grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem


12 komentarzy

Miłość

Czy zastanawialiście się, jakiego koloru jest Miłość?

milosc

Niebieska? Bo Niebo jest niebieskie? Bo to kolor wierności i stałości? Kolorowa, jak tęcza, bo to znak Przymierza? Granatowa a nawet czarna jak rozpacz po najbliższych? Biała, jak niewinność? Jaka jest?

Antonina Krzysztoń towarzyszyła nam w przygotowaniach do Wielkiej Nocy. Kasia w komentarzu przedłużyła jej obecność za co dziękuję (skąd wiedziałaś?) Dziś więc też jest:


12 komentarzy

Single czyli pojedynczy

W połowie lutego wszyscy spoglądają tylko na zakochanych, rozmawiają o małżeństwach i parach. A przecież nie wszystkie rośliny w ogrodzie sadzimy w grupach. Nie wszystkie w grupach pozostaną.

single

Niektóre rosną pojedynczo. W połowie lutego wyglądają dość samotnie. Szczególnie na tle śnieżnej bieli, pozbawione kolorów. Ale pojedynczy to niekoniecznie to samo samotny. Single nie musi być zgorzkniały. Ani nie musi egoistycznie używać życia. Nawet jedna gałązka ziela ( zadbanego!) może poprawić smak potrawy. Pomaga usunąć dolegliwości chorobowe. Jest niezastąpiona, choć tak niepozornie wygląda w śniegu.

Pojedynczy krzew często stoi w ogrodzie samotnie, bo ma stanowić mocny akcent, cieszyć oczy. Nie jest smutny i zgorzkniały, tryska kolorami i radością. Jest piękny i zadbany i to nie to samo, co myślący tylko o sobie. A nie chodzi nawet o to, że zdobi, więc się na coś przydaje, jak ta duża azalia u mnie na wsi.

single1

To prawda, jest tak śliczna, że do jej kwiatów ciągną owady, ale nie tyle podziwiać ją i się na nią napatrzeć, ale nasycić nią i najeść. Ona je karmi. W jej cieniu rośnie trawa i drobne kwiatki, które nie wytrzymałyby palącego letniego słońca. Bo w ogrodzie, a przypuszczam, ze skoro w ogrodzie to i w życiu, singiel to nie musi być egoistyczny samotnik, częściej jest jak rosnąca pojedynczo roślina.

Wyjątkowa. Kochana, godna miłości taka, jaką jest.

Tak, wiem, trzeba zwiększyć dzietność i ilość małżeństw, ale nie mogłam się powstrzymać

Dla pojedynczych mam słowa Jana Pawła II

Nie przyjmujcie za miłość niczego, w czym nie ma prawdy, ani za prawdę niczego, w czym nie ma miłości.


4 komentarze

Porozmawiajmy zza płotu

– Porozmawiajmy- poprosił cicho Chłopiec. – Tak zza płotu?- Dziewczyna się wahała – -Jaki to płot? To zaledwie siatka druciana jest- rozbroił ją śmiechem.

plot

Siatka to może była wczoraj. Dziś wszystko pokryła szadź i cały ogród wyglądał, jak zaczarowany. Siatka też…

-… zamieniła się w ażurowy mur- dokończyła swoją myśl Dziewczyna

– Zaraz ten mur rozwalę- Chłopak zatrząsł ogrodzeniem.  Delikatny pył uniósł się w powietrzu wraz z cichutkim

-Nieeee rób tego. Tak było pięknie!

I głośnym

– Aluś! Do domu!

To krzyczała mama Dziewczyny. Ta tylko obejrzała się przestraszona i już jej nie było. Trzasnęły drzwi…

Chłopak zapatrzył się przez dziurę w „murze”. Ogród był najpiękniejszy bez dwóch zdań. Te uformowane krzewy, małe rośliny nawet późną jesienią wyglądały interesująco. Teraz były jak z bajki.Gałązki zamrożone kryształkami lodu, zalśniły w słońcu. Nie mógł się powstrzymać, dotknął łodyżki. Znów to samo. Troszkę pyłu w powietrzu i znika cała ta magia. Ten dom… on też jest inny. Najpiękniejszy… Być może w środku stoją te same lodowe rośliny, co na dworze, może jest tam pokój, który nazywają salonem, a mama Dziewczyny  przechadza się po nim w białym swetrze ( jego mama tylko prychała widząc ubrania w tak niepraktycznym kolorze!). Może jedzą na kolację ośmiorniczki… Chłopak uderzył czubkiem buta w płot. Lemingi!

