ci cudownie uzdrowieni – przypomniało mi się to, co powiedziała   dr Wanda Półtawska.

list4

Ogród zamiera, jak co roku, przez kilka miesięcy będzie wyglądał zupełnie inaczej. Będzie się wydawało, że nic już nigdy nie zakwitnie, że liście nie tylko nigdy się nie zazielenią,   ale ich nie będzie wcale, a drzewa i krzewy nie wydadzą owoców. Jednak tam, w ukryciu, wydarzają się, będą się działy wielkie rzeczy.

Już to wiemy, więc zamiast płakać nad roślinami, które nie umarły, ale zaledwie śpią, zabezpieczamy je, otulamy i porządkujemy teren wokół nich.

Wiemy, że one się odrodzą, zmartwychwstaną. Przygotowujemy do tego cały ogród,     cały nasz świat.

Nie poddawaj się nigdy!- szepnęłam do kwiatka.- Nawet o tym nie wiesz, ale to tylko chwila.


19 Komentarzy

Klimatycznie

Klimat jest bardzo ważny. Może jest ważny dla transportu kolejowego (słynne „taki mamy klimat” ministry), nawet z dużym prawdopodobieństwem jest, jednak z pewnością jest ważny i ma ogromny wpływ na życie roślin.

I ludzi.klimat2

W moim ogrodzie zimy są bardzo mroźne, lata gorące, a dni wiosenne zaczynają się przymrozkami. Nie każda roślina czuje taki klimat. Tak jak nie każdy człowiek potrafiłby mieszkać z osobą, która przechodzi gwałtownie od mrożącego krew w żyłach spojrzenia, do gorących uścisków. Fundując dodatkowo liczne nieprzyjemne poranki.

Kwiaty i drzewa mają różną wrażliwość na mróz. Jabłonie, żeby obficie owocowały potrzebują porządnej zimy, a potrafią przetrwać nawet -30 stopni. Dla odmiany grusze kwitną dość wcześnie, więc w rejonach, w których występują wiosenne przymrozki trzeba wybierać do uprawy gatunki grusz późno kwitnących. Brzoskwinie wymarzają przy -15-20 stopniach. Muszą mieć dużo słońca. Owoce wiśni pękają w deszczowe lato.

Są drzewa, krzewy, kwiaty bardziej i mniej wrażliwe. Dlatego klimat jest ważny. Nie ma co się dziwić, że jeżeli będziemy uparcie przemrażać morelę, ona zamiast się stopniowo przyzwyczajać do wszechobecnego chłodu, zginie. Wrażliwa osoba, która wyrosła w klimacie zrozumienia i ciepła, nie przyjmie się w mroźnych sferach wyniosłości i złośliwych uwag. Być może chłostana nimi od czasu do czasu, wspierana ciepłym spojrzeniem przyjaciół, jakoś się uchowa, a nawet okrzepnie, ale raczej nie będzie wysoko rosła i obficie kwitła.

klimat

W miejscach, gdzie wieją huraganowe wiatry, rośliny są karłowate, starają się przytulić do ciepłej ziemi i nie dać się złamać. W domach ( ale przecież i szkołach, pracach), gdzie często uderzają huragany awantur, ludzie także karłowacieją, płożą się i unikają ataku.

Gwałtowne ulewy podmywają korzenie, tak jak gwałtowne zmiany wywracają życie ludzkie.

Wilgotna, lepka od dziwnych interesów atmosfera powoduje, że wszystko gnije, choć są przecież rośliny, które w tej sytuacji czują się wręcz cudownie. Są takie, dla których bagno jest wymarzonym środowiskiem. I spróbuj je stamtąd wyrwać!

Przyjazne słońce, lekki wiatr przeciwności i łagodny, zraszający deszcz, są dobre dla wzrostu. No chyba, że się jest kaktusem, który musi się wyprażyć.

