grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem


2 Komentarze

O spadających astrach

Spadające „gwiazdy” najlepiej było widać na wsi. Festiwal „Perseidy 2015”. Mam wrażenie, że trochę ich spadło do ogródka i zostały z nami. To właśnie astry.

aster1

Natychmiast zjawił się młody i niezwykle lotny zespół naukowców, żeby sprawdzić ich budowę i skład.

Rozpoznano około 250 gatunków tych roślin.Nazwa rodzajowa Aster pochodzi od starogreckiego słowa ἀστήρ (astér), co znaczy „gwiazda”. Nawiązuje ona do kształtu koszyczka kwiatowego. Podobno powinny mieć stanowisko słoneczne lub półcieniste, za to wilgotne. W moim ogrodzie nie boją się suszy! Dzielnie przetrwały upały.

Te błyszczące na zdjęciach to kwiaty jednoroczne, wyhodowane przeze mnie jeszcze na wiosnę w mieszkaniu i przesadzone potem na rabaty. Mamy jeszcze w ogrodzie marcinki, o których pisałam TU i są to mrozoodporne byliny.

Nie ukrywam, że najbardziej podobają mi się różowe. Mają delikatny kolor, są średniowysokie, więc choć je wyraźnie widać wśród innych kwiatów, nie muszę ich podwiązywać.

aster2

Niebieskie „spadły” na śnieżną rabatkę i przypominają, że jest lato.

aster3

Najwidoczniej tym kwiatowym gwiazdom jest dobrze, bo „wybuchają” wciąż super- nowe.

aster4

I najważniejsze… Warto je zaprosić, choćby docierały najgorsze wieści, trudno stracić nadzieję, gdy w ogrodzie zadomowiły się gwiazdy.

Reklamy


2 Komentarze

Dąb czy wiśnia?

Wiśnia rośnie w ogrodzie, więc łatwo zerwać listek. Dąb jest wprawdzie tuż za ogrodzeniem, ale choruje. Przecież nie wsadzę do słoika z ogórkami poplamionego, poskręcanego liścia… „Idziemy szukać liści dębu?”

Kiedyś zimą jadłam ogórki kwaszone przez mamę. Potem też takie ze sklepu: „Piękne, świeże (?!), eko”. Z supermarketu też. Ostatnio kwasiłam sama, ale zestaw do kwaszenia kupowałam w sklepie. Teraz mam ogórki (pięknie obrodziły), chrzan z pola (dorodny!), koper i czosnek z ogródka, ziarna gorczycy. Tylko czy do słoika wsadzić liść wiśni czy dębu? Najpierw poszłam na łatwiznę: wiśnia rośnie tuż pod gankiem, w słoiku już były ciasno ułożone ogórki, ząbek czosnku, koper, posypka z gorczycy i oskrobany korzeń chrzanu, więc dokładałam ten liść, zalewałam słoną wodą (na litr gorącej, przegotowanej daję czubatą łyżkę soli kamiennej). Ale jaka jest różnica, gdy doda się liść dębu? Cóż prostszego niż go znaleźć…

W ten sposób zaopatrzeni w portfel (żeby kupić picie w sklepiku wiejskim), kawałek ciasta drożdżowego, wyruszyliśmy z synem w skwar. Łatwo nie było. W naszym lesie dębów jak na lekarstwo, bo „ktoś się poczęstował” i je wyciął, a reszta  choruje. Po drodze…

bociany, jaskółki, krowy

liscdebu

miejsca do odpoczynku

liscdebu3

obserwujące nas pająki, liście szeleszczące pod stopami

liscdebu1

łąka

liscdebu2

liscdebu4

Wróciliśmy bez liści dębu. Dopiero następnego dnia znaleźliśmy zdrowe i młode. Będziemy mieli, co zimą porównywać 😉


8 Komentarzy

Długie pożegnania

Lubicie? Ja lubię długie pożegnania. Można powiedzieć coś, co było niedopowiedziane, zrobić coś, co zostawiało się „na później”,  czy coś powtórzyć.  Zebrać ostatnie, niespodziewane owoce.  Lubię zwłaszcza długo żegnać się z latem.

sloneczniki4

Gdy po porannej mżawce, zaświeciło słońce, wybrałam się do ogrodu po zioła: tymianek, kocankę włoską (sprzedano mi ją jako curry), lubczyk i cebulkę (jak cebula mimo jesieni jest ciągle niewielka, można mówić do niej pieszczotliwie,  tak jest delikatna w smaku), ogrzane już lekko pomidory, ogórki i paprykę. Po drodze skubnęłam też trzy kwiaty nasturcji (o nasturcji w ogrodzie TUTAJ). Z białego sera półtłustego, ziół, soli i pieprzu ugniecionych razem dzięki dodaniu niewielkiej ilości jogurtu, ulepiłam kulki. Paprykę i ogórek pokroiłam, lekko posoliłam, polałam oliwą. Pomidorów nie musiałam kroić, bo zostały mi tylko te najmniejsze- koraliki (dlaczego?- kto nie wie  TUTAJ). Położyłam nasturcję, która jest jadalna.

Ta sałatka to pożegnanie lata, bo być może ostatni raz w tym roku mogłam zebrać te wszystkie składniki i połączyć je w jedną potrawę.

Mam nadzieję, że słoneczniki, które spotykałam w trakcie dzisiejszych prac ogrodowych, będą się żegnać z latem dłuuugo, bo bardzo je lubięsloneczniki1

Te przez chwilę zastanawiały się, w którą stronę się obrócić, gdy znowu  zaświeciło słońce.

Za to motyle natychmiast skorzystały z okazji

sloneczniki2

Dopiero w tym roku zwróciłam uwagę, jak bardzo są pracowite i jak ich dużo.  A to moja ulubiona rodzina:

sloneczniki3

 

Przyznam, że chora i trochę przez to uwięziona w domu, zapomniałam, jaki ładny może być świat. I jakie radosne są rodziny słoneczników.