Na razie wiedział jedno. Ich rodzice pokłócili się na śmierć i życie na tematy polityczne w czasie pewnego Sylwestra i … i skończyły się nawet wspólne zabawy w szkole. Mogli sobie pogadać najwyżej na fejsie, czy w trakcie gier. Znalazł wszystkie, w które Dziewczyna grała w sieci. No ale nie grała zbyt często, bo rodzice „dawkowali” jej internet. „Chyba jestem anarchistą. Nie cierpię polityki. Wyjadę stąd! – tym razem nim pomyślał, kopnął kamyk. Już odwracał się i od tego pięknego ogrodu, koronkowej siatki, gdy… Otworzyły się drzwi domu!

– O. Michał!- zawołała mama Dziewczyny- Chodź, chodź, zapraszam. Przecież rozmawialiście!

Kilka minut później siedział w ich domu, w takim zwyczajnym, dużym, miłym pokoju. Przed sobą miał kawał ciasta drożdżowego. Z piekarni, za kilka złotych. Pyszne, kupowali takie samo. Mama Dziewczyny kręciła się po pokoju w czerwonym, zwyczajnym sweterku. Czasem siadała na kanapie (kanapę to mieli rzeczywiście ładną) z komórką i z zapałem coś pisała

– Kłoci się! Wiesz, o przyszłość Polski- szepnęła Dziewczyna.Miał powiedzieć, że jego mama też tak ma… ale ona chyba się nabijała. Zmilczał – Babcia mówi, że ona świat ratuje- zachichotała- A ciebie wpuściła, bo wiesz, wczoraj oglądałyśmy „Chłopca w pasiastej piżamie”  i skojarzyło jej się z tym filmem, jak nas zobaczyła po dwóch stronach siatki.

-„Chłopiec w pasiastej…”? Coś słyszałem, ale nie widziałem… Dobry?

plot2


18 komentarzy

Szczęście

Szczęśliwego  Nowego Roku 2016

Pewien kabaret, a ściślej Kabaret Olgi Lipińskiej, który oglądaliśmy w PRL-owskim i postPRL-owskim TVP zaczynał się często od pytania: „Mam graaać?”. To czy mam graaać? Tak? No to zaczynam jeszcze raz:

szczescie1

Szczęśliwego Nowego Roku 2016

A do tego jeszcze, jak to u mnie, kilka zdań o mężczyźnie, który potrafił być szczęśliwy, mimo iż wiele rzeczy mu się nie udało:

Wiele spraw po ludzku mu się nie udało, nie spełniły się jego marzenia dotyczące wykształcenia i pracy, nie miał najlepszego ojca, zawiódł się na rodzinie i przyjaciołach, mieszka z najbliższymi w nędznym pokoju i pracuje cały dzień na okrągło. Myśli jednak:

„ W niektóre wieczory, po tym jak przepracował już dwie godziny, aby podtrzymać w sobie zapał do sprzedawania buzy na pustych ulicach, wyobrażał sobie szczęście, które czekało na niego w domu. Wystarczyło, by pomyślał o zapachu łóżka i pokoju, o odgłosach wydawanych przez Fatmę i Fevziye śpiące pod kołdrą, o tym, jak podczas snu dotyka Rayihy i ich ciała splatają się, a czuł, że ze szczęścia oczy zachodzą mu łzami. Wyobrażał sobie, jak po powrocie do domu natychmiast wkłada piżamę i wchodzi do nagrzanego łóżka. Razem z Rayihą oglądają telewizję.” (Orhan Pamuk w pięknej książce o biedzie, szczęściu i marzeniach „Dziwna myśl w mej głowie”. Dziękuję Mikołajowi za ten prezent szczególnie, lubię Pamuka. A w książce sami muzułmanie i komuniści- w sam raz na Święta. )

To myśli o szczęściu, które odczuwa, mając przecież tak mało.

szczescie1a

Życząc sobie i Wam Szczęśliwego Nowego Roku, mam na myśli to właśnie szczęście, które odnajduje się w sobie, niezależnie od położenia, nawet będąc w najtrudniejszym (którego nikomu oczywiście nie życzę) czy też osiągając szczyty kariery i spełnienia marzeń (czego życzę gorąco).

