grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem


5 komentarzy

Za sto lat

Dziś przypomniała mi się dziewanna. Miałam ją w ogrodzie. Nie robiłam jej nawet zdjęć, bo sama się rozsiewała i trzeba ją było tylko trochę ogarnąć. Był na to czas. Ale rok temu zaczęło się odliczanie…

Z nasion dziewanny, które znajdują się w wielu słonecznych miejscach mojego ogrodu kiedyś, za sto lat wyrosną piękne kwiaty. Wystarczy, że następny ogrodnik poruszy w ich pobliżu ziemię.

Być może ogrodnik będzie miał “moje oczy” lub podobne gesty. Być może będzie się denerwował “po mojemu”  czy tak samo odgarniał włosy. Być może nie będę go znała.

Być może ucieszy go ten niepodziewany podarunek. Może będzie wiedział, że miejsce rośliny jest w bukiecie na Matki Boskiej Zielnej, a dziewannę nazywają Jej warkoczykami. Być może balsam z płatków przyłoży do niegojącej się rany. Może, wiedząc, że to świeca królewska, suchą łodygę zanurzy w wosku, a potem będzie obserwował, jak pali się różnokolorowym płomieniem.

Może się zdziwi się, że taki duży chwast wtargnął do jego ogrodu. Może zaciekawiony zostawi go i pszczoły – samotnice będą miały materiał do uwicia gniazda. Zauważy może, że mieszkają w nim ćmy.

A może… po prostu wyrzuci za płot, by zbudził się za następne sto lat.

Mader

Fotografię wzięłam dziś wyjątkowo z pixabay.com

 


Dodaj komentarz

A tymczasem nasiona w mieszkaniu

W mieszkaniu odbywa się nie tylko wielkie sprzątanie… Nasiona, o których pisałam TU, starają się u/dorosnąć.

Atymczasem3 kopia

– Tak wygląda sałata? – zdziwił się jeden z naszych gości. Nie do uwierzenia. Jak się patrzy na raczkującego malucha, który rozsmarował sobie ochoczo na buzi i jeszcze na bluzce serek, też myśl o tym, że tak wygląda przyszły profesor chemii wydaje się dziwaczna. A jeszcze trudniejsze do uwierzenia jest to, że ta potargana mała dziewczynka, która biega po domu ze śrubokrętem w dłoni, zostanie nie elektrykiem, nie inżynierem, a operową śpiewaczką. Małe roślinki tak, jak małe dzieci bywają jeszcze „niepodobne do siebie”, choć dobry ogrodnik potrafi wcześnie wychwycić cechy charakterystyczne.

– Tak. To sałata. Będę ją hartować na balkonie, żeby stała się silniejsza i nie przeżyła szoku po wsadzeniu do gruntu. Będę ją rozsadzać, przerywać. Czeka mnie przy niej sporo pracy. Ale tak. To jest sałata.

atymczasem2

– A tamto?

– Tamto to astry. Igiełkowe, karłowe, takie niskie. Nie do uwierzenia?

Created with Nokia Smart Cam

W wiejskim ogródku też te późniejsze byliny dopiero się budzą. Nieduże listki nie są podobne do tego, co zachwyci później wszystkich, ale ogrodnik się nie zniechęca, robi swoje. A może czasem się nawet zniechęca, ale robi swoje. Czasem wątpi, bo rok wydaje mu się szczególnie niekorzystny, ale robi swoje. Pada zmęczony, ale… tak, tak – robi swoje. Więc nie ma co rozpaczać, bo brak natychmiastowych efektów. Gdy dzieci upaprane czekoladą, chorują, w mieszkaniu chaos. ogród jakoś mniej kwitnący, a samemu… w połowie duchowego wzrostu się jest.  Róbcie swoje, a wszystko stanie się takie, jakie ma być. No może trochę później, czy inaczej niż by się chciało.

A że już Wielki Tydzień, fragment Ewangelii o rzeczy po ludzku niemożliwej

Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go i potrząsali głowami, mówiąc: „Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz, ocal sam siebie; jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża”.

W trzech dniach ! A jednak !

Wrzosiec wiosenny na zachętę 🙂

Created with Nokia Smart Cam


10 komentarzy

Wiosna w mieszkaniu

A tymczasem w zwykłym miejskim mieszkaniu… Wysiewamy różne nasiona, licząc na to, że dadzą plon.

Wiosna za oknem. Ale ” po tej stronie okna „, nawet gdy nie jest jeszcze zbyt ciepło, też mamy wiosnę. wysiewamy nasiona niektórych kwiatów i warzyw. Potrzebne do tego doniczki można kupić teraz w każdym sklepie ogrodniczym, ale można też wykorzystać plastikowe kubki, kubeczki i pojemniczki po produktach spożywczych. Umyte i wypełnione ziemią, będą dobre, dopóki na dworze nie zrobi się dla młodych roślinek przyjaźniej.

awmieszkaniu1

Przyznaję, że do tej pory nie zaglądałam do sklepu ogrodniczego, więc nie mam jeszcze nasion ozdobnej szałwii i petunii. Powinnam też kupić pomidory i ogórki. Na razie w pojemnikach są nasiona z supermarketów, sałata, selery i pory. Swoją drogą będzie można później porównać ich jakość.

