grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem


5 Komentarzy

Książka i kwiaty

W Ogrodzie Saskim w Warszawie odbywa się właśnie 4. edycja ogólnopolskiej akcji Narodowe Czytanie, podczas której wśród kwiatów czytamy powieść Bolesława Prusa „Lalka”. Byłam, słuchalam czytalam, oglądałam kwiaty.

czytanie1

Nie wiem, jak dała sobie radę para prezydencka, która rozpoczęła tę ucztę, bo przyjechałam godzinę później. Wszystkie kwiaty w Ogrodzie Saskim już były zasłuchane. Głośniki rozstawiono w kilku jego miejscach. Słońce pięknie świeciło na wrzosy i srebrzyste starce (na starców zresztą też świecilo i na młodzieńców również). Wszyscy byli uśmiechnięci i spokojni, czasem kiwali glową ze zrozumieniem, niekiedy z irytacją (ta Izabela!Lalka!) mrużyli oczy. Tak jest, gdy z lekturą wiążą się wspomnienia, odżywają dawne emocje. Wspólne? Tak niewiele potrzeba, by poczuć radość: ciepły dzień, ogród, krzesło w tlumie lub ławka z dala od niego, jak ktoś jest samotnikiem, dobry tekst, ciut muzyki.

czytanie2

Książka i kwiaty. Nie mogłoby być tak co tydzień? „Lalkę” możecie wziąć do ręki w każdej chwili, a jak wyglądają zasluchane kwiaty w Saskim, możecie tu zobaczyć.

czytanie3

czytanie4

Zaczynamy?

Nareszcie nadszedł dzień wyścigów, pogodny, ale nie gorący; właśnie jak potrzeba. Wokulski zerwał się o piątej i natychmiast pojechał odwiedzić swoją klacz. Przyjęła go dość obojętnie, ale była zdrowa, a pan Miller pełen otuchy.
— Co?… — śmiał się trącając Wokulskiego w ramię. — Palisz się pan, co?… Ocknął się w panu sportsmen!… My, panie, przez cały czas wyścigów jesteśmy w gorączce. Nasz zakładzik o pięćdziesiąt rubli stoi, co?… Jakbym je miał w kieszeni; mógłbyś je pan natychmiast zapłacić.
— Zapłacę z największą przyjemnością — odparł Wokulski i myślał: „Czy klacz wygra?… czy go panna Izabela kiedy pokocha? czy się coś nie stanie?… A jeżeli klacz złamie nogę!…”.
Ranne godziny wlokły mu się, jakby do nich zaprzężono woły. Wokulski na chwilę tylko wpadł do sklepu, przy obiedzie nie mógł jeść, potem poszedł do Saskiego Ogrodu ciągle myśląc: „Czy klacz wygra i czy go panna Izabela pokocha?…”