Niech szczęście będzie z nami i w nas zamieszka!

szczescie2


6 komentarzy

Przed burzą

Na wsi przed burzą czuje się głównie strach. A im więcej człowiek burz przeżył i o nich wie, tym bardziej się ich boi.

burza1

Było gorąco i duszno. Serce łomotało przy każdym intensywniejszym ruchu, więc do miasteczka dojechaliśmy samochodem. Spodziewaliśmy się burzy, tak mówiły wszystkie prognozy, a na blitzortung.org widać było jej triumfalny pochód przez Polskę. Burzy nie unikniemy. Możemy się trochę przygotować, trochę zabezpieczyć, ale cóż to znaczy, gdy nadejdzie nawałnica. A jednak próbowaliśmy. Kupiliśmy zapas wody ( po wyłączeniu prądu przez jakiś czas leci z kranu brudna), chleb, jagodzianki duże, pełne pysznych owoców w cenie zwykłych bułek warszawskich, potem wpadliśmy po świeże jajka. Sprzedająca je  kobieta też obawiała się burzy, nie rozmawialiśmy jednak zbyt długo, łamiąc tradycję- śpieszyliśmy się do domu, bo nadciągała burza. Potem jeszcze krótka wymiana zdań z sąsiadem, który jest prezesem ochotniczej straży pożarnej i jak nikt inny ma świadomość, jak dużo jedna burza może narobić szkód. Przed niektórymi udało się zabezpieczyć. Wyjęliśmy zabawki z basenu (żeby nie wylądowały na ogórkach lub pomidorach), podwiązaliśmy wysokie, chwiejne rośliny (żeby ich wiatr nie połamał), złożyliśmy krzesła ogrodowe i wnieśliśmy je do domu (mogłyby wybić szybę balkonową), wyprowadziliśmy spod drzew samochód ( ułamany konar by go zniszczył), odnaleźliśmy świece i świeczniki (prąd tu wyłączają prawie zawsze). Na zabezpieczenie innych było już trochę za późno: wiadomo, że dach gdzieś przecieka, ale ciągle są inne, pilniejsze wydatki. Przed wieloma i uciec i ustrzec się nie sposób: można nie wystawiać nosa z domu, ale gdy podmuch zerwie dach, jest się bezbronnym. Roślin nie osłoni się przed gradem. „Oby nie tutaj! Oby Bóg był dla nas łaskawy.”

Już wydawało się, że grzmoty, błyskawice, deszcz obeszły się z nami delikatnie, gdy usłyszeliśmy ryk syreny. Potem zobaczyliśmy pędzących strażaków. Palił się pobliski las.

Jan Paweł II w homilii w Masłowie przypominał o wartości rodziny i zagrożeniach, mówił: „Wiemy z rodzimego doświadczenia, zwłaszcza z doświadczenia minionego okresu, że to zło pierworodne, które drzemie w duszy każdego człowieka, a które u podstaw łączy się z odrzuceniem Bożego ojcostwa – szczególnie często, szczególnie łatwo daje o sobie znać poprzez naruszenie ładu moralnego małżeństwa i rodziny. Są to dziedziny jakby szczególnie zagrożone, szczególnie narażone. Szczególnie łatwo w tych dziedzinach, gdzie tak wiele zależy od miłości, od prawdziwej miłości, człowiek ulega egoizmowi i drugich – najbliższych! – czyni ofiarą tego egoizmu.” W trakcie tej mszy świętej rozpętała się prawdziwa burza, pod jej koniec Papież mógł jednak powiedzieć: Zaczęło się od strasznej burzy i deszczu. Przetrzymaliśmy! Bogu dzięki! 

Nie każdą burzę, także i tę dotyczącą rodziny, da się przeżyć, czy jak zażartował Jan Paweł II, „przetrzymać” i nie każdy jej niszczący skutek przewidzieć. Strach przed burzą jest więc naturalny. Strach przed eksperymentami, które mogą burzę wywołać także, bo  zdarza się: Oni wiatr sieją, zbierać będą burzę.(Oz 8,7)

burza

Na zdjęciach przedburzowa malwa. Więcej zdjęć malw TU.