Klimat, w którym żyjemy jest bardzo ważny. Nie da się przetrwać zbyt długo w klimacie niewłaściwym dla swojego gatunku. Rośliny w ogrodzie nie mają wyboru.

My klimat wokół siebie tworzymy sami.


9 Komentarzy

Zawsze w stronę Światła

Tak ludzie mają, że pragną słońca i Światła. Teraz dni będą coraz krótsze, więc łapanie chwili słońca stanie się naszym sposobem na przeżycie.

slonce

28 października to imieniny mojego zmarłego już Taty, 20 października swoje obchodzi Mama. Przez wiele lat starali się je wyprawiać hucznie, radośnie i razem. Taki jest czas, przedzaduszkowy czas i pora na przypominanie sobie odpowiednia, więc

DSC_1263

WSPOMNIENIE

Połączyli się Sakramentem Małżeństwa. Potem bywało różnie.

Myślał, że taki jest świat. Ludzie strzelają do siebie. Dzieci muszą kraść węgiel z narażeniem życia. Panuje głód. Niemowlęta są zabijane na oczach matek i sióstr.

Dopiero gdy miał 6 lat, skończyła się wojna. “ Teraz będzie normalnie” – usłyszał i nie mógł tego pojąć.

Nie wiedział, jak to ma być- to „normalnie”.

Ona urodziła się w trakcie Powstania. Pierwsze tygodnie swojego życia spędziła w piwnicy. Jej mama trzymała ją blisko ciała, tuż pod brudną i przepoconą bluzką. Nie mogła płakac, jeżeli miała przeżyć!

Lata pięćdziesiąte wspomina dobrze. To był jej świat. Nie strzelali do niej i chleba miała pod dostatkiem. Nie dziwiło jej wtedy, że w przechodzącą w Boże Ciało ulicami procesję, jacyś dziwni, dorośli mężczyźni rzucają jajkami. Nieznani sprawcy.

“Czy sukienkę da się wyprać? “ zastanawiała się, sypiąc kwiatki.

slonce2

Połączyli się Sakramentem Małżeństwa. Potem bywało różnie. Niektóre dni, zachwyceni, chcieli przeciągnąć w nieskończoność, ale inne wydawały się ostatnimi – zdecydowanie ostatnimi! – wspólnie spędzonymi.

Zawsze jednak razem obchodzili imieniny. Szukali wspólnego dnia między świętem jednego i drugiego patrona. Tadeusz Juda i Irena Portugalska obserwowali rozbawieni ich wysiłki. ŚwiętyTadeusz zajmuje się „sprawami beznadziejnymi, trudnymi”. Musiało się więc udać.

Robili to razem co roku, dopóki Bóg ich nie rozłączył.

slonce1

Wspomnienie ukazało się wcześniej TU


6 Komentarzy

Nawet jeśli pada

Ogród powoli umiera. Albo raczej- zamiera. I nie traci przy tym nic ze swego piękna i szlachetności. 

ogrodj

Jesienny ogród jest tak samo piękny w słońcu, jak i w deszczu. Na borówkach amerykańskich pozostały jeszcze jagody, a liście brązowieją, czerwienieją, fioletowieją w zależności od dnia i pogody. Gdyby nie przejmujące zimno, przenikające mnie razem z wiatrem i delikatnymi kropelkami deszczu, mogłabym chodzić po takim ogrodzie godzinami.

