grand Mader

Świat jest ogrodem, ogród jest światem


18 komentarzy

Szczęście

Szczęśliwego  Nowego Roku 2016

Pewien kabaret, a ściślej Kabaret Olgi Lipińskiej, który oglądaliśmy w PRL-owskim i postPRL-owskim TVP zaczynał się często od pytania: „Mam graaać?”. To czy mam graaać? Tak? No to zaczynam jeszcze raz:

szczescie1

Szczęśliwego Nowego Roku 2016

A do tego jeszcze, jak to u mnie, kilka zdań o mężczyźnie, który potrafił być szczęśliwy, mimo iż wiele rzeczy mu się nie udało:

Wiele spraw po ludzku mu się nie udało, nie spełniły się jego marzenia dotyczące wykształcenia i pracy, nie miał najlepszego ojca, zawiódł się na rodzinie i przyjaciołach, mieszka z najbliższymi w nędznym pokoju i pracuje cały dzień na okrągło. Myśli jednak:

„ W niektóre wieczory, po tym jak przepracował już dwie godziny, aby podtrzymać w sobie zapał do sprzedawania buzy na pustych ulicach, wyobrażał sobie szczęście, które czekało na niego w domu. Wystarczyło, by pomyślał o zapachu łóżka i pokoju, o odgłosach wydawanych przez Fatmę i Fevziye śpiące pod kołdrą, o tym, jak podczas snu dotyka Rayihy i ich ciała splatają się, a czuł, że ze szczęścia oczy zachodzą mu łzami. Wyobrażał sobie, jak po powrocie do domu natychmiast wkłada piżamę i wchodzi do nagrzanego łóżka. Razem z Rayihą oglądają telewizję.” (Orhan Pamuk w pięknej książce o biedzie, szczęściu i marzeniach „Dziwna myśl w mej głowie”. Dziękuję Mikołajowi za ten prezent szczególnie, lubię Pamuka. A w książce sami muzułmanie i komuniści- w sam raz na Święta. )

To myśli o szczęściu, które odczuwa, mając przecież tak mało.

szczescie1a

Życząc sobie i Wam Szczęśliwego Nowego Roku, mam na myśli to właśnie szczęście, które odnajduje się w sobie, niezależnie od położenia, nawet będąc w najtrudniejszym (którego nikomu oczywiście nie życzę) czy też osiągając szczyty kariery i spełnienia marzeń (czego życzę gorąco).

Niech szczęście będzie z nami i w nas zamieszka!

szczescie2


2 komentarze

Szczęśliwego Nowego Roku !

Jest Sylwester 2014. Ostatnie godziny starego roku. On umiera, a tu tak zwyczajnie. Na kuchni gotuje się kwaśnica.  

– Dobrze- ucieszyła się teściowa- Spróbuję kwaśnicę, bo nigdy nie jadłam…

– Już trzeci rok jesz u nas kwaśnicę – słabo oponuję. Słabo, bo wiem, jak będą brzmiały następne słowa

– Nie pamiętam.

Pieką się ciasteczka maślane, potem dom będzie pachniał ziołami i pieczonym boczkiem. Kwaśnicę zjemy w kubkach na dworze, spoglądając na fajerwerki

Nie wiadomo, skąd mogę przyjść z następną opowieścią. Może tędy

Sylwester1

albo tędy

sylwester2 kopia

Przywitam się, zamienimy pierwsze słowo i to będzie błąd. Moje opowieści ciągną się długo. Wejdziemy do domu. Wszystko jedno, czyjego. Zapachnie ciasteczkami. Może powiem o najnudniejszym Sylwestrze spędzonym u Ważnych Opozycjonistów. Widziałam tam samego biskupa! 😉 O Sylwestrach w strasznych latach osiemdziesiątych, kiedy brakowało wszystkiego (także papieru toaletowego), ale dziewczyny miały suknie z jedwabiu 😉 Albo o szalonym Sylwestrowym kuligu na Kalatówki z 2,5 letnią córką, zakończonym wejściem na piękny bal, na którym wystąpiliśmy w spodniach i swetrach narciarskich 😉 Te opowieści długo trwają, więc to nie dziś

sylwester4

Uciekam, a wy bawcie się dobrze.

sylwester3

Życzę szampańskiego Sylwestra i Szczęśliwego Nowego Roku!


