grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem


11 Komentarzy

Jest działanie, jest różnica

Budzę się z migreną, choć to niedziela. Za oknem co? Oczywiście deszcz. Ale już za godzinę dom napełnia się zapachem pieczonych kakaowych ciasteczek, nieśmiało zagląda do niego słońce i zaczyna działać środek przeciwbólowy. Jest różnica? Coś z nią trzeba zrobić w Wielki Post.

ciasteczka1 kopia

Jadą goście, jadą! Na kawę… A tu potworna migrena, deszcz, mrok i niepościelone łóżka. Całe szczęście kilka dni temu natknęłam się na blog Gęba w niebie, a tam na przepis na  kakaowe ciasteczka. Przepis jest tu

Kakaowe kruche ciasteczka z wzorkami

Szybki, łatwy i przyjemny. Zwłaszcza, gdy ma się do pomocy Małą Dziewczynkę. Wymaga to odrobinę więcej uwagi, niż bez jej pomocy- zwłaszcza, żeby surowe, ale już mocno pachnące ciasto nie wędrowało do jej do ust… Uzgodniłyśmy, że ma do tego talent- oraz do ugniatania, wycinania wzorów i układania wierszyków. Ja mam talent do nadawania każdej rzeczy i każdemu miejscu swojego charakter(k)u. Przepis też  się więc zmienił. Skoro jest nas dużo, podwoiłam proporcje, dodałam łyżeczkę proszku do pieczenia, żeby ciasteczka nie były tak suche (zaraz napiszę, dlaczego) mam migrenę, więc dodałam trochę (pół łyżeczki zaledwie!) imbiru. Podczas, gdy ciasto się chłodziło w lodówce, wyjęłam dżem z czarnej porzeczki i trochę wiśni w spirytusie, które zaraz odsączyłam i sprawdziłam, czy wszystkie są pozbawione pestek. Schłodzone, rozwałkowane jak w przepisie ciasto zaczęłyśmy wycinać szklanką w zestawy po dwa kółka, w jednym z kół małym kieliszkiem wycięłyśmy w środku malutkie kółeczko. Po nałożeniu jednego koła ( z wyciętym środkiem) na drugie, wyszły dwupoziomowe ciasteczka. Proszek do pieczenia sprawił, ze chętniej się w piekarniku połączyły, lekko tylko jedno do drugiego przyciśnięte palcami. W środek łyżeczką nakładałam ciemny dżem i po jednej wisience. Wyobraziłam sobie, że takie mocno wytrawne ciastka będą nam dziś bardziej smakować… Jakoś tak wycięło się jeszcze kilka gwiazdek. I już po kilkunastu chwilach dom napełnił się zapachem czekolady… zaczęło świecić słońce… działać środek przeciwbólowy…

Ufff… znaczna różnica.

Grzechem byłoby nic nie zrobić z tą różnicą.

Ciasteczka przecież wyszły wyśmienite: aromatyczne, mocno czekoladowe, nieprzesłodzone, szalenie eleganckie.

cisteczka2

Z takim wyglądem, kosztowałyby majątek. A kosztują tak niewiele !

Jest Wielki Post i ci, którzy jak ja nie mają postanowienia, by odmawiać sobie w jego czasie słodyczy, a przyjmują gości własnoręcznie zrobionymi ciasteczkami, mają w kieszeni  różnicę. A z różnicą (nawet niewielką) to już można coś dobrego zrobić:

pomóc Fundacji Świętego Jana Jerozolimskiego, która prowadzi domy dla dzieci i młodzieży

http://fundacjaswjana.pl/home/

Jak pomóc tworzyć dom pachnący kanapkami i ciastkami:

http://fundacjaswjana.pl/jak-pomoc/

Małe działania potrafią zmienić świat!

 

(Ciekawe, jak bardzo zagmatwany jest ten migrenowy wpis)