grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem


5 Komentarzy

Pędy sosnowe od Kasi

Czy ja nie mam sosny w ogrodzie? Mam. Nie dość, że w ogrodzie mam, sosny rosną sobie w pobliskim lesie. Czy to ja zrobiłam syrop z pędów sosny ? Nie, skąd. Przyniosła mi go koleżanka – sąsiadka w prezencie.

sosna1

Powinno być tak, że mam ogromną wiedzę, a przy tym najlepsze pomysły, robię wszystko najszybciej i jeszcze doradzam, przynajmniej jeżeli dotyczy to roślin w moim ogrodzie. Ale na blogu jest tak, jak w moim życiu – ludzie dzielą się ze mną wiedzą, przemyśleniami i pracą na temat roślin, świata i Boga.

W trakcie imprezy- niespodzianki z okazji moich urodzin, rozległ się dzwonek.

– A to kto? – zdziwili się goście.

– A to kto? – zaniepokoiły się dzieci, bo wydawało im się, że wszyscy zaproszeni już dotarli.

Tylko ja byłam spokojna, bo dziwiłam się wszystkiemu, odkąd weszłam ze spaceru do domu. Jeden dzwonek więcej nie robił mi różnicy.

– Ten gość to prawdziwa niespodzianka- zażartowałam. Było mi radośnie i wesoło.

W progu stała niespodzianka z niespodzianką w dłoniach: moja koleżanka i sąsiadka, pachnąca jeszcze wycieczką do lasu, ze słojem pełnym pędów sosny przed chwilą dopiero zasypanych cukrem.

– To dla ciebie – objęła mnie i zaczęła składać życzenia.

I jak się nie ucieszyć? Jak tu być najmądrzejszą, najpilniejszą i najbardziej kreatywną ogrodniczką? No chyba, żeby mi, jak dawniej zalecano, popiół z sosny wsypać do wina, co dodawało mądrości i pewności siebie…

Pączki i młode pędy sosny zawierają olejek eteryczny, żywice, gorycze, garbniki i dużo witaminy C. Działają przeciwbakteryjnie, wykrztuśnie, moczopędnie i napotnie. Używa się je przy przeziębieniu, bólu gardła, kaszlu, a nawet przewlekłych, starych stanach zapalnych dróg oddechowych..Zbiera się w kwietniu i maju. W „Magii ziół” Andrzeja Skarżyskiego znalazłam przepis na syrop leśny:

„ 1 kg świeżych sosnowych pędów gotujemy przez 5 minut na wolnym ogniu w 3 l wody i odstawiamy na 10 dni, przecedzamy przez gęste płótno i powtórnie gotujemy, ale już z 1 kg cukru aż do gęstości miodu. Pijemy 3- 4 łyżki dziennie”. Syrop od Kasi to 0,5 kg opłukanych pędów sosnowych ułożonych ciasno w słoiku, przesypanych 0, 4 kg cukru.

Już po kilku dniach się wydziela. A jak pięknie pachnie, gdy uchyli się wieko słoika! Z pewnością to będzie najzdrowszy i najsmaczniejszy syrop sosnowy na świecie.

sosna2

A na koniec opowieść z „Gawęd o drzewach” M. Ziółkowskiej : Kiedy Pan Bóg stworzył polską ziemię i popatrzył na nią kontrolującym okiem, zauważył tu i ówdzie żółtą nagość suchych piasków, wypalonych słońcem, a tak łaknących wilgoci i roślinności, że aż ulitował się nad nimi w swoim dobrym sercu. I wtedy specjalnie dla nich (…) stworzył sosnę

Reklamy


19 Komentarzy

Żyć przyszłością

Miałam napisać notkę o moich osiemnastych urodzinach w PRL- u. „Nie trzeba żyć przeszłością, tylko teraźniejszością a nawet przyszłością” – powiedział mąż. Cóż z tego, że trzeba, skoro przyszłość nie zapowiadała się różowo. A tu… niespodzianka.

urodziny

Wykończona fizycznie i finansowo chorobą kochanego psiska, oraz innymi niezbyt pozytywnymi wieściami, zawiesiłam myślenie o moich, jakże okrągłych (!) urodzinach, planowanie wyjść i atrakcji. Ja zawiesiłam, zrezygnowałam, ale nie inni.

urodziny1

Moje dzieci postanowiły zrobić mi przyjęcie niespodziankę i wciągnąć w to rodzinę i przyjaciół. Zajęta nie widziałam, jak pojedynczo znoszą butelki z piciem i wkładają pod łóżka w swoich pokojach, pożyczają sztućce i talerze i opatulają je ubraniami w szafie, a w mieszkaniu przybywa dekoracyjnych drobiazgów… Pewnie byłam zbyt zmartwiona, żeby zauważyć ten rozkwit miłości.

Dopiero zgodne porządkowanie mieszkania wzbudziło moje podejrzenia. Za późno !

urodziny2

Rodzina i przyjaciele włączyli się, biorąc odpowiedzialność za poszczególne części.

I tak w dzień swoich urodzin, po długim, miłym spacerze , weszłam w sam środek przyjęcia niespodzianki.

I się popłakałam.

urodziny4

Wzruszyła mnie pamięć, miłość, prezenty przygotowane specjalnie dla mnie

urodziny3

Dobrane, albo wręcz zrobione samodzielnie z wielką starannością.urodziny5

Dbałość o każdy szczegół… Tyle dobra, ile mnie spotkało.

A dzień później… „I zebrali jeszcze dwanaście pełnych koszów ułomków i ostatków z ryb.”

urodziny6

Trzeba pamiętać o przeszłości, więc wpis o osiemnastych urodzinach pewnie się pojawi, ale… jest i teraz za co dziękować.