2 komentarze

Życzenia

Ciasta, uszka, barszcze, karpie i śledzie są na swoim miejscu. Dziś ostatni dzień czekania, wspólnej Wigilii. Wigilii w tym roku… w gumiakach.

Do sklepu po sól, gripex w saszetkach i marchewkę poszłam w kurtce i gumiakach. Leje od kilku dni i naprawdę nie pamiętam takiej Wigilii. „Obyśmy powodzi nie mieli” – zażyczył sobie mąż. I to życzenie się spełniło. Na dobry początek 😀

rodzina1

Dużo radości, spokoju i pokoju w te Święta Bożego Narodzenia życzę Wam z całego serca !

I pamiętając, że za plecami syczą nam węże, nie poświęcajmy im zbyt dużo czasu 

Gdyby, gdyby jednak ktoś miał czas, może przeczytać o Świętach Małej Dziewczynki, gdy miała zaledwie rok:

W ten sposób, jakże wielkimi uczynił małych i dzieci!

Mała Dziewczynka jest bardzo zdziwiona. Przyzwyczaiła się już do kalendarza adwentowego i lampionu na roraty. Nawet zapalanie kolejnej świeczki w wieńcu przestało na niej robić wrażenie… Ale sprzątanie? Kto słyszał wywalać wszystko? Te piękne rzeczy, które tak świetnie nadają się do podarcia, noszenia i gięcia? Tato biegający z mopem… Porządek rodzący się wśród chaosu. Ganiają i pokrzykują, więc nikt nie ma czasu – można niepostrzeżenie dotrzeć w najbardziej zakazane kąty domu 🙂 A nawet… na SCHODY!

Złotka, papierki… Drzewka, które normalnie stoją na zewnątrz, gdzieś tam w ogrodzie i trzeba się specjalnie ubierać, żeby je oglądać… Dziś one są „ubierane” ! Wszystko w domu i do dotknięcia. Światełka, bombki, kolorowe łańcuchy.

Zapachy… trochę wcześniej poznanych – jak czosnek, ryba, cebula… Ale intensywny zapach kompotu z suszonych owoców albo makowca? Suszonych grzybów? Kapusty?

Dzielenie się opłatkiem?

Wspólne śpiewanie kolęd?

Świat Małej Dziewczynki stanął na głowie.

Stało się.

Ciii… Jezus malusieńki leży wśród stajenki…

Drogie dzieci, witam was z całego serca! Święto Bożego Narodzenia jest waszym świętem. Boże Narodzenie przypomina nam bowiem, że Bóg, Syn Boga, stał się dzieckiem, jak wy; Bóg, Nieskończony, zechciał być maleńki. W ten sposób, jakże wielkimi uczynił małych i dzieci! Tuż przy Dzieciątku Jezus i wy możecie poznać Boga, pokochać Go i sprawić, by Go kochano. Jan Paweł II, Anioł Pański, 19 grudnia 1982

Tekst ukazał się TU

A takie prezenty robi Synafia. Śliczne!

rekawiczkiSulli

fot. Synafia


2 komentarze

Odliczanie 1

Świec 4, kalendarza adwentowego ciągle nie ma i nie będzie. Przygotowywanie potraw: w toku. Tęsknota za Świętami Bożego Narodzenia: ogromna.

rodzina2

Nie jest wesoło, jest momentami nerwowo 🙂 Ale bardzo się staramy. Najbardziej pies, który szczekał nawet na choinkę, a potem zadowolony z siebie wskoczył na świeżo wypraną kapę, świeżo ubłoconymi łapami…