6 komentarzy

Nie zdążyła

Moja mama w tym roku nie zdążyła na czas kwitnienia irysów. Sama je dla mnie kupowała, choć nie zna się na kwiatach (!) u jednej ze słynnejszych ich hodowczyń w okolicy. Mama jeszcze pracuje na emeryturze. Nie napisałam tego, by wyśmiać kampanię Fundacji Mamy i Taty, ale żeby zabrać w niej głos.

irys1

Jak każdy może, „to babcia też” 😉 Kampania jest na tyle „zaczepnie” zrobiona, ze WRESZCIE wywołała dyskusję na temat rodzicielstwa. Nie ze wszystkim czlowiek musi w życiu zdążyć. Tak uważam. Nie będę miała wszystkiego, co bym mieć chciała. Kobieta nie wszystko zdąży zrobić, a żaluje się tylko najważniejszych rzeczy. Nie dziwi mnie więc, że kobiety grajace w filmach erotycznych , „oblatane” na tyle, żeby wsiąść do samolotu i dolecieć do kliniki aborcyjnej (potem taksówką pod drzwi), ale nie na tyle, żeby dobiec do apteki po środek antykoncepcyjny (nie po drodze na trasie codziennych biegów?), nie zdążają mieć dzieci. Nie muszą. I niech się nie wściekają na te kobiety, które zdążyć chcą, a nie mogą.

Staramy się w swoim życiu zdążyć ze zrobieniem tego, co dla nas najważniejsze. Wkładamy w to wiele wysiłku i wcale nie zawsze się udaje. Dziecko musi być ważne, a może nawet szerzej- drugi człowiek musi być ważny, żeby zdążyć z nim (po)być. Tym bardziej- urodzić.

iryspara

Czasem zanim jeszcze zdążysz urodzić dziecko, dowiadujesz się, że masz leżeć plackiem w łóżku (szpitalnym czy domowym, mniejsza o to) i przez ten czas topnieje ci grono przyjaciół, w pracy są toczone rozgrywki szachowe, o twoje stanowisko, a wsparcie dostajesz z nieoczekiwanych stron. Nagle odwiedza cię szef, któego nie obchodzilaś, piszą do ciebie internetowi znajomi, ktoś okazuje ci serce z drugiego końca Polski, ba świata! I przestajesz nad czymkolwiek panować, nie tylko nad datą porodu. I już tak będzie, taka jest cecha tej fascynującej wyprawy, na którą się zdecydowałaś. Może się więc zdarzyć, że kompletnie nie zdążysz z projektem, pożegnasz się z pracą i nie wyjedziesz harować do Paryża ( do 22.00 tylko, potem masz czas wolny, więc padasz prawie zemdlona na łożko hotelowe, żeby dospać do śniadania). Spokojnie, zdążysz urodzić, bo skoro jesteś w ciąży, ten etap nie sposób ominąć, potem będziesz zmęczona jak cholera, ale gdy zobaczysz pierwszy bezzębny uśmiech, znajdziesz w sobie pokłady radości na najbliższe kilkanaście tygodni, lat- czyli póki ci nie spowszednieje. Być może będziesz wynajmować mizerne pokoje nad polskim morzem i to nie będą te najlepsze hotele, ale będziesz oglądać każdą muszelkę, przesypywać godzinami piasek między palcami i skakać przez fale zaśmiewając się do łez. Gospodyni usmaży ci co rano jajecznicę, jakiej nie jadłaś dotąd. Będziesz cieszyć się, że stać cię na taki pokój. A kiedy dermatolog twojego dziecka przebąknie, że na jego stan skóry jest najlepszy pobyt nad Morzem Martwym, zarobisz te pieniądze, zbierzesz i pojedziesz na całe tygodnie w miejsce, na które nigdy by nie było cię stać (ale co ważniejsze- nie zdążyłabyś odbywając służbowe podróże miedzy Londynem a Tokio (pamiętasz? Od 22.00 czas na zwiedzanie!).


