grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem


9 Komentarzy

Przed premierą

Tak wytrwale szukamy śladów wiosny, tak piękne robimy zdjęcia pojedynczym kwiatuszkom, że możemy przegapić to, co dzieje się naprawdę. A ona jeszcze nie nadeszła. A jest tuż przed premierą.

kruczkowskiego9

Tak jakby ptaki, drzewa, krzewy i kwiaty jeszcze próbowały swe role. Pod wpływem światła jedne rozsiadają się na gałęziach, inne rozwijają kielichy i pokrywają umęczoną zimą trawę i wydaje się, ze ta próba jest generalna, ale gdy tylko zacznie siąpić, a chmury zakryją słońce, wszystko to chowa się… nie wiadomo właściwie gdzie. Za kulisy? „Jeszcze nie”- szepce natura i ostrzega swoje dzieci co mniej odporne na mróz.

kruczkowskiego8

Ludzie też spacerują niechętnie. Tylko w jasne, słoneczne dni.

kruczkowskiego1 kopia

To etap wybierania miejsca do życia. Zastanawiania się.

kruczkowskiego6

kruczkowskiego7

Lada moment wiosna wybuchnie z całą siłą. Kolejny raz o tej samej porze. I niby co to za premiera, co za zaskoczenie, skoro sztuka jest grana od zarania dziejów? I Autor ten sam? Ale nie, po to jest Wielki Post, po to mijają lata. Kolejny raz wyreżyserujemy, zagramy ją  jeszcze inaczej. Niepowtarzalnie. Ta wiosna nie będzie podobna do innych. Niech będzie, może nie tyle piękniejsza, co lepsza.

kruczkowskiego4

 


11 Komentarzy

Jest działanie, jest różnica

Budzę się z migreną, choć to niedziela. Za oknem co? Oczywiście deszcz. Ale już za godzinę dom napełnia się zapachem pieczonych kakaowych ciasteczek, nieśmiało zagląda do niego słońce i zaczyna działać środek przeciwbólowy. Jest różnica? Coś z nią trzeba zrobić w Wielki Post.

ciasteczka1 kopia

Jadą goście, jadą! Na kawę… A tu potworna migrena, deszcz, mrok i niepościelone łóżka. Całe szczęście kilka dni temu natknęłam się na blog Gęba w niebie, a tam na przepis na  kakaowe ciasteczka. Przepis jest tu

Kakaowe kruche ciasteczka z wzorkami

Szybki, łatwy i przyjemny. Zwłaszcza, gdy ma się do pomocy Małą Dziewczynkę. Wymaga to odrobinę więcej uwagi, niż bez jej pomocy- zwłaszcza, żeby surowe, ale już mocno pachnące ciasto nie wędrowało do jej do ust… Uzgodniłyśmy, że ma do tego talent- oraz do ugniatania, wycinania wzorów i układania wierszyków. Ja mam talent do nadawania każdej rzeczy i każdemu miejscu swojego charakter(k)u. Przepis też  się więc zmienił. Skoro jest nas dużo, podwoiłam proporcje, dodałam łyżeczkę proszku do pieczenia, żeby ciasteczka nie były tak suche (zaraz napiszę, dlaczego) mam migrenę, więc dodałam trochę (pół łyżeczki zaledwie!) imbiru. Podczas, gdy ciasto się chłodziło w lodówce, wyjęłam dżem z czarnej porzeczki i trochę wiśni w spirytusie, które zaraz odsączyłam i sprawdziłam, czy wszystkie są pozbawione pestek. Schłodzone, rozwałkowane jak w przepisie ciasto zaczęłyśmy wycinać szklanką w zestawy po dwa kółka, w jednym z kół małym kieliszkiem wycięłyśmy w środku malutkie kółeczko. Po nałożeniu jednego koła ( z wyciętym środkiem) na drugie, wyszły dwupoziomowe ciasteczka. Proszek do pieczenia sprawił, ze chętniej się w piekarniku połączyły, lekko tylko jedno do drugiego przyciśnięte palcami. W środek łyżeczką nakładałam ciemny dżem i po jednej wisience. Wyobraziłam sobie, że takie mocno wytrawne ciastka będą nam dziś bardziej smakować… Jakoś tak wycięło się jeszcze kilka gwiazdek. I już po kilkunastu chwilach dom napełnił się zapachem czekolady… zaczęło świecić słońce… działać środek przeciwbólowy…

Ufff… znaczna różnica.

Grzechem byłoby nic nie zrobić z tą różnicą.

Ciasteczka przecież wyszły wyśmienite: aromatyczne, mocno czekoladowe, nieprzesłodzone, szalenie eleganckie.

cisteczka2

Z takim wyglądem, kosztowałyby majątek. A kosztują tak niewiele !

