grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem


12 Komentarzy

Pary

Jest maj, wiosna, więc mijacie je na ulicach, w parkach. Przesiadują na ławkach i w knajpkach. Majowe pary.

Najpierw zobaczyłam tę parę. On pochylał się nad nią. „Nigdy, pamiętaj, nigdy…” usłyszałam przechodząc obok. Zamilkł na mój widok i zaczął udawać niemego tulipana. Co „nigdy”? Nie opuszczę cię w zdrowiu, czy chorobie? Nigdy cię nie zawiodę? Nie zdradzę? Uśmiechnęłam się gorzko.

para1 kopia

Następna nie mówiła nic. Głowa obok głowy, zachwycone spojrzenie: podpatrywali gniazdo na pobliskim drzewie i słuchali śpiewu ptaków. Wyglądali na szczęśliwych.

para3

Biała para była  taka piękna i delikatna… Jednak nie patrzyli na siebie. Stali tuż obok, a jednak oddzielnie. Pokłócili się? Znudzili się sobą? Niemożliwe, przecież to dopiero maj!

para4

A za nimi… biegli z rozwianymi włosami. Roztrzepani, roześmiani, szczęśliwi, zakochani.

para5

I jeszcze jedna para… Poddała się. Byli razem, wspierali się, a przecież nie dali rady, powaleni chorobą, czy innym nieszczęściem. Stracili siły i chęć do życia. Czy dam radę im pomóc?

para6

Reklamy


2 Komentarze

Tak było, Ojcze Święty

Dziś jest rocznica wyboru Jana Pawła II. Będzie więc wspomnienie z 2012 o tym dniu, pewnym forum na gazeta.pl, dniu papieskim w warszawskiej szkole i cieście protestanckim (co ono ma do tego wszystkiego?!). Zdjęcia zaś są wspomnieniem z wiosny, żeby przypomnieć o wsadzeniu cebulek, bo to ostania chwila.

wspomnienia2

Tekst zamieszczony w 2012 w „Oknie na cztery strony świata” – JAK WTEDY BYŁO

Średnia przygotowywała do szkoły gazetkę o wyborze papieża – Polaka. Właściwie… skoro Najmłodszy przestał być najmłodszy i piszę o nim Z. to i Średnia może odzyskać swoje imię. Zaczynam więc jeszcze raz:

K. przygotowywała gazetkę o wyborze Jana Pawła II… Klawiatura aż furkotała, a strony w internecie zmieniały się z oszałamiającą prędkością. Podniosłam wzrok znad wycinanych ciasteczek.

– Mamy tyle książek… albumów, artykułów – jęknęłam.

– Mamo, no właśnie, TYLE, to znaczy “tak dużo”, a ja jeszcze ciasto mam upiec. Upiekę to cynamonowe, co je nazywacie protestanckie, bo przepis dostałaś od tej miłej protestantki z Krakowa.

Kiwnęłam głową. Dawno go nie piekliśmy, choć lubimy.

– Nie rozmarzaj się – zaśmiała się K. – Ciasta bierzemy do szkoły – a właśnie, w poniedziałek wezmę jedną kanapkę mniej – i będziemy je sprzedawali i kupowali, a pieniądze damy do Domu Dziecka. Z okazji Dnia Papieskiego tak żeśmy sobie z księdzem wymyślili.

– To ja ci już przyniosę te książki i pokażę, gdzie masz szukać o konklawe – zmiękłam.

– O, dzięki. I opowiesz, jak wtedy było?

wspomnienia3

Przypomniało mi się forum z mamami, które rozmawiały ze sobą o wychowaniu w wierze (to stamtąd protestantka i jej przepis!). Ich wspomnienia o spotkaniach z Janem Pawłem II, których… nie było. Napisałam wtedy tak:

“ Musiałabym zacząć od szarego, zwykłego wieczoru, kiedy koścista, drobna ni to dziewczyna, ni dziewczynka w kuchni, w której zlew był pełen naczyń, z małego trzeszczącego radia usłyszała: “Jest, jest biały dym. Habemus papam” I chwilę później dowiedziała się, że ktoś CHCIAŁ wybrać POLAKA na papieża… Koścista zostawiła zlew, złapała ratlerka ( z nieobciętym ogonem) na smycz i pobiegła obwieszczając okolicy o wyborze… “

wspomnienia

“Tyle chwil potem, tyle wzruszeń. Nawet wyborów życiowych. Nie uwierzylibyście” – dodałam w 2005 roku. Ale że to była dopiero część spotkań z Janem Pawłem II, sama bym wtedy, gdy to pisałam, nie uwierzyła 😀

