grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem


1 komentarz

Jesienne róże

Właściwie są ostatnie dni lata, ale róże już jesienne. Wszystkie zakwitły w tym roku i bardzo mi żal się z nimi żegnać, a one najwyraźniej już się  żegnają.

roza2

roze1

 

A to bajka o róży, która pewnego roku w pewnym ogrodzie, za górami, za lasami nie zdążyła zakwitnąć:

„Jej Właścicielka była wesołą, jasną, pulchniutką kobietką. Codziennie przechodziła obok róży, uważnie oglądala jej listki i nowe pędy. Podwiązywała je do pergoli tak często, że róża nie mogla zapomnieć, że jest pnąca. Pryskała je jakimiś preparatami, zanim cokolwiek zdążyło zaboleć. Podsypywała dużo nawozu, który dla róży był tak dobry, jak najsmaczniejsze owoce i galaretki dla malych dzieci. Pamiętała o podlaniu… „Właściciel, małomówny mężczyzna, nie zapomniał o właściwej ziemi, gdy mnie sadzili, dołek też wykopał, jak należy” – przypomniała sobie róża.

Rozsiadła się więc wygodnie w nowym miejscu, które miało się odtąd stać jej ogrodem. Bawiła się z promieniami słońca, których było w tym roku tak dużo, że dokazywały z nimi co rano nowe, malutkie listeczki. Właścicielka kręciła głową i coś jej szeptała, przywiązując świeże pędy, ale róża za bardzo była zajęta przekomarzaniem się z wiatrem, by zwracać uwagę na słowa Właścicielki! Była przecież różą, nie byle kwiatkiem! I oplatała już prawie całą bramę, świetnie się przy tym bawiąc. Tak się jakoś zeszło aż do czasu, gdy zrobiło się chłodniej. Róża wyczuła zapach opadających liści i dopiero wtedy spostrzegła, że… że nie zakwitła ani razu!

Zawstydziła się. Tak bardzo o nią dbali, a nie nacieszyli się jej kwiatami! Zapomniała. Na śmierć zapomniała? Zerknęła na dziką różę przy płocie, która już traciła ostatnie mizerne płatki i zasypiała. Tamta – taka pospolita- choć tak nędznie, ale kwitła całe lato.

Zawstydziła się ponownie. I … postanowiła zrobić Właścicielom niespodziankę. Wypuściła kilka delikatnych pączków. O, jakże trudno było je rozwinąć! Co ogrzały je promienie, to ziębił coraz zimniejszy deszcz! Ale róża nie poddawała się! „Jeszcze trochę wysiłku, jeszcze trochę i zakwitnę! – cieszyła się pewnego jesiennego dnia. Wyobraziła sobie, jak Właścicielka rozpromienia się na ten widok i rogrzana tą myślą… rozchyliła pierwszy pąk. Ale właśnie wtedy dmuchnął na niego mróz.”Wszystko stracone”- rozżaliła się, a jej liście pociemniały i zwinęły się boleśnie.

– Jaki ładny, kwiat! Co za kolor! Szkoda, że zmarzł. Biedactwo! – ciepła dłoń dotknęła pocieszająco niemal umarłą różę – Do zobaczenia! Ależ twoja koleżanka ma w tym roku piękne owoce…- Właścicielka skierowała się w stronę krzaka przy płocie, który rzeczywiście był oblepiony jakimiś czerwonymi kulkami – Czekam na konfitury z tej róży cały rok. – zdążyła usłyszeć jej cichy głos.

Niby bez związku św. Josemaría Escrivá:  Różaniec jest szczególnie ważny dla tych, którzy pracują umysłowo lub studiują. Gdyż owe pozornie monotonne szczebiotanie dzieci do swej Matki w modlitwie do Najświętszej Maryi Panny niszczy wszelki zarodek próżności i pychy.”

Notka ukazała się także TUTAJ


2 Komentarze

Różaniec tylko rano

rozaniec

fot. M. Deresz

Rano wskakuje na łóżko pies. To właściwie jedyny moment, gdy może się na nie wepchnąć, bo już za pół godziny, po spacerze, jest brudny i taki już zostaje do końca dnia. Wkłada mi swój duży łeb pod rękę, czasem piśnie, poliże ją, a gdy nie zareaguję, podrzuca ją, sam się głaszcząc. Zawsze mnie to rozbawia i… budzi. Wstaję po omacku. Rozczochrana, pognieciona, półślepa (im później poszło się spać, tym trudnej otworzyć oczy). No ale nigdzie się nie spóźniam.

Na różaniec mam tylko rano czas. Potem mógłby się nie zmieścić. Ma być przecież nie „zamiast” jakiejś modlitwy czy zajęcia, tylko dodatkowo. Bo nie do wiary- włączyłam się do „żywego różańca”! Co więcej, właściwie stworzyłyśmy grupę. Grupa to jest dobra nazwa, bo mamy nawet support w postaci modlitwy protestantki. I to działa!

Odmawiając „swoją  dziesiątkę” staram się przypomnieć sobie słowa Pisma Świętego: „Wielki znak ukazał się na niebie, Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami a na Jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu” (Ap12,1) a potem wpadają mi w oczy słowa św. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego: „Usiłujmy naśladować Maryję w niezrównanych Jej cnotach… Nie zapominajmy tylko, że usposobienie to w czynach objawiać się winno, a nie w marzeniach”. Tak…

 

TUTAJ można znaleźć rozmowę na temat, dlaczego dzieci nudzi  „klepanie zdrowasiek”