Nie wiemy jeszcze, czego zapomnieliśmy oprócz kalendarza adwentowego, ale pamiętam taki rok… 2012

Bezradnie miotałam się po domu, zaglądając w miejsca, które wcześniej sprzątałam. Niepotrzebnie, bo zapomnianego Opłatka tam z pewnością nie było…

Najstarsza prawdopodobnie już była chora, jak się pakowała i wyjeżdżała do nas na wieś. W czasie Wigilii, wiedzieliśmy to już na pewno ( trzydzieści dziewięć mówiło samo za siebie!), a ona informowała nas tylko, czego zapomniała zabrać. Nieważne, nieważne – odpowiadaliśmy. Tak nam się wydawało, dopóki nie wpadła do kuchni ze łzami w oczach ( z temperatury, czy przejęcia?) mówiąc” Nie zabrałam Opłatka!”. Jakichś drobiazgów, jednego prezentu, przez chwilę prądu, potem zdrowia i cierpliwości już brakowało w naszym domu, przecież wcześniej wiedziałam, że brak jest także częścią Świąt Bożego Narodzenia. Ale Opłatka żeby nie było? (Nieważnie – rzucił ktoś, ale jakoś bez przekonania)

Za późno, żeby pojechać na plebanię.

Bezradnie miotałam się po domu, zaglądając w miejsca, które wcześniej sprzątałam. Niepotrzebnie, bo zapomnianego Opłatka tam z pewnością nie było… Spojrzałam jeszcze na półkę ze starymi rachunkami. Na samym wierzchu leżała tam biała, czyściutka koperta. Dotknęłam jej i ze środka wypadł wizerunek Zygmunta Szczęsnego Felińskiego: uśmiechnięta, spokojna twarz, życzenia z 2010 roku i … Opłatek Wigilijny, lekko ułamany z jednej strony. Życzenia od Świętego, który opiekuje się naszą rodziną. To ci niespodzianka! Chciał z nami tego dnia być! Wiedział, ze nie będzie prosto.

Bo potem było już było tak… normalnie. Nie wiem, jak u pastuszków kiedyś dawno, ale u nas były i uśmiechy, i łzy, i radość, i ogromny ból. Jak to u ludzi, którzy szukają wciąż Boga, trochę po omacku obijając się w ciemnościach, może tylko w tę Noc wyraźniej widząc światełko. A Opłatek się znalazł – między kartkami Resnicka. Tym mocniej się upewniłam, że Zygmunt Szczęsny chciał przy nas w tę Wigilijną Noc być.

Tekst ukazał się TU

Niech nad Wami i nami czuwają dziś Wasi Święci 🙂 I jeszcze coś:

rodzina3


9 komentarzy

Czekanie 7

Trzecia świeca w adwentowym wieńcu, kolejna szufladka z adwentowego kalendarza. Czas rozejrzeć się za rekolekcjami, kto tego dotąd nie zrobił, trafić jakoś do kościoła, znaleźć w kościele konfesjonał ale…  dziś jest też czas na przednią zabawę, jak napisała Kasia Janowska 🙂

Mam to szczęście, że następna osoba przysłała mi zdjęcie z własnoręcznie zrobionym prezentem. Bardzo się cieszę, bo w życiu sama bym na taki pomysł nie wpadła, spójrzcie

kasiajanowska

fot. Kasia Janowska

Napisała tak:

Zabawa jest przednia 🙂  Zwłaszcza, że jak zdejmiesz tę białą warstwę z serwetki i porządnie przykleisz do kartki A4 to na drukarce atramentowej można wydrukować tekst i potem go wgrzać w świecę.  Ja to robię mężowską nagrzewnicą, taką opalarką, która ma regulację temperatury ciepłego powietrza. 110 st C Spokojnie wystarcza żeby na tyle nagrzać świecę, że zaczyna się topić wosk i serwetka się wtapia.

