grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem


9 komentarzy

Przed premierą

Tak wytrwale szukamy śladów wiosny, tak piękne robimy zdjęcia pojedynczym kwiatuszkom, że możemy przegapić to, co dzieje się naprawdę. A ona jeszcze nie nadeszła. A jest tuż przed premierą.

kruczkowskiego9

Tak jakby ptaki, drzewa, krzewy i kwiaty jeszcze próbowały swe role. Pod wpływem światła jedne rozsiadają się na gałęziach, inne rozwijają kielichy i pokrywają umęczoną zimą trawę i wydaje się, ze ta próba jest generalna, ale gdy tylko zacznie siąpić, a chmury zakryją słońce, wszystko to chowa się… nie wiadomo właściwie gdzie. Za kulisy? „Jeszcze nie”- szepce natura i ostrzega swoje dzieci co mniej odporne na mróz.

kruczkowskiego8

Ludzie też spacerują niechętnie. Tylko w jasne, słoneczne dni.

kruczkowskiego1 kopia

To etap wybierania miejsca do życia. Zastanawiania się.

kruczkowskiego6

kruczkowskiego7

Lada moment wiosna wybuchnie z całą siłą. Kolejny raz o tej samej porze. I niby co to za premiera, co za zaskoczenie, skoro sztuka jest grana od zarania dziejów? I Autor ten sam? Ale nie, po to jest Wielki Post, po to mijają lata. Kolejny raz wyreżyserujemy, zagramy ją  jeszcze inaczej. Niepowtarzalnie. Ta wiosna nie będzie podobna do innych. Niech będzie, może nie tyle piękniejsza, co lepsza.

kruczkowskiego4

 


8 komentarzy

Warszawskie tulipany

Najpiękniejsze tulipany na świecie podobno rosną w ogrodzie Keukenhof w Holandii. Tej wiosny dla gości zakwitnie tam ponad 7 milionów cebul, około 800 odmian tulipanów. Kto jednak nie zaplanował sobie podróży, może podziwiać warszawskie tulipany. Nawet nie tracąc (czy nie zyskując ) czasu w ogrodach botanicznych, tylko ot tak, po drodze do pracy, szkoły.

tulipany1

Biało – czerwone rosną przy Parku Skaryszewskim. Gdzieżby indziej, niż przed popiersiem Ignacego Jana Paderewskiego?

tulipany2

Prawda, że podobne ?

tulipany3

Wystarczy nieopodal stanąć w korku ( a zapowiada się następny bieg, więc korki będą), żeby dech w piersiach zaparły takie odmiany

tulipany4

Przypomnieć sobie ulicę Francuską, jej domy z okresu dwudziestolecia międzywojennego i waleczne dzieje

tulipany5

Zachwycić bielutkimi, jak puch

tulipany6

A takie barwne, niewyszukane odmiany tulipanów rosną „byle gdzie”. Między przystankami, na trawnikach

tulipany7

Tworząc kolorowe strumienie

tulipany8

Wystarczy się rozejrzeć. Warto. A jeszcze przecież nie weszliśmy do żadnego parku, zwłaszcza botanicznego. Oglądamy tylko przydrożne tulipany

To kocham w Warszawie.


1 komentarz

Żywe miasto 6

Następny miejski wpis, co nie bardzo dziwi, gdy się wyjrzy przez okno, a jeszcze mniej, gdy dojdą rodzinne kłopoty zdrowotne. „ Trochę kiczowate…” powiedział syn widząc światełka w Wilanowie w sobotę. Zatkało nas. „Dobra, to dziś pójdziemy obejrzeć coś prawdziwego” odpowiedzieliśmy mu dopiero w niedzielę wieczorem Wystawą 19 artystów w 19. Dzielnicy (urzeczeni miejskością). Rozmawialiśmy z NeSpoon. Kocham Warszawę nie sama 🙂

Działając wspólnie 19 artystów ożywia 19. Dzielnicę i zarazem obdarza ją twórczą energią, nadając jej coś z klimatu nieznanego, podskórnego życia miasta. Miasta, w którym mieszka wielu artystów i wielu z nich próbuje łączyć sztukę z zaangażowaniem społecznym, zmieniać miasto i nadawać mu wyraz. Bo przecież jest to wciąż miasto w budowie…-  napisała o twórcach i o Warszawie kurator wystawy Zofia Jabłonowska- Ratajska

Światła i światełka musiały być, bo „znowu było ciemno”. Ale tym razem nie było do nich żadnych zastrzeżeń

19dzielnica1

 

Kwietniki i kwiaty też widzieliśmy, ale nie one były w centrum.

19dzielnica3

Rozmawialiśmy z artystami i coraz szerzej otwierały nam się oczy. Niektóre dzieła nie poruszały nas, inne bardzo nam się podobały (myślę, że jeszcze o nich napiszę), aż wreszcie weszliśmy do galerii NeSpoon:

19dzielnica5a

fot. R. Deresz

 

NeSpoon intuicyjnie odnajduje miejsca, które wymagają jej artystycznej interwencji. Ceramiczną koronką, materiałem zarówno delikatnym, jak trwałym, zalepia, niczym pajęczyną, rany i blizny miejskie. Uwagą obejmuje wszystkich mieszkańców miasta- porcelanowy serwis dla gołębi ustawia w samym centrum, koło Dworca Centralnego, gdzie gromadzi się najwięcej tych bardzo warszawskich ptaków– rozglądałam się zdziwiona (przypominając sobie „Ależ ja widziałam na murze, na mieście te koronki! To ona maluje koronkową bizuterię”). Artystka siedziała na parapecie, uśmiechając się i zachęcając: „proszę dotykać, proszę się rozgościć”, a przecież pracowała nad tym serwisem około pół roku ( przemknęło mi przez głowę „A jak coś się stłucze? Byłoby żal”)

