grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem


9 Komentarzy

Zawsze w stronę Światła

Tak ludzie mają, że pragną słońca i Światła. Teraz dni będą coraz krótsze, więc łapanie chwili słońca stanie się naszym sposobem na przeżycie.

slonce

28 października to imieniny mojego zmarłego już Taty, 20 października swoje obchodzi Mama. Przez wiele lat starali się je wyprawiać hucznie, radośnie i razem. Taki jest czas, przedzaduszkowy czas i pora na przypominanie sobie odpowiednia, więc

DSC_1263

WSPOMNIENIE

Połączyli się Sakramentem Małżeństwa. Potem bywało różnie.

Myślał, że taki jest świat. Ludzie strzelają do siebie. Dzieci muszą kraść węgiel z narażeniem życia. Panuje głód. Niemowlęta są zabijane na oczach matek i sióstr.

Dopiero gdy miał 6 lat, skończyła się wojna. “ Teraz będzie normalnie” – usłyszał i nie mógł tego pojąć.

Nie wiedział, jak to ma być- to „normalnie”.

Ona urodziła się w trakcie Powstania. Pierwsze tygodnie swojego życia spędziła w piwnicy. Jej mama trzymała ją blisko ciała, tuż pod brudną i przepoconą bluzką. Nie mogła płakac, jeżeli miała przeżyć!

Lata pięćdziesiąte wspomina dobrze. To był jej świat. Nie strzelali do niej i chleba miała pod dostatkiem. Nie dziwiło jej wtedy, że w przechodzącą w Boże Ciało ulicami procesję, jacyś dziwni, dorośli mężczyźni rzucają jajkami. Nieznani sprawcy.

“Czy sukienkę da się wyprać? “ zastanawiała się, sypiąc kwiatki.

slonce2

Połączyli się Sakramentem Małżeństwa. Potem bywało różnie. Niektóre dni, zachwyceni, chcieli przeciągnąć w nieskończoność, ale inne wydawały się ostatnimi – zdecydowanie ostatnimi! – wspólnie spędzonymi.

Zawsze jednak razem obchodzili imieniny. Szukali wspólnego dnia między świętem jednego i drugiego patrona. Tadeusz Juda i Irena Portugalska obserwowali rozbawieni ich wysiłki. ŚwiętyTadeusz zajmuje się „sprawami beznadziejnymi, trudnymi”. Musiało się więc udać.

Robili to razem co roku, dopóki Bóg ich nie rozłączył.

slonce1

Wspomnienie ukazało się wcześniej TU


6 Komentarzy

Dwa liście klonu

Dwa liście klonu. Urodziły się, nie mając nawet świadomości, kiedy i gdzie. Zaraz, gdy zaczęły się rozglądać dookoła, zobaczyły- siebie nawzajem.

Czy to z wolnego wyboru, czy z lęku, czy z nagłego poczucia bliskości podczas porywistego wiatru, pewnego letniego dnia obiecały sobie, że już zawsze będą ze sobą. Tylko ze sobą. Może to i był ich wybór, skoro z tak wielu liści na gałęzi klonu, wybrały właśnie siebie? Może były na tyle dojrzałe, by to zrobić, skoro potrafiły dostrzec wyjątkowość tego drugiego liścia wśród wielu tak podobnych? A może to był przypadek. Szeptały do siebie czułe słówka, drżały na swój widok, szumiały wieczorem śpiewne kołysanki, osłaniały się przed deszczem, wypatrywały, gdy była mgła. I tak aż do jesieni…

Poczuły, że zaraz opadną. Czy się odnajdą? Czy będą szeleściły razem?

„Niech będzie Wola Twoja”- pomyślały jednocześnie. I kto wie, może tylko dlatego leżą dzisiaj obok.

lisciedwa

Jakże godne ukochania są wszystkie Jego dzieła, 
i zaledwie iskierką są te, które poznajemy. 
Wszystko to żyje i trwa na wieki 
i w każdej potrzebie wszystko jest Mu posłuszne. 
Wszystko idzie parami, jedno naprzeciw drugiego, 
i nie mają żadnego braku; 
przez jedno umacnia dobro drugiego, 

a któż się nasyci, patrząc na Jego chwałę? (Mądrość Syracha 42,22-25)

Dobrej niedzieli