grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem


8 Komentarzy

Ingerencja

Wiele lat temu zrobiliśmy ingerencję.

bazie6 kopia

Było sobie pole, którego nikt nie uprawiał, podmokłe jakieś, takie niewdzięczne, dużo krzaczorów i chwastów na nim… Wychodziliśmy, pogadaliśmy, ustaliliśmy, wydzierżawiliśmy i zasadziliśmy na nim wierzbę… ale nie jedną. Tysiące sadzonek wierzby energetycznej. Bowiem to była duża ingerencja/interwencja.

bazie8 kopia

Przez chwilę jeszcze walczyły z nią chwasty, ale teraz… rośnie sobie swobodnie, jest czym palić w piecach, wprowadziła się weń sarnia rodzina i mamy takie widoki:

bazie3 kopia

Czy ta ingerencja mogła być szkodliwa? Sarnia rodzina wydaje się mówić, że w żadnym wypadku

 

Reklamy


4 Komentarze

Wierzby, Chopin i Myako Arishima

Zachwycona gapiłam się na wierzby, więc przypomniał mi się i Chopin (zawsze tak mam) i zaraz potem recital Myako Arishima ( a tak mam od bardzo niedawna)

wierzby2

Rozejrzałam się po gmachu Synfonii Varsovii przy Grochowskiej 272.  Kiedyś był tu Instytut Weterynaryjny SGGW serdecznie otwarty dla chorych zwierząt. Pamiętam, jak w środku nocy podjeżdżały taksówki z całej Warszawy z chorymi psami i kotami. Trochę tego dawnego, znajomego zapachu pozostało. Teraz mieści się tu Europejskie Centrum Muzyki, tego wieczora znowu podjeżdżały taksówki, tylko więcej. Było zimno. Na zewnątrz i w środku.

Jednak warto było trochę zmarznąć, bo można było posłuchać na żywo uczestników XVII Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina.

To był dzień ogłoszenia nazwisk pianistów, którzy przeszli do III etapu. Jeszcze nic nie wiedzieliśmy. Aula była zapchana po brzegi, ale dotarliśmy na tyle wcześnie, że znalazło się jeszcze kilka wolnych miejsc na korytarzu przed, pod ekranem. I co ważniejsze, że przed, pod garderobą, a tam jest zawsze najciekawiej.  Mieliśmy słuchać Japonki i dwóch Polaków. W trakcie pierwszego recitalu, grał wtedy Piotr Nowak, po schodach wbiegła młoda, śliczna dziewczyna. Na długą suknię miała zarzucony ciemny płaszcz. Stanęła przy barierce i słuchała. Była o wyciągnięcie ręki, ale starała się nie rozglądać, nie przyciągać spojrzeń, nie przeszkadzać. Było jej zimno, jak zresztą wszystkim dookoła, wyciągnęła dłonie w kierunku lampy grzejącej i poruszała palcami, rozgrzewając je w cieple płomienia. Przypominała raczej Dziewczynkę z Zapałkami, niż pianistkę. Miyako Arishima? A z drugiej strony… taka ona chyba jest: skromna i delikatna.

TU można zobaczyć, jaka jest gdy nie gra.  

Wkrótce nadszedł i jej czas, weszła na salę, ukłoniła się i usiadła przy fortepianie, a wtedy jakby zapomniała o wszystkim, oprócz mojego, naszego Chopina. Jej twarz spoważniała, ruchy nabrały precyzji i zdecydowania.

chopin

 TU  jak gra.

To był jej Chopin. Dziwiła się, uśmiechała się, odczuwała niepokój razem z nim. Wciągała nas w tę grę, swoją grę Chopina.

I ledwie skończyła już chciała zniknąć, zbiec po szerokich schodach, jak Kopciuszek, nie słynna pianistka. Zatrzymały ją brawa. Uśmiechnęła się nieśmiało i niedowierzająco. Jakby nie wierzyła, że jej się to przydarza. Sceneria- przyznam- była dość niezwykła 😉

chopin3

Katarzyna Popowa-Zydroń specjalne słowa skierowała do tych, którym nie udało się zakwalifikować. Wyraziła nadzieję, że mimo porażki udział w Konkursie Chopinowskim będzie dla nich ważnym doświadczeniem. – Jesteście młodymi i świetnymi artystami. Jeśli prawdziwie kochacie muzykę, a nie tylko sukces, ta nieprzyjemna chwila może się okazać cenna – mówiła.

