grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem


11 Komentarzy

Żywe miasto 7

Kocham Warszawę. Walentynki w Warszawie były gorące i nie jest to aluzja (a tym bardziej skojarzenie ) do premiery filmu o kilkudziesięciu twarzach kogośtam, czy do seksualnych wyczynów.

Było tak ciepło, że od rana włóczyły się po mieście pary zakochanych, a wieczorem nawet zapłonął most.

My zaczęliśmy dzień od szukania pierwszych oznak walentynek nad Wisłą, na jej prawym dzikim brzegu. Jest tam pięknie.

walentynki

Na plaży  było pusto, a dzikie drogi, udające wąwozy, pełne gałęzi, suchych traw i liści. Zobaczyliśmy też tam ślady po ognisku, ale kompletnie się tym nie przejmowaliśmy.

walentynki1

Staw, mimo gorącego słońca, był jeszcze zamarznięty.

walentynki2

Ale to właśnie na stawie zobaczyliśmy zakochaną parę. Ona nieśmiało kręciła się tuż przy zwalonym pniu, a on co jakiś czas sprawdzał dziobem, jak gruby jest lód. Może udałoby się tu przeżyć? Założyć gniazdo?

walentynki3

Pierwsze oznaki walentynek znalezione i to w dzikiej głuszy, ale takiej pośrodku wielkiego miasta 😉

Można było teraz spokojnie pospacerować i porobić takie tam.

walentynki5 kopia

I takie inne.

walentynki6

I oswoić się z Mostem Siekierkowskim. Musimy się z nim bliżej zaprzyjaźnić, bo inny, którym dotąd jeździliśmy do szkoły, pracy, do mam, spalił się. Nie wiem, z miłości czy z rozpaczy, ale się zapalił…

walentynki7