PAMiĘTAJCIE O CEBULKACH


8 Komentarzy

Warszawskie tulipany

Najpiękniejsze tulipany na świecie podobno rosną w ogrodzie Keukenhof w Holandii. Tej wiosny dla gości zakwitnie tam ponad 7 milionów cebul, około 800 odmian tulipanów. Kto jednak nie zaplanował sobie podróży, może podziwiać warszawskie tulipany. Nawet nie tracąc (czy nie zyskując ) czasu w ogrodach botanicznych, tylko ot tak, po drodze do pracy, szkoły.

tulipany1

Biało – czerwone rosną przy Parku Skaryszewskim. Gdzieżby indziej, niż przed popiersiem Ignacego Jana Paderewskiego?

tulipany2

Prawda, że podobne ?

tulipany3

Wystarczy nieopodal stanąć w korku ( a zapowiada się następny bieg, więc korki będą), żeby dech w piersiach zaparły takie odmiany

tulipany4

Przypomnieć sobie ulicę Francuską, jej domy z okresu dwudziestolecia międzywojennego i waleczne dzieje

tulipany5

Zachwycić bielutkimi, jak puch

tulipany6

A takie barwne, niewyszukane odmiany tulipanów rosną „byle gdzie”. Między przystankami, na trawnikach

tulipany7

Tworząc kolorowe strumienie

tulipany8

Wystarczy się rozejrzeć. Warto. A jeszcze przecież nie weszliśmy do żadnego parku, zwłaszcza botanicznego. Oglądamy tylko przydrożne tulipany

To kocham w Warszawie.


3 Komentarze

Dzisiejsza młodzież w szpitalu

Created with Nokia Smart Cam

 

– Najpierw składamy róg do rogu… dokładnie… o taaak. – nauczycielka pokazała, uniosła się z krzesełka, obejrzała kartki dwóch nastolatek- Rozkładamy i potem robimy to samo z rogami przeciwnymi…

Młode dziewczyny, jeszcze rano przekonane, że będą miały wyczekiwane od dawna operacje kolana, zupełnie na czczo, właśnie koło południa dowiedziały się, że nici z ich planów. Trochę podjadły. Wcale się jeszcze nie poprzebierały w piżamy. Za to przedstawiły się sobie i widziałam, że trochę nawet ucieszyły, bo mogły trafić gorzej (na jakiegoś rozpuszczonego bachora, albo psychopatkę!). Ich wzrok mówił- całkiem jest fajna ta rzucona mi przez los ( może pomyślały nawet: „przez Boga”, ale tego pewna nie jestem) towarzyszka niedoli. I wtedy do sali szpitalnej weszła energiczna nauczycielka. Swoją sytuację przedstawiły jej krótko. Nie mogłam w to uwierzyć, bo przecież to „dzisiejsza młodzież”, a ich pierwsze pytanie brzmiało: „No dobra… skoro i tak nic nam dziś nie będą robić, to może jakoś możemy pomóc?” Nie pamiętam, która je zadała, ale obie zgodnie skinęły głową. Chcą zrobić coś fajnego, czyli- dobrego. Widać było, że choć się wcześniej nie znały, rozumieją się. Nauczycielka nie zastanawiała się długo- ” Naprawdę? To porobicie mi główki tulipanów z papieru. Będą na zakończenie roku szkolnego. Bo my mamy tu szkołę, wiecie?”

Created with Nokia Smart Cam

Dziewczyny robiły więc tulipany, zgarniały je do siatki, odkładały na parapet , rozmawiając o głupotach i rzeczach ważnych. Potem rzuciły okiem na   obiad, coś tam tknęły z talerzy ( nic dziwnego, zjadły o wiele za późno śniadanie!) i stwierdziły „No dobra, to idziemy pogadać z tą małą po amputacji nogi” i już ich nie było. Zostało po nich kilka porozrzucanych kolorowych papierków, zapomniany tulipan na rozgrzebanym już łóżku. O zgrozo – szpitalnym! Bo jednak są normalnymi, roztrzepanymi nastolatkami. „Dzisiejszą” młodzieżą…

 

Zdjęcia nie są za bardzo kolorowe. W szpitalu dziecięcym wcale nie jest kolorowo, choćby wszyscy bardzo się starali. Jest dużo łez, cierpienia i bólu.Tym bardziej… tym bardziej są potrzebne tulipany, choćby sztuczne.