grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem


4 Komentarze

Przeczuwam coś miłego

Mam przeczucie, że spotka mnie coś miłego- azalia była cała w pąkach.

azalia1

Mam przeczucie, że zdarzy się coś dobrego. Miewasz takie czasem? A przecież zima była dość ciężka. Bywały dni, gdy wydawało mi się, że jej nie przetrzymam. Niby uzbrajałam się w cierpliwość, niby się starałam, ale byłam w kiepskiej kondycji. Ileż to będzie jeszcze trwało?- myślałam- Może pomógłby jakiś psycholog? A potem postanawiałam nie zastanawiać się, tylko przetrwać. A tu taka niespodzianka! Gdy nie miałam już cierpliwości i byłam skrajnie wyczerpana, nagle poczułam cieplejszy wiatr i nagły przypływ siły. Starałam się nie rozmarzać, nie robić sobie nadziei, ale przybywało mi jej z dnia na dzień. Robiło się  coraz przyjemniej. Zobacz, jednak to, co dzieje się wokół nas, ma na nas wpływ! A wydawało mi się, że najważniejsza jest nasza postawa i że trzeba nastawić się jedynie na rozwój wewnętrzny, bo świat zawsze będzie nieprzyjazny.

A teraz, teraz czuję się tak dobrze! Czuję przez skórę, że los szykuje mi jakąś niespodziankę!

-Zakwitniesz- potwierdziłam- Masz już pąki.

-Naprawdę? Niemożliwe!- zachwyciła się azalia – Czy to możliwe, że znowu mi się to przydarzy?

azalia2

Jeszcze o azaliach Fochy azalii


7 Komentarzy

Przy przebiśniegu

Jednego dnia pracowaliśmy, a potem nawet polegiwaliśmy na karimatach w ogrodzie, grzejąc się w cieple wiosennego słońca, drugiego nad ranem obserwowaliśmy przez okno śnieżycę, która pokryła trawę i młode listki. Ale o przebiśniegi mogliśmy być spokojni.

przebisnieg

Przebiśnieg (Galanthus nivalis L. ) da sobie radę nawet, gdy wiosenna temperatura niebezpiecznie spada i pada śnieg. To kwiat przedwiośnia. Śnieżyczka przebiśnieg jest jedną z tych roślin, których cebulki sadzi się późnym latem lub jesienią po to, żeby cieszyć się jej kwitnięciem właśnie na wiosnę. Moje kwiatki siedzą w jednym miejscu już do trzech lat i nie są wykopywane. Miejsce jest półcieniste, wilgotne z niezbyt urodzajną glebą, ale zadbane, bo cały czas coś tam rośnie. Trochę zapominam o przebiśniegach, a one po cichutku rozmnażają się latem, żeby potem zaskoczyć mnie, wychylając delikatne łebki spod śniegu.  Zwabiają wtedy do ogrodu pierwsze owady, dostarczając im pyłku. Nie dziwię się, że podobno gdy Ewa i Adam pierwszej zimy po wypędzeniu z raju zobaczyli  przebiśnieg, wokół którego krążyła osa czy inny bąk, poczuli ulgę i nadzieję. Może też rozłożyli się przy nim, ciesząc się promieniami słońca i życiem, które obserwowali. Może Adam przy tym drobnym kwiatku pierwszy raz od dawna usłyszał śmiech Ewy? Nie zrywali go. Ale…  nawet gdy zerwał go dla Ewy, ona potraktowała go raczej jako ozdobę, niż pokarm, bo by się nim zatruła. Zbyt drogo zapłacili za wiedzę, że niektóre owoce (i kwiaty) są zakazane, by popełnić zaraz następny błąd.

Po długim czasie nauczyliśmy się korzystać z właściwości leczniczych przebiśniegu, który wprawdzie jest toksyczny w samoleczeniu, ale w mikroskopijnych dawkach w przemyśle farmaceutycznym wykorzystywany jest m. in. w leczeniu uszkodzeń nerwów obwodowych, zakłóceń w przewodzeniu bodźców, nerwobóli, porażeń po udarze mózgu, paraliżu, chorobie Heinego- Medina. Daje nadzieję chorym.

przebisnieg1