grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem


4 komentarze

Tylko róża

Dziś tylko róża, bo jestem w szoku po wyrywaniu ósemki. 

roza

Tylko róża, ale jaka! Gdy ją zobaczyłam na straganie ogrodniczym, nie bacząc na to, że będę musiała ją tachać dwa przystanki do domu, zaraz ją kupiłam. Jest tak piękna, że z pewnością zrobiłby to natychmiast ktoś inny. Od razu wręczyłam ją mężowi na urodziny, więc drogę od drzwi do kuchni pokonała w innych ramionach. Był lekko zaskoczony, bo na ogół nie wracam do domu z donicami. Od tej pory róża z nami jest i kwitnie sobie ogrodzie całe, caluśkie lato.

A jakby ktoś chciał więcej o różach to zapraszam:

Płatki róż na Dzień Mamy

Niezaplanowane kwiaty

Wspólne zdjęcie małżeńskie

Jesienne róże

Ostatnie kwiaty

Róża i Anioł

Róże z Naivasha


5 komentarzy

Pędy sosnowe od Kasi

Czy ja nie mam sosny w ogrodzie? Mam. Nie dość, że w ogrodzie mam, sosny rosną sobie w pobliskim lesie. Czy to ja zrobiłam syrop z pędów sosny ? Nie, skąd. Przyniosła mi go koleżanka – sąsiadka w prezencie.

sosna1

Powinno być tak, że mam ogromną wiedzę, a przy tym najlepsze pomysły, robię wszystko najszybciej i jeszcze doradzam, przynajmniej jeżeli dotyczy to roślin w moim ogrodzie. Ale na blogu jest tak, jak w moim życiu – ludzie dzielą się ze mną wiedzą, przemyśleniami i pracą na temat roślin, świata i Boga.

W trakcie imprezy- niespodzianki z okazji moich urodzin, rozległ się dzwonek.

– A to kto? – zdziwili się goście.

– A to kto? – zaniepokoiły się dzieci, bo wydawało im się, że wszyscy zaproszeni już dotarli.

Tylko ja byłam spokojna, bo dziwiłam się wszystkiemu, odkąd weszłam ze spaceru do domu. Jeden dzwonek więcej nie robił mi różnicy.

– Ten gość to prawdziwa niespodzianka- zażartowałam. Było mi radośnie i wesoło.

W progu stała niespodzianka z niespodzianką w dłoniach: moja koleżanka i sąsiadka, pachnąca jeszcze wycieczką do lasu, ze słojem pełnym pędów sosny przed chwilą dopiero zasypanych cukrem.

– To dla ciebie – objęła mnie i zaczęła składać życzenia.

I jak się nie ucieszyć? Jak tu być najmądrzejszą, najpilniejszą i najbardziej kreatywną ogrodniczką? No chyba, żeby mi, jak dawniej zalecano, popiół z sosny wsypać do wina, co dodawało mądrości i pewności siebie…

Pączki i młode pędy sosny zawierają olejek eteryczny, żywice, gorycze, garbniki i dużo witaminy C. Działają przeciwbakteryjnie, wykrztuśnie, moczopędnie i napotnie. Używa się je przy przeziębieniu, bólu gardła, kaszlu, a nawet przewlekłych, starych stanach zapalnych dróg oddechowych..Zbiera się w kwietniu i maju. W „Magii ziół” Andrzeja Skarżyskiego znalazłam przepis na syrop leśny:

„ 1 kg świeżych sosnowych pędów gotujemy przez 5 minut na wolnym ogniu w 3 l wody i odstawiamy na 10 dni, przecedzamy przez gęste płótno i powtórnie gotujemy, ale już z 1 kg cukru aż do gęstości miodu. Pijemy 3- 4 łyżki dziennie”. Syrop od Kasi to 0,5 kg opłukanych pędów sosnowych ułożonych ciasno w słoiku, przesypanych 0, 4 kg cukru.

Już po kilku dniach się wydziela. A jak pięknie pachnie, gdy uchyli się wieko słoika! Z pewnością to będzie najzdrowszy i najsmaczniejszy syrop sosnowy na świecie.

sosna2

A na koniec opowieść z „Gawęd o drzewach” M. Ziółkowskiej : Kiedy Pan Bóg stworzył polską ziemię i popatrzył na nią kontrolującym okiem, zauważył tu i ówdzie żółtą nagość suchych piasków, wypalonych słońcem, a tak łaknących wilgoci i roślinności, że aż ulitował się nad nimi w swoim dobrym sercu. I wtedy specjalnie dla nich (…) stworzył sosnę


9 komentarzy

Czekanie 7

Trzecia świeca w adwentowym wieńcu, kolejna szufladka z adwentowego kalendarza. Czas rozejrzeć się za rekolekcjami, kto tego dotąd nie zrobił, trafić jakoś do kościoła, znaleźć w kościele konfesjonał ale…  dziś jest też czas na przednią zabawę, jak napisała Kasia Janowska 🙂

Mam to szczęście, że następna osoba przysłała mi zdjęcie z własnoręcznie zrobionym prezentem. Bardzo się cieszę, bo w życiu sama bym na taki pomysł nie wpadła, spójrzcie

kasiajanowska

fot. Kasia Janowska

Napisała tak:

Zabawa jest przednia 🙂  Zwłaszcza, że jak zdejmiesz tę białą warstwę z serwetki i porządnie przykleisz do kartki A4 to na drukarce atramentowej można wydrukować tekst i potem go wgrzać w świecę.  Ja to robię mężowską nagrzewnicą, taką opalarką, która ma regulację temperatury ciepłego powietrza. 110 st C Spokojnie wystarcza żeby na tyle nagrzać świecę, że zaczyna się topić wosk i serwetka się wtapia.

Ustaliłyśmy, że suszarka też może dać radę 🙂

Dziękuję Kasiu za uśmiech 🙂


3 komentarze

Czekanie 2

Otwieramy dziś następną szufladkę kalendarza adwentowego. „Zrodzony a nie stworzony, współistotny Ojcu, a przez Niego wszystko się stało.” To na Niego czekamy. Ale Adwent nie jest bezczynny.

prezent

Czytamy w „Jestem od poczęcia” Fijałkowskiego: ” To niesłychane! Zdumienie wzbudza fakt, że nigdy przedtem, ani też nigdy potem nie przyjdzie na świat człowiek dokładnie taki sam, jak JA. Może podobny, ale nie identyczny.” Dobrze to sobie na nowo uświadomić. Wzmocnieni tymi słowami, pracujemy adwentowo i trochę się przed sobą chowamy. Zamykamy drzwi. Pies niespokojnie zagląda do kolejnych pomieszczeń, bo wie, że normalnie uwielbiamy wszyscy tłoczyć się przy jednym stole lub siedzieć na jednej kanapie. Teraz każdy dłubie w swoim kątku. Dłubie prezenty. Bo niektóre prezenty będą, jak czasy nakazują- kupione, ale inne- są robione ręcznie. Wycięte (Pomarańczowe nożyczki? Czy ktoś widział?), ulepione ( Cały blat jest w mące! Kto tu robił ciasto?!), nawleczone (– Gdzie jest jakaś normalna żyłka, nie lubię tych silikonowych? – Druga półka w przedpokoju), wyszyte. Dom się od tych prac trochę skrzy 🙂 Nie spodziewajcie się więc porad, co i w którym sklepie najlepiej kupić na Gwiazdkę. Jesteśmy za bardzo zajęci. Dziś szukałam mocnego kleju 🙂