4 Komentarze

Dziewczyńskie zabawy

Mała Dziewczynka kończy dziś cztery lata. Oczywiście jej ulubionym zajęciem jest zabawa.

urodzinu_zabawa

Zabawa w Maryję:

Dzieciątko, pieluszka, w którą jest owinięte Dzieciątko, koń na biegunach udający osiołka, w tle „Uciekali, uciekali, uciekali na osiołku przez pustyniii żar…”

– Józefie – z braku innego mężczyzny pod ręką Mała Dziewczynka tak zwraca się do mnie – zbuduj nam namiot, żebyśmy schronili się w tę noc.

Zauroczona jej prośbą, rzucam się w kierunku koca, krzeseł i buduję pośrodku salonu tymczasowe schronienie dla Świętej Rodziny. Maryja wchodzi do środka, usiłuje się zagospodarować, ale po chwili zaniepokojona wystawia główkę:

– A gdzie, Józefie, no gdzie jest mój żłób ?!

 

Zabawa w babcię

Łóżko w sypialni dziadków, poduszeczka babci, różaniec i Biblia dla dzieci oraz na dokładkę pies na dywaniku. Mała Dziewczynka siedzi wygodnie oparta o poduszkę, na nosie ma okulary (przeciwsłoneczne, bo jedynie takie wynegocjowała), uważnie czyta Biblię, różaniec odłożyła już na stolik lub jeszcze go nie wzięła do ręki

– Właśnie się modlę, zalaz przyjdę – wyjaśnia z uśmiechem ( prawdziwa babcia!) zaglądającej do pokoju osobie.

 

Zabawa w mamę

Laptop, zapisane kartki. Komórka, torebka (a raczej „toreba”). Kartki wysypują się aż z toreby. Mała Dziewczynka zapisuje kolejną białą powierzchnię wykresami. Uderza paluszkami w klawiaturę.

– Placuję, placuję – mruczy sobie pod nosem. Odbiera telefon – Zalaz. Tak, oczywiście, kończę – gestykuluje swobodnie – Oddzwonię później. Będę zajęta.Teraz wychodzę z córecką. Tak, z Wikusią, tak.

 

Zabawa w ciocię

Książki z zakresu biologii rozłożone dookoła. Szczotka do włosów. Lśniące loki. Mała Dziewczynka jeszcze wygładza spódniczkę. Potem otwiera podręcznik. Uważnie przegląda kolejne ilustracje

– O… o.  Zobacz, komórki. One się nazywają… Naskólek, popatrz, a potem… warstwa siateczkowata. A potem są… Kika! Jak się nazywają?

W ciocię bawić się jednak najtrudniej!

Wbrew pozorom to nie  zabawa w gotowanie jest typowo dziewczyńska 😀


2 Komentarze

Osiemnaste. Kto więzi K.

„Kolejne urodziny obchodzi się inaczej, niż kilka pierwszych” – pisałam o piętnastych urodzinach córki, a potem przytoczyłam rozmowę:

– O której będziesz?

– Mam chór, późno.

Zdążymy podjechać po upragnioną książkę -” I ty możesz improwizować”. Gdyby nie marzenia Średniej, nie wiedziałabym, że ta książka istnieje. I że można ją chcieć. Gdy zbliżają się kolejne urodziny, trzeba uważnie słuchać. Bo bluzeczka zadowala krócej, niż kiedyś lalka.

– A może jakoś spotkalibyśmy się wcześniej? Może chcesz wyjść z koleżankami?

– Jutro na chórze są ważne rzeczy, nie ma mowy. Pojutrze mam dwie klasówki. Koniec roku! Pojutrze gdzieś pójdziemy. Albo po wystawieniu ocen. Będzie luźniej.

Kolejne urodziny i ujawnia się zaskakująca umiejętność – czekania. Nawet na przyjemność, która się należy.

Tak pisałam. Ale… Okazało się, że to nieprawda, że chodzi o ich kolejność. Osiemnaste są jeszcze później, niż piętnaste, a K. nigdzie w tym roku nie wychodzi. Jest uwięziona w domu- i to nie przez nas i naszą zaborczą rodzicielską miłość, a przez swoją własną (dorosłą) nogę. Okazało się też nieprawdą, że jest jakaś przyjemność, która „się należy”. „Tort?”- zapytałam wczoraj, a ona przez opuchnięte usta (jakiś lek ją uczula!), westchnęła tylko: „Tort przekładamy na później, bo na razie nie mogę go zjeść”. K. jak królewna zatrzaśnięta na zamek choroby.

 

 


2 Komentarze

Życzenia urodzinowe

– Do Kogo tu przyszliście?– pytał często Jan Paweł II w takcie rozmów z młodzieżą, dziećmi i starszymi podczas pielgrzymek. „Tłumy jeżdżą za nim”- pisali dziennikarze, „tłumy przychodzą na jego msze”- dodawali, „ tysiące witają go na trasach przejazdów”- cieszyli się, bądź zżymali. A mieli na myśli oczywiście tego, teraz już świętego, papieża.

A tłumy odpowiadły na pytanie

– Do Jezusa!

Dlatego, gdy zastanawiałam się, jakie życzenia urodzinowe (dziś 18 maja!) najbardziej ucieszyłyby św. Jana Pawła II, pomyślałam, że chciałby, żeby te tłumy, to jego pokolenie, a także ich dzieci i wnuki dotarły bezpiecznie do domu. Do Domu Ojca.

Dlatego zamiast słów Jana Pawła II , Słowa Pisma św., które usłyszeliście, bądź usłyszycie jeszcze dziś w Kościele:

Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę. Odezwał się do Niego Tomasz: Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę? Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.