Róże we wszystkich stadiach dojrzewania, podnoszące na mój widok obciążone kroplami główki.

ogrodj1

Moje ulubione berberysy.

ogrodj2

I słoneczniki pochylone nad sensem swojego krótkiego życia i powolnego wchodzenia w śmierć- która przecież dla wielu innych roślin nie jest końcem ostatecznym. Wiosną wyrosną w tym samym miejscu.

ogrodj3

To już wszystko dla tych, którzy nie lubią Chestertona, bo teraz zacytuję fragment „Wiekuistego człowieka”:

… życie Jezusa przetoczyło się prędko i prosto jak błyskawica. Było ono nade wszystko dramatyczne; polegało nade wszystko na robieniu czegoś, co było do zrobienia. I  z pewnością nie zostałoby to zrobione, gdyby Jezus chodził po całym świecie, nie robiąc nic poza mówieniem prawdy. Nawet jego zewnętrznych ruchów nie można opisać jako włóczenia się po kraju, bo pomija się przy tym fakt, ze była to konkretna podróż. W tym czasie Jego wędrówka była raczej wypełnieniem mitów, a nie filozofii, była to podróż w konkretnym celu, tak jak wyprawa Jazona po złote runo, albo Herkulesa po złote jabłka Hesperyd. Złotem, którego szukał Chrystus, była śmierć. Najważniejsze, co miał zrobić, to umrzeć. Miał zamiar zrobić także wiele innych rzeczy równie określonych i obiektywnych; moglibyśmy niemal powiedzieć: równie zewnętrznych i materialnych. Ale od pierwszej do ostatniej chwili, najkonkretniejszym faktem Jego życia było to, że miał ponieść śmierć.


16 Komentarzy

Kasztanowe wspomnienia

Jesień jest znowu (jak i rok temu) wyjątkowo piękna. Kasztanowce, które miały już dawno wyginąć w związku z pojawieniem się podstępnego pasożyta, dały znowu wspaniale owoce. Jest nadzieja.

kasztan8

Pierwsza jesień, którą pamiętam to ta, kiedy z mamą zbierałam kasztany. Mama była młodziutka, więc ścigałyśmy się, a że była sprytniejsza, często przegrywałam. Zaśmiewałyśmy się do rozpuku. Taka była ta pierwsza zapamiętana jesień. Wesoła, szeleszcząca, bogata w kolory i słońce

kasztan7

Pamiętam też pierwsze szkolne powroty do domu śródmiejską ulicą całkiem dużego miasta. Po drodze nie było placyków zabaw i skwerów, same ruchliwe jezdnie. Ale przed szkołą rósł kasztanowiec. Podnosiło się, znowu na wyścigi, pojedynczy kasztan, podziwiało, a potem trzymało w kieszeni, aż całkiem wysechł.

kasztan3

Pierwsza poważna lekcja robót, tzn. techniki, to dłubanie ludzików i zwierząt z kasztanów i żołędzi.

Największa miłość pojawiła się jesienią, a z nią długie spacery w jesiennym ciepłym słońcu i wspólne kopanie spadających pod nogi kasztanów.

kasztan2

Mam dużo ciepłych wspomnień, realnych wspomnień, które pozostały po internetowej Przyjaźni ze zmarłą Samboragą, ale jest też wspomnienie internetowe i to właśnie ta jej notka:

Kasztany

kasztan6

Jakby ktoś chciał poczytać o robieniu ludzików zapraszam TU


4 Komentarze

Zając w wielkim mieście

W Warszawie, niezwyciężonej i niepokornej, jest dużo dzikich miejsc. Takie są Siekierki w pobliżu Sanktuarium.

Tak naprawdę z Trasy Siekierkowskiej wygląda to tak, zwyczajnie:

siekierki2

Wystarczy jednak zejść lub zjechać rowerem na dół (wszędzie są ścieżki rowerowe), a wygląda to tak:

siekierki6

Jest tu kilka (kilka!) pięknych stawów. W ciepłe dni ludzie biegają, jeżdżą spacerują i odpoczywają na ławkach, bądź rozłożonych na trawie kocach.

Górą jadą samochody, za to dołem pomykają zające.

siekierki5

Pracują owady

siekierki4

Czerwienią się liście.

siekierki3

A nad wszystkim czuwa Matka Boża:

siekierki7

Historia Sanktuarium Matki Bożej Nauczycielki Młodzieży