Ustaliłyśmy, że suszarka też może dać radę 🙂

Dziękuję Kasiu za uśmiech 🙂


6 komentarzy

Czekanie 6

Dawno, dawno temu, ale w tym samym kraju, z tymi samymi lasami, górami, kiedy jeszcze nie było mejli i fejsbuka, Adwent to był czas, gdy chętniej zaglądało się do skrzynki pocztowej. Tam czekały kartki, koperty. I nie były to reklamy, ani niezapłacone rachunki, ale życzenia świąteczne 😉

kartki

Koniecznie kupne, obficie ozdobione, mogły być grające (hendmejdy nie były wtedy cenione, takie czasy). Wypisane za to ręcznie. Samo spojrzenie na znajome pismo, wzruszało. Często, gdy ktoś mieszkał daleko, dołączał do nich list. Z kilku zdań przeczytanych raz na kilka miesięcy, wnioskowało się o tym, jak mu „tam” jest, czy naprawdę tęskni, czy się go jeszcze kiedyś zobaczy. Od razu było widać, kiedy życzenia są zdawkowe, a kiedy płyną z serca. Czasem z koperty wypadło zdjęcie i to było wielkie szczęście!  Pokazywało się je całej rodzinie! Wkładało do albumu, albo oprawiało w ramkę i stawiało na regale z książkami. Aparatów fotograficznych było mało, zdjęcia się rzadko robiło, wywoływać je trzeba było u fotografa. Prywatności też nie było. Prywatności chronił nie zdrowy rozsądek, ale cenzura. Wiadomo było, że jak list z Zachodu, jeszcze ktoś będzie go czytał. Niekiedy dochodził pokreślony, niekiedy wcale, gdy tych wymazań byłoby zbyt wiele. Listy pisało się więc osobistym szyfrem, niezrozumiałym dla cenzora, za to odbieranym przez rodzinę i przyjaciół. Dawno, dawno temu to było. Przypomniało mi się, gdy dzieci robiły własnoręcznie kartki na Święta Bożego Narodzenia. Już je stopniowo rozsyłamy, bo jak zauważyła Kasia, czasu jest nie tylko dużo, ale i mało, zwłaszcza, gdy ma się do czynienia z Pocztą.  Może ktoś rozpozna swoją?

kartki2kartki1


8 komentarzy

Czekanie 5

Adwent długo trwa. Można się pogubić.

kartka

Nie, to nie jest tak, że dostaliśmy już aż tyle życzeń z okazji Bożego Narodzenia w tym roku.

Na razie to tylko Mała Dziewczynka wyjęła ze skrzynki dwie kartki od przyjaciół. Dziś robiliśmy własne, adresowaliśmy te dokończone i w poszukiwaniu adresu do kuzynów z Australii, otworzyłam szufladę. Leżały tam życzenia z ubiegłych lat i … szukając… porządkując… przekładając, zaczęłam je czytać. Niektóre z nich są od blisko mieszkających, ale dawno niewidzianych znajomych, innych ciągle mamy w zasięgu ręki, są i takie, które przyszły z daleka. I… takie, na widok których ściska mi się serce. Te starsze, piękne ( na przykład: Kochani, Radosne Święta kiedy Maluśki Jezus puka do serc, niech rozpalą na nowo miłość do Boga, który przysłał nam Zbawiciela, miłość do naszych Bliźnich! Niech Wasze świadectwo będzie światłem) zakończone są: życzy rodzina C. czy życzy cała rodzina M. , życzą F , ale po jakimś czasie podpisuje je już jedna, opuszczona osoba, dodając imiona dzieci. Te są smutne…

Adwent tak długo trwa. Wspólna, małżeńska droga jest czasem tak trudna i pokręcona. Czekanie się dłuży i czasem, jak te psy, rozrabiamy. Proszę, nie pogubmy się już bardziej w tym Adwencie…