19dzielnica4

fot. R. Deresz

 

 

19dzielnica5portret

fot. R. Deresz

Ale okazuje się, że niekoniecznie. Ta pierwsza zastawa z Dworca Centralnego zniknęła jeszcze tego samego dnia, zabrana pewnie przez bezdomnych. „Widocznie potrzebowali jej bardziej, niż ptaki. Niech im służy i będzie pełna”- skomentowała NeSpoon. Dzielenie się tym, co ma najcenniejsze i przecież najdroższe: swoim talentem, pracowitością i pięknem jest dla niej naturalne. („Czy ja tak potrafię?”) Robi koronki materiałowe. Pokazała nam zdjęcie, a na nim szałas bezdomnego. „To było w  Egipcie”- opowiadała- „W turystycznej miejscowości pełnej pięknych plaż i luksusowych hoteli. Dalej, za hotelami, miejscowi biedacy i bezdomni tworzą szałasy, konstrukcje z parasoli i leżaków. Mieszkają w nich całymi rodzinami, oklejając te domki różnymi szmatami. Ale jeden z szałasów był „uboższy” niż inne, skromniej opatulony. Jeden z tych panów- wspomina NeSpoon- był samotny. Pomyślałam sobie… Zrobię to dla niego. Jakoś się porozumieli, nie znając swoich języków i… NeSpoon uszlachetniła, ozdobiła jego mieszkanie koronkami”

„Serwis dla gołębi” można obejrzeć TU

Zapytana „jak to się zaczęło”, nie zastanawiała się długo. „Zaczęło się od biedronek. Lepiłam je całą zimę, która była dla mnie ciężka. Chciałam, żeby dzieci miały też coś dla siebie w przestrzeni miejskiej.” Na wiosnę 12 kwietnia 2009 roku, jednego dnia biedroneczki pojawiły się na warszawskich murach razem z jedną koronką, zawieszone nisko, na poziomie wzroku dzieci.

Jak to się zaczęło, czyli biedronki możecie obejrzeć TU

– Musimy spotkać się znowu- obiecaliśmy sobie. NeSpoon planuje przed 6 grudnia wystawę dla dzieci, więc pewnie przyjdziemy z Małą Dziewczynką.

– No, to jest wielka rzecz– spojrzeliśmy na siebie wychodząc z galerii. Ogrzani i pokrzepieni. A potem śniłam o koronkach na murze naszego wiejskiego domu i o koronkach na pniach drzew. Biedronki mamy przecież prawdziwe…

19dzielnica6


6 komentarzy

Marcinki i motyle

O tym, że marcinki to nie tylko małe Marciny, czy można je spotkać na nadwiślańskim brzegu i być może ostatnim w tym roku motylu.

– O, zobacz, zobacz, całe pole marcinków- mąż aż przystanął ze zdumienia- Widzisz, ty je pielęgnujesz w ogrodzie, a one sobie tutaj- zatoczył ręką dookoła, pokazując na wysokie trawy, krzaczory i nadwiślański piasek- Tak sobie same rosną. Identyczne.

– Niezupełnie takie same- zaprotestowałam słabo, a słabo, bo chociaż zdziczały, w gruncie rzeczy też byłam pełna podziwu, że dają sobie tak dzielnie radę, zaledwie kilka kilometrów od centrum Warszawy. Gdybyśmy wspięli się na konar leżący opodal, widzielibyśmy samochody mknące Wałem Miedzeszyńskim. Pole dzikich marcinków nad rzeką w środku stolicy Polski!

Marcinki rosną w naszym wiejskim ogrodzie od samego początku. Dbam o nie- czyli na zimę (bo są mrozoodporne) przycinam, wiosną usuwam chwasty, żeby mogły się rozrastać, nawożę, a one powoli zawłaszczają przestrzeń i to nie tylko swoją. Przepychają się z różą, po bratersku ściskają hortensję i do spółki z nadmiarem deszczu pewnej wiosny, przepędziły tojad- to akurat dobrze, bo tojad jest mocno trujący.. Podobno nazwę zawdzięczają temu, że kwitną w dzień św. Marcina. Wiem, kiedy jest ten dzień, bo jeden z moich ulubionych kolegów w czasach ogólniaka miał tak na imię, a potem na studiach na roku też był Marcin. Świętego Marcina z Tours jest 11 listopada, ale nawet gdyby to miał być jakiś inny święty Marcin, na przykład ten, którego wspomnienie jest obchodzone 17 września, kwiaty te kwitną dużo dłużej, niż od września. W moim ogrodzie zaczynają panoszyć się w lipcu i rzeczywiście kończą po porządnych i to niejednych przymrozkach, mogłyby więc nosić imię także wielu innych świętych. Nazywałyby się może wtedy anulki, krzysztofki, krystynki, albo marynie. Są astrami, zaliczanymi do jesiennych, choć to w gruncie rzeczy kwiaty letnio- jesienne, łatwe w uprawie i bardzo urokliwe. Mam je w ogrodzie w kolorach różowym, niebieskim (pełne) i fioletowym. Motyle lubią jednak tylko jedne- do gustu przypadły im te fioletowe, najwyższe.

I tak  właśnie wyglądają na ogrodowych astrach.

ostatnimotyl3

 

A to są marcinki nadwiślańskie:

ostatnimotyl2

 

– Gdzie są marcinki, są i motyle- ruszyłam przez chaszcze, pewnie pełne różnego robactwa, w kierunku pola jesiennych astrów. Wisła skrzyła się za moimi plecami, pod butami miałam rzeczny piasek.  Znalazłam motyle.

Ciekawe czy to ostatnie tego roku?

ostatnimotyl1