Jest Wielki Post i ci, którzy jak ja nie mają postanowienia, by odmawiać sobie w jego czasie słodyczy, a przyjmują gości własnoręcznie zrobionymi ciasteczkami, mają w kieszeni  różnicę. A z różnicą (nawet niewielką) to już można coś dobrego zrobić:

pomóc Fundacji Świętego Jana Jerozolimskiego, która prowadzi domy dla dzieci i młodzieży

http://fundacjaswjana.pl/home/

Jak pomóc tworzyć dom pachnący kanapkami i ciastkami:

http://fundacjaswjana.pl/jak-pomoc/

Małe działania potrafią zmienić świat!

 

(Ciekawe, jak bardzo zagmatwany jest ten migrenowy wpis)


11 Komentarzy

Dziwny koniec/początek

Tak ! Tak ! Wyrwaliśmy się wreszcie z miasta, przyznaję, że pięknego, żywego miasta, i kaszląc i kichając wyruszyliśmy na wieś, zobaczyć wiosnę na własne oczy.

Ale, ale, jaka to wiosna, gdy w wyziębionym przez długie tygodnie nieobecności domu, stała ubrana w łańcuchy i zabawki choinka? Ta w mieście została rozebrana na czas, ta na wsi została sama w pustym domu. Niby kogo to obchodzi? Niby w mieście – nikogo, ale na wsi panują inne zwyczaje. Tu jest porządek, pewna kolej rzeczy i żeby coś nowego się zaczęło, coś przedtem trzeba zakończyć. Posprzątać, pozamiatać – choćby nawet pod dywan – i zostawić za sobą. Pilnuje tego wiele osób. Właściwie wszyscy, bo jakoś każdy zakłada, że sam zainteresowany może być dla siebie akurat zbyt hmmm… wyrozumiały. A jednak słysząc nasz kaszel, sąsiedzi litosiernie zmilczeli, kiwając tylko głową nad naszą skomplikowaną sytuacją w tym nad zawieszeniem między miastem a wsią. Choinka dzielnie wytrzymała szarpanie, pozbawianie ozdób, odzieranie ze świecidełek i nawet, dumna i ciągle całkiem ładna, dała sobie zrobić ostatnie zdjęcie.

choinkawiosna

Potem można było wyjść do ogrodu. Z choinką i nie tylko. A ogród wyglądał tak:

choinkawiosna1

Dużo nawianych (mimo zgrabiania!) liści, jakieś patyki, kopce kreta (nie mam na myśli ciasta!), nierówna, wielokolorowa z przewagą żółci i beżu trawa , mech… słowem bałagan.

Jednak, gdy tylko rozsunęło się suche liście, trawę, okazało się, że tuż pod nimi są takie skarby

choinkawiosna2

Znowu – w ogrodzie, jak w życiu. Cokolwiek by się nie nabałaganiło, nawet i bez naszego udziału, są niespodzianki, które na nas czekają niezależnie od naszej kondycji (nawiązuję do kaszlu ) , gdy tylko posprzątamy i po nie sięgniemy, ot tak rosną w trawie. Zasiane, wkopane już dawno, skarby trochę zapomniane i zaniedbane.

choinkawiosna3

choinkawiosna4a

Czy to nie dziwne, że pomimo upływu wielu lat i przeżycia wielu rozczarowań wciąż w to wierzę?

Wiosna w tamtym roku „Trochę czasu” TU

Więcej zdjęć na instagramie https://instagram.com/marzenaderesz/


5 Komentarzy

To nie pora ostatnia

Zabawy z Małą Dziewczynką nie zawsze są edukacyjne i rozwijające. Zwłaszcza, gdy chorych dziewczynek jest więcej. Zwłaszcza, gdy chore są same dziewczynki. Wtedy zabawy są tylko, aż i po prostu wesołe.

ciemnosci

Marzy nam się, żeby już były już Święta. A może nawet koniec maja i koniec kłopotów. A tu za kilka ciepłych i słonecznych dni, trzeba odpokutować takimi, gdy za oknem ciemno i ponuro, a i w środku choróbsko i smutek.

Na to dobre są… malowanki. Niekoniecznie na kartonie z bloku rysunkowego.

ciemnosci0

I dobre słowa, a słowa świętego to już szczególnie

”Jeśli ktoś lub coś każe ci sądzić, że jesteś już u kresu, nie wierz w to! Jeśli znasz odwieczną Miłość, która cię stworzyła, to wiesz także, że w twoim wnętrzu mieszka dusza nieśmiertelna. Różne są w życiu „pory roku”: jeśli czujesz akurat, że zbliża się zima, chciałbym, abyś wiedział, że nie jest to pora ostatnia, bo ostatnią porą Twego życia będzie wiosna: wiosna zmartwychwstania. Całość twojego życia sięga nieskończenie dalej niż jego granice ziemskie: Czeka cię niebo” Jan Paweł II

Jest ciemno i ponuro, to prawda, ale przecież… niechby i przez łzy… widać nadzieję 🙂

ciemnosci1