irys2

Może, gdy zdenerwują cię politycy i zabraknie ci pieniędzy na jedzenie i mieszkanie, wyjedziesz i poznasz wielu ludzi w obcym dotąd kraju i dokonasz wielkich rzeczy. Będziesz tęsknić za Polską. Albo inaczej- będziesz siedziała w kolejkach do lekarzy, półspała na fotelu w szpitalu, obok łóżka swojego dziecka i sama uznasz naiwnie, że nikt cię z tym nie zastąpi. Może, choć nigdy nie znałaś się na muzyce, będziesz przesiadywała godziny na korytarzach szkoły muzycznej swojego dziecka. Zaczniesz wreszcie regularnie chodzić na basen, bo dziecko mobilizuje. Nauczysz się perfekcyjnie jeżdzić na nartach i będziesz ustalała w ferie co rano trasy wycieczek w góry. Może wreszcie zmienisz wynajęte mieszkanie na własne, żebyście mieli większe poczucie bezpieczeństwa. Poznasz wielu rodziców kolegów dziecka i ucieszysz się, jak różni mogą być ludzie. Będziesz musiała gadać z nauczycielami o sprawach, które nie są ważne i czasem będziesz pękać z dumy, a czasem będzie ci wstyd. Zrozumiesz siebie samą z czasów szkolnych i zaakceptujesz swoją dawną niechęć do zorganizowanej edukacji. Podzielisz się z dzieckiem swoimi pasjami. A ono wprowadzi cię w swoje. Tak często będziesz mówiła „dasz radę”, że w samej tobie coś w to uwierzy. Być może zmienisz zawód i będziesz robiła coś, o czym kompletnie nie myślałaś. A kiedyś, dorosłe już dziecko pokaże ci z przejęciem „Zobacz mamo, to jest akcelerator” a ty pomyślisz „O cholera, to dopiero jest interesujące! Szkoda, że nie zdążę tego zgłębić”. Pokaże ogród, a ty pomyślisz: „Nie wiedziałam, że tak pięknie można urządzać ogrody. Dokupię jej irysy.” Twój świat, który wymknął się spod kontroli, będzie bogatszy, niż mogłabyś sobie wyobrazić i to pomimo, iż będą w nim chwile cierpienia, bólu i zdenerwowania, niedokończonych projektów i spraw.  Bo dobrze być mamą. To fascynująca przygoda. Najważniejsze jest jednak, żeby zdążyć być dobrym człowiekiem.

irys3Wszystkie te irysy dostałam od mamy, która nie dość, ze nie zna się na kwiatach – nie zawsze zdąży je w porze kwitnienia zobaczyć.


19 komentarzy

Żyć przyszłością

Miałam napisać notkę o moich osiemnastych urodzinach w PRL- u. „Nie trzeba żyć przeszłością, tylko teraźniejszością a nawet przyszłością” – powiedział mąż. Cóż z tego, że trzeba, skoro przyszłość nie zapowiadała się różowo. A tu… niespodzianka.

urodziny

Wykończona fizycznie i finansowo chorobą kochanego psiska, oraz innymi niezbyt pozytywnymi wieściami, zawiesiłam myślenie o moich, jakże okrągłych (!) urodzinach, planowanie wyjść i atrakcji. Ja zawiesiłam, zrezygnowałam, ale nie inni.

urodziny1

Moje dzieci postanowiły zrobić mi przyjęcie niespodziankę i wciągnąć w to rodzinę i przyjaciół. Zajęta nie widziałam, jak pojedynczo znoszą butelki z piciem i wkładają pod łóżka w swoich pokojach, pożyczają sztućce i talerze i opatulają je ubraniami w szafie, a w mieszkaniu przybywa dekoracyjnych drobiazgów… Pewnie byłam zbyt zmartwiona, żeby zauważyć ten rozkwit miłości.

Dopiero zgodne porządkowanie mieszkania wzbudziło moje podejrzenia. Za późno !

urodziny2

Rodzina i przyjaciele włączyli się, biorąc odpowiedzialność za poszczególne części.

I tak w dzień swoich urodzin, po długim, miłym spacerze , weszłam w sam środek przyjęcia niespodzianki.

I się popłakałam.

urodziny4

Wzruszyła mnie pamięć, miłość, prezenty przygotowane specjalnie dla mnie

urodziny3

Dobrane, albo wręcz zrobione samodzielnie z wielką starannością.urodziny5

Dbałość o każdy szczegół… Tyle dobra, ile mnie spotkało.

A dzień później… „I zebrali jeszcze dwanaście pełnych koszów ułomków i ostatków z ryb.”

urodziny6

Trzeba pamiętać o przeszłości, więc wpis o osiemnastych urodzinach pewnie się pojawi, ale… jest i teraz za co dziękować.