W wiosenne prace domowe jest wprowadzona Mała Dziewczynka i Zygmunt. To on przypomniał sobie obserwowanie fasoli i poprosił o dodatkową torebkę z nasionami. Trzy nasiona położyliśmy na gazie przykrywającej wypełniony wodą słoik. W ten sposób mogliśmy obserwować powolne zmiany, a potem wzrost nie tylko części nadziemnej, ale i korzenia.

awmieszkaniu3

Trzy inne nasiona włożyliśmy do niedużej doniczki wypełnionej ziemią. Wprawdzie nasion w ziemi nie oglądaliśmy, ale wcześniej zakiełkowały, łodygi są silniejsze i widać różnicę między fasolami hodowanymi w samej wodzie a w ziemi pełnej składników mineralnych. Uwaga ! Torebka z nasionami musi być pod kontrolą dorosłego. Nie wolno jeść surowych nasion fasoli, bo można się nimi zatruć. Zawierają fazynę wpływającą na pracę jelit, którą niszczy dopiero gotowanie.

awmieszkaniu2

Taką zabawę można zrobić także gdy się nie ma ogródka, ani dużego balkonu. Nawet wtedy, gdy nie potrafi się hodować kwiatów. Może to być jedyna okazja nie tylko do wspólnych obserwacji, ale i do tego, żeby okno na krótko choć ozdobiło  coś pnącego? 🙂

awmieszkaniu4

Zawsze warto wyhodować kiełki, takie jakie podarowała mi moja koleżanka z sąsiedztwa, Kasia. Są doskonałym źródłem mikroelementów i soli mineralnych. Świeże zawierają wartościowe białka i są bogate w błonnik. Kiełki rzodkiewki mają dużo witaminy C i działają wykrztuśnie. Pomagają oczyścić drogi oddechowe i zatoki. W sam raz dla nas po przeziębieniu. Dobre są cały rok, ale szczególnie po męczącej, ponurej zimie.

awmieszkaniu


8 komentarzy

O cierpliwości

petunia

Petun w języku południowoamerykańskich Indian to tytoń. Petunia jest z nim spokrewniona, ale wieczorem, gdy pachnie nią słodko nie tylko cały balkon, ale i duży pokój, jakoś trudno mi w to uwierzyć.

Wczesną wiosną wpadła do mnie Koleżanka z Podwórka

– Spojrzalam na twój balkon i zrobiło mi się bardzo smutno. Musiałam zajrzeć.

Balkon. No tak, okoliczne balkony zdobiły pierwsze kupne sadzonki- głównie bratki i aksamitki, ale także i pelargonie, a nasz… nasz był goły. Koleżanka z Podwórka spojrzała mi glęboko w oczy: brak kwiatów na MOIM balkonie, musiał niepokoić przyjaciół… Dość długo rozmawiałyśmy.

Następnego dnia przejrzałam zawartość portfela, westchnęłam kupując ziemię- ta musi być przecież dobra- i torebki z nasionami. Nasionami petunii.

Razem z Małą Dziewczynką odszukałyśmy pojemniczki i napełniłyśmy je ziemią. Ona robiła palcem dziurkę, ja wsypywałam kilka nasion, ona otulała je jak najstaranniej, potem robiła następną dziurkę, ja wkladałam nasiona, przykrywała je znowu, robiła miejsce dla następnych, ja siałam i tak dalej, aż do końca nasion i aż do końca miejsca na nie… Potem przyszedł czas na podlewanie i czekanie. Na sąsiednich balkonach zrobiło się kolorowo i wesoło, wiatr rwał płatki kwiatów, które kręciły kółka w powietrzu, padaly deszcze, prażyło słońce. My czekaliśmy.

Koleżanka z Podwórka zajrzała jeszcze raz, ale na widok zastawionego doniczkami stołu kuchennego, uśmiechnęla się lekko i słowa nie były już potrzebne.

Po kilku tygodniach (!) przesadzaliśmy na balkon mocne rośliny- oczywiście z Małą Dziewczynką, a nawet z Mężem.

Dziś oszalamiający zapach petunii, które wylewają się ze skrzynek, czuć wieczorem w naszym mieszkaniu a nawet u sąsiadów. Podlewają je deszcze, a słońce karmi promieniami. Pięknieją coraz bardziej. Balkon zresztą też. Koleżanka z Podwórka śmieje się do mnie z daleka. I w jej rodzinie zaszły dobre, długo wyczekiwane, zmiany.

Gdy więc ksiądz grzmiał w czasie niedzielnego kazania o ciąglym. grzesznym braku cierpliwości wśród wiernych zgromadzonych na Mszy Świętej, pomyślalam sobie, że może powinien pogadać z petuniami na moim balkonie. One sporo (u)słyszały.