Jak podkreśliła, „artysta potrzebuje wszystkich doświadczeń. Tych smutnych nawet bardziej”. – Chopin nie był szczęśliwym człowiekiem i jego twórczość nie powstała jako wyraz zadowolenia. Proszę przyjąć werdykt jury i podążać dalej swoją artystyczną drogą, budując swoją osobowość, a sukces niechybnie przyjdzie. Nie trzeba go szukać, on was znajdzie – zakończyła.

https://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/1529705,Trzech-Polakow-zagra-w-III-etapie-Konkursu-Chopinowskiego-Wybor-byl-bardzo-trudny

Myako Arishima nie zakwalifikowała się do III etapu Konkursu.

wierzby1


7 Komentarzy

Wierzbowe bazie na przepracowanie

Właściwie wierzby mają w tym roku bazie już od lutego, a na (po) świąteczny tydzień, a raczej Oktawę Wielkiej Nocy, nawet pięknie się zażółciły.

bazie2

Podobno dawniej łykano w Niedzielę Palmową poświęcone kotki wierzbowe, co miało ustrzec przed chorobani gardła, szczególnie przed chrypką. Nie robię tego, więc nie mam pojęcia czy to naprawdę działa i jak niby miałoby działać. Palmy zostawiam w spokoju, ale już sam widok kwiatów Salix odpędza złe myśli i nastraja pozytywnie do świata. Świadomość tego, że herbata z kory wierzbowej rozpędza gorączkę i jest dobra na bóle reumatyczne bardzo mnie uspokaja, zwłaszcza gdy  tak dużo wierzb w naszej wsi, a nawet ogrodzie.

bazie

Natomiast badzo mnie zaskoczyło, gdy przeczytałam w „Zielniku dla każdego”, że pomaga w zaburzenaich trawienia będących skutkiem nadmiernej pracy :O W sam raz na Oktawę.

bazie1

Jak zwykle będę się także czepiała. Trzeba pamietać, że kora wierzby zawiera salicylany, tak jak aspiryna czy polopiryna i wprawdzie występują tu w postaci naturalnej, ale mogą wywołać czasem uczulenia u dzieci poniżej 12 roku życia. Natomiast samo urywanie gałęzi, budowanie szałasów ( jezeli wetknie się ich końce głębiej w ziemię, mogą to być latem prawdziwe zielone budowle), włażenie na drzewa, a więc i dotykanie pnia i kotków bardzo dzieciom pomaga. Na wszystko. O ile nie spadną.

bazie4


Dodaj komentarz

Gołębie niepodległości

 Święto Niepodległości spędziliśmy na wsi. Polskiej wsi. Nie mieliśmy gotowego scenariusza. Nie szykowaliśmy się do żadnej akcji. Rano obudziło nas słońce i sierpówki za oknem. I to one stały się symbolem tego dnia.

dzienniepodleglosci1

Przyleciały do naszego ogrodu wiosną, rozejrzały się po nim i uwiły sobie gniazdo w koronie drzewa pośrodku. Często są wymieniane w Biblii, ich hebrajska nazwa to „tor”, a obejmuje ona wszystkie gatunki synogarlic, a więc i nasze sierpówki. Cieszyliśmy się z ich nawoływania. Patrzyliśmy, jak się bawią, budują, a potem razem siadają na szczycie dachu. Obserwowały nas. Podobała się nam ich stała obecność, troska o pisklęta. Wspólna praca. Według Alberta Wielkiego synogarlica to najczystszy i najcierpliwszy ptak, który kocha szczyty gór i wierzchołki drzew, lubi miejsca odludne, górskie i leśne ustronie, unika hałasu tłumu. To symbol wierności i głosu Kościoła

W Święto Niepodległości obsiadły drzewo naprzeciwko okna. Poczuliśmy się zaszczyceni ich towarzystwem.

dzienniepodleglosci2

Termin „tor” jest też użyty w Biblii w sposób metaforyczny i oznacza naród izraelski uciśniony oraz pokonany przez wrogów. Piękna jest prośba: „Nie wydawaj na zatracenie duszy Twej synogarlicy; o życiu Twych ubogich nie zapominaj na wieki” (Ps 74,19). Tego ranka, tego dnia i w naszym życiu boleśnie aktualna.

Zawiesiliśmy flagę pod czujnym ptasim okiem. Spodobała im się.

dzienniepodleglosci3

Bez szumu i hałasu, by nie spłoszyć ptaków, biesiadowaliśmy i czytaliśmy o nadziejach i rozczarowaniach związanych z odzyskaniem niepodległości. O tym, że nie było łatwo. Cytowaliśmy słowa polskich polityków tamtych czasów, starając się nie spoglądać na serwisy informacyjne. Nasze sierpówki nie potrafią przecież odnaleźć się w tłumie, a naiwnie chcieliśmy, by to one pozostały wspomnieniem tego dnia, kolejnej rocznicy: ptaki wierne, ofiarne i cierpliwe. Ciche i pracowite. Nie odlatujące na zimę. One i jeszcze polskie, mazowieckie wierzby, które żegnały nas, gdy wieczorem wracaliśmy do rozgorączkowanej Warszawy.

dzienniepodleglosci4