grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem


12 Komentarzy

Single czyli pojedynczy

W połowie lutego wszyscy spoglądają tylko na zakochanych, rozmawiają o małżeństwach i parach. A przecież nie wszystkie rośliny w ogrodzie sadzimy w grupach. Nie wszystkie w grupach pozostaną.

single

Niektóre rosną pojedynczo. W połowie lutego wyglądają dość samotnie. Szczególnie na tle śnieżnej bieli, pozbawione kolorów. Ale pojedynczy to niekoniecznie to samo samotny. Single nie musi być zgorzkniały. Ani nie musi egoistycznie używać życia. Nawet jedna gałązka ziela ( zadbanego!) może poprawić smak potrawy. Pomaga usunąć dolegliwości chorobowe. Jest niezastąpiona, choć tak niepozornie wygląda w śniegu.

Pojedynczy krzew często stoi w ogrodzie samotnie, bo ma stanowić mocny akcent, cieszyć oczy. Nie jest smutny i zgorzkniały, tryska kolorami i radością. Jest piękny i zadbany i to nie to samo, co myślący tylko o sobie. A nie chodzi nawet o to, że zdobi, więc się na coś przydaje, jak ta duża azalia u mnie na wsi.

single1

To prawda, jest tak śliczna, że do jej kwiatów ciągną owady, ale nie tyle podziwiać ją i się na nią napatrzeć, ale nasycić nią i najeść. Ona je karmi. W jej cieniu rośnie trawa i drobne kwiatki, które nie wytrzymałyby palącego letniego słońca. Bo w ogrodzie, a przypuszczam, ze skoro w ogrodzie to i w życiu, singiel to nie musi być egoistyczny samotnik, częściej jest jak rosnąca pojedynczo roślina.

Wyjątkowa. Kochana, godna miłości taka, jaką jest.

Tak, wiem, trzeba zwiększyć dzietność i ilość małżeństw, ale nie mogłam się powstrzymać

Dla pojedynczych mam słowa Jana Pawła II

Nie przyjmujcie za miłość niczego, w czym nie ma prawdy, ani za prawdę niczego, w czym nie ma miłości.


11 Komentarzy

Żywe miasto 7

Kocham Warszawę. Walentynki w Warszawie były gorące i nie jest to aluzja (a tym bardziej skojarzenie ) do premiery filmu o kilkudziesięciu twarzach kogośtam, czy do seksualnych wyczynów.

Było tak ciepło, że od rana włóczyły się po mieście pary zakochanych, a wieczorem nawet zapłonął most.

My zaczęliśmy dzień od szukania pierwszych oznak walentynek nad Wisłą, na jej prawym dzikim brzegu. Jest tam pięknie.

walentynki

Na plaży  było pusto, a dzikie drogi, udające wąwozy, pełne gałęzi, suchych traw i liści. Zobaczyliśmy też tam ślady po ognisku, ale kompletnie się tym nie przejmowaliśmy.

walentynki1

Staw, mimo gorącego słońca, był jeszcze zamarznięty.

walentynki2

Ale to właśnie na stawie zobaczyliśmy zakochaną parę. Ona nieśmiało kręciła się tuż przy zwalonym pniu, a on co jakiś czas sprawdzał dziobem, jak gruby jest lód. Może udałoby się tu przeżyć? Założyć gniazdo?

walentynki3

Pierwsze oznaki walentynek znalezione i to w dzikiej głuszy, ale takiej pośrodku wielkiego miasta 😉

Można było teraz spokojnie pospacerować i porobić takie tam.

walentynki5 kopia

I takie inne.

walentynki6

I oswoić się z Mostem Siekierkowskim. Musimy się z nim bliżej zaprzyjaźnić, bo inny, którym dotąd jeździliśmy do szkoły, pracy, do mam, spalił się. Nie wiem, z miłości czy z rozpaczy, ale